Był gwiazdą Hollywood i laureatem Oscara. Karierę aktorską zaczynał w Polsce
Urodził się w 1967 roku. Był jednym z najwybitniejszych aktorów swojego pokolenia i laureatem Oscara. Nie wszyscy jednak wiedzą, że Philip Seymour Hoffman, bo o nim właśnie mowa, swoją karierę zaczynał w Polsce. Amerykanin debiutował w filmie Adka Drabińskiego.
- Philip Seymour Hoffman był jednym z najpopularniejszych aktorów filmowych i teatralnych swojego pokolenia
- Amerykanin zagrał w wielu hitowych produkcjach, m.in. "Zapach kobiety", "Magnolia" czy "U progu sławy". Za rolę w filmie "Capote" został nagrodzony Oscarem
- Philip Seymour Hoffman swoją karierę aktorską zaczynał w Polsce. Debiutował w filmie "Szuler" w reżyserii Adka Drabińskiego
Philip Seymour Hoffman był jednym z najwybitniejszych aktorów Hollywood
Philip Seymour Hoffman był jednym z najwybitniejszych i najbardziej znanych aktorów swojego pokolenia. Urodził się w 1967 roku w stanie Nowy Jork. Zainteresowanie sztuką teatralną przejawiał już od najmłodszych lat - wystąpił w kilu przedstawieniach w szkole, a potem ukończył studia aktorskie. Jego kariera nabrała tempa w 1992 roku, kiedy to wystąpił u boku Ala Pacino w legendarnym dziś filmie "Zapach kobiety" w reżyserii Martina Bresta. W kolejnych latach mogliśmy go oglądać w innych głośnych produkcjach, między innymi: "Big Lebowski", "Utalentowany pan Ripley", "Wzgórze nadziei", "Nadchodzi Polly", "Mission: Impossible III" czy "Moneyball".
Hoffman był czterokrotnie nominowany do Oscara. Statuetkę otrzymał raz - w 2006 roku za film "Capote" w kategorii "najlepszy aktor pierwszoplanowy". Był również producentem, a także zaliczył swój debiut reżyserski. Artysta przez lata zmagał się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Zmarł na początku 2014 roku w wieku 46 lat. Ostatnim filmem, w którym wystąpił, była trzecia część "Igrzysk Śmierci" - "Kosogłos".
Philip Seymour Hoffman debiutował w polskim filmie "Szuler"
Philip Seymour Hoffman, jak już wspominaliśmy, miał na swoim koncie mnóstwo fantastycznych, mniejszych i większych ról. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z tego, gdzie debiutował. Okazuje się, że aktor zaczynał swoją filmową przygodę w Polsce, od występu w filmie "Szuler" w reżyserii Adka Drabińskiego. Hoffmann zagrał epizod - wcielił się w Martina, stangreta jednego z głównych bohaterów. - Zatrudniłem go bez namysłu. Nie miał za sobą żadnego doświadczenia aktorskiego, tylko jakieś kursy i dużo chęci. Ale czułem, że to w środku jest wielki aktor - mówił Adek Drabiński w rozmowie z portalem stopklatka.pl, cytowany przez tvn24.pl.
Poza Amerykaninem w obsadzie produkcji znaleźli się między innymi: Jerzy Kryszak, Ewa Gawryluk, Ryszard Kluge, Jerzy Zelnik oraz Robert Płuszka. Ekipa filmowa zapamiętała Hoffmanna jako człowieka niezwykle utalentowanego, skoncentrowanego na pracy, a także skromnego. - Bardzo się na planie "Szulera" polubiliśmy. On miał nieco ponad 20 lat, ale już wtedy grał fantastycznie. Reżyser mówił mi, że jeszcze o nim usłyszę. I tak się stało - wspomniał stopklatce.pl Jerzy Zelnik. Elżbieta Stankiewicz, kierownik planu, dodała: "Pamiętam go jako skromnego, skoncentrowanego na pracy człowieka. Inni aktorzy prowadzili bardziej rozrywkowe życie".
Dramat kostiumowy "Szuler" zdobył uznanie krytyków. Adek Drabiński został nagrodzony za niego między innymi na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (w kategorii "debiut reżyserski").
Źródło: CHILLIZET/tvn24.pl