Ten walc to najpopularniejszy utwór w Polsce. André Rieu: "zna go każdy Polak"
Gdy tylko rozbrzmiewa pierwszych kilka dźwięków, publiczność w Polsce wstaje, śpiewa i tańczy. Niech żyje bal Maryli Rodowicz to nie tylko przebój – to zjawisko. Nawet sam André Rieu uważa go za najbardziej znaną polską piosenkę. Skąd się wziął ten fenomen?
- Poznaj kulisy powstania kultowego walca, który zaśpiewała Maryla Rodowicz, ale pierwotnie miał zaśpiewać ktoś inny
- Dowiedz się, dlaczego André Rieu regularnie gra go na swoich koncertach w Polsce i dlaczego uważa za najpopularniejszy utwór w Polsce
Muzyka ma tę magiczną moc, że potrafi dotrzeć do najgłębszych zakamarków duszy i... porwać do tańca, nawet gdy jesteś na koncercie muzyki, która na pierwszy rzut oka wydaje się "poważna". Jest taki jeden utwór w Polsce, który zdaniem światowej sławy artysty – André Rieu, wywołuje właśnie taką reakcję. Mowa o nieśmiertelnym przeboju "Niech żyje bal" Maryli Rodowicz.
Walc, który porywa do tańca wszystkich Polaków
Wyobraźmy sobie salę koncertową, orkiestra gra w najlepsze, a publiczność... wstaje, zaczyna śpiewać i tańczyć. Taki właśnie widok można zobaczyć podczas koncertów André Rieu w Polsce. "Król walca", czyli holenderski skrzypek, kompozytor i dyrygent, założyciel Orkiestry Johanna Straussa, uznał utwór "Niech żyje bal" za najbardziej znany walc – może nawet najbardziej znany utwór – w całej Polsce. Rieu wprowadził go do swojego repertuaru koncertowego w Polsce w 2015 roku. I trudno mu się dziwić, skoro już po pierwszych taktach publiczność reaguje bardzo żywiołowo. , to znaczy, że mamy do czynienia z czymś absolutnie wyjątkowym. Artysta w jednym z wywiadów przyznał, że od razu zorientował się, że ma do czynienia z czymś wyjątkowym, zarówno pod względem muzycznym, jak i społecznym.
André Rieu to nie byle kto – mówimy o artyście grającym na skrzypcach Stradivariusa z 1667 roku. Wirtuozie, który specjalizuje się w repertuarze Straussów, muzyce klasycznej, ludowej i filmowej. A jednak – polski walc skomponowany w latach 80. XX w. ma w sobie taką siłę, że przekracza wszelkie granice gatunkowe.
Narodziny przeboju: historia (nie)oczywista
Skąd wziął się ten fenomenalny walc, który potrafi rozruszać każdego? Utwór "Niech żyje bal" powstał w 1984 roku. Muzykę skomponował Seweryn Krajewski, a autorką tekstu jest legendarna Agnieszka Osiecka. Co ciekawe, piosenka pierwotnie wcale nie była przeznaczona dla Maryli Rodowicz. Seweryn Krajewski stworzył melodię dla Jerzego Połomskiego, który przebywał wówczas w Stanach Zjednoczonych.
Los jednak chciał inaczej. W 1984 roku Maryla Rodowicz dostała zaproszenie na konkurs "The World Song Festival in America" w Los Angeles (USA). Potrzebowała utworu w rytmie walca i zwróciła się o pomoc do Krajewskiego. Gdy usłyszała skomponowaną przez niego melodię, od razu wiedziała, że to jest to. Ponieważ termin powrotu Połomskiego z USA był niepewny, Krajewski zgodził się przekazać kompozycję Maryli.
Następnym krokiem było napisanie tekstu, czego podjęła się Agnieszka Osiecka. Podobno pierwsza wersja zawierała słowa "Jurek, ogórek, kiełbasa i sznurek". Maryla Rodowicz uznała jednak, że taki tekst nijak ma się do dramatycznego charakteru walca i poprosiła Osiecką o poprawki. Druga wersja, zdaniem Rodowicz, też była "bełkotem", ale Osiecka stanowczo odmówiła kolejnych zmian. Ostatecznie tekst, który znamy dzisiaj, został wykorzystany. Zdaniem krytyków muzycznych to jeden z najbardziej wstrząsających tekstów Agnieszki Osieckiej. Mówi o tym, by żyć pełnią życia, żyć tu i teraz i nie myśleć o tym, co będzie dalej... bo nikt z nas nie wie, co będzie dalej. Te słowa są tak proste, a jednocześnie głębokie, że nikt nie może przejść obok nich obojętnie. Te słowa świetnie kontrastują z muzyką (są z nią w kontrapunkcie). To taki walczyk, swawolny, jakby z innej opowieści.
Nagranie piosenki odbyło się w Muzycznym Studio Polskiego Radia w Warszawie. Sama Agnieszka Osiecka uważała ten tekst za jeden z najlepszych w swoim życiu, najbardziej głęboki, opowiadający o jej stosunku do życia i śmierci, napisany z dużym temperamentem poetyckim.
Sukces na przekór? Festiwale i wydania
Z anglojęzyczną wersją utworu, zatytułowaną „Long Live the Ball” (z tekstem Jerzego Siemasza), Maryla Rodowicz i Seweryn Krajewski wzięli udział we wspomnianym festiwalu w Los Angeles, gdzie otrzymali wyróżnienie. Odrzucili jednak propozycję nagrania muzyki na rynek amerykański (od przedstawiciela Universal Music Group), bo mieli już inne plany – Maryla rodzinny pobyt na Mazurach, a Seweryn występy w Chicago. Nagranie angielskiej wersji trafiło później na kompilację "Music from Poland at Midem ’85".
Dziedzictwo i nowe życia utworu
"Niech żyje bal" szybko stał się jednym z największych przebojów polskiej muzyki rozrywkowej. Jego znaczenie zostało wielokrotnie potwierdzone. W 2005 roku piosenka zwyciężyła w plebiscycie "80 przebojów na 80-lecie Polskiego Radia", zorganizowanym przez Program I. W 2013 roku, na 50. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, Maryla Rodowicz otrzymała za nią nagrodę specjalną od "Super Expressu" jako największy przebój festiwalu w Opolu. W 2016 roku, dzięki głosom widzów, zakwalifikowała się z nim do konkursu "Złote Opole" na największy przebój KFPP.
Popularność tej piosenki jest tak duża, że jej tytuł został wykorzystany do nazwania autobiografii Maryli Rodowicz wydanej w 1992 roku, a także jej planowanego na 2025 rok albumu z nowymi wersjami starych przebojów. Nawet w serialu telewizyjnym TVP1 "Osiecka" znalazła się fikcyjna scena pracy nad utworem i jego wykonania na festiwalu w Opolu.
Ten utwór nadal porusza serca i... nogi Polaków, a także zdobywa uznanie międzynarodowych artystów takich jak André Rieu. Ten walc naprawdę żyje i ma się świetnie.
Źródło: CHILLIZET