advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Miał trafić do kosza, a stał się przebojem Krawczyka. Po miesiącu znała go cała Polska

3 min. czytania
Aktualizacja 07.01.2026
07.01.2026 10:50
Zareaguj Reakcja
---- ----

"Jak minął dzień" z miejsca stał się przebojem. Był to utwór, który umocnił pozycję Krzysztofa Krawczyka jako artystę solowego i otworzył mu drzwi do wielkiej kariery. Nie wszyscy wiedzą jednak, że mało brakowało, a utwór wcale by nie powstał. Został odrzucony przez mistrza polskiej piosenki jeszcze przed pokazaniem go samemu Krawczykowi.

Krzysztof Krawczyk
fot. PIOTR GRZYBOWSKI/East News
--1-- ----
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak powstała piosenka 'Jak minął dzień' Krzysztofa Krawczyka.
  • Dlaczego utwór 'Jak minął dzień' został odrzucony przed pokazaniem Krawczykowi.
  • Co przyczyniło się do sukcesu piosenki 'Jak minął dzień' mimo początkowego odrzucenia.

Jeśli poprosić słuchaczy o wskazanie największego przeboju Krzysztofa Krawczyka, większość wytypowałaby zapewne "Jak minął dzień". I nic zresztą dziwnego. Utwór ten był jednym z najważniejszych w repertuarze Krawczyka, powstał w okresie, gdy ten walczył o ugruntowanie swojej pozycji jako artysta solowy. A zadanie to wcale nie było łatwe. Krawczyk zrywał wtedy z wizerunkiem i sławą Trubadurów, a konkurencja ostrzyła na niego zęby.

W tamtym czasie potrzebował przeboju, który by go wyróżnił i jednocześnie umocniłby jego nazwisko. Z pomocą przyszedł mu wtedy Wojciech Trzciński, kompozytor, który pracował nad muzyką do filmu "Hallo Szpicbródka". "Jak minął dzień" stworzył z myślą o Krawczyku, ale niewiele osób wie, że utwór ten spisano na straty jeszcze przed pokazaniem go artyście. A było to tak...

Krzysztof Krawczyk i „Jak minął dzień” – historia utworu, który odrzucono

W 1978 roku Trzciński otrzymał od Janusza Rzeszewskiego zlecenie na skomponowanie muzyki do jego nowej komedii muzycznej - wspomnianej już "Hallo Szpicbródki". Scenariusz do filmu był dziełem mistrza Ludwika Starskiego, wybitnego scenarzysty i autora piosenek. Ten jeszcze przed wojną miał w swoim repertuarze takie szlagiery jak "Już taki jestem zimny drań", "Umówiłem się z nią na dziewiątą" czy "Ach, jak przyjemnie". Poprzeczkę wieszał wysoko i z tego też względu to on miał zdecydować, które utwory znajdą się w "Szpicbródce" - mimo uprzedniej akceptacji samego reżysera. Rzeszewski ufał Starskiemu, bo kto inny, jak nie on, wiedział, czego potrzebuje kino muzyczne.  

Trzciński pracował nad materiałem samodzielnie i zgłosił się do Starskiego, gdy kompozycje były już gotowe. Umówili się na odsłuch w jednym ze studiów w centrum Warszawy. Trzciński grał, a Starski słuchał, oceniał, akceptował i odrzucał. Poza ścieżką dźwiękową poszukiwał też melodii, która stanie się wizytówką filmu i wylansuje go na rynku. Zadanie z pozoru proste, ale tym razem intuicja sędziwego mistrza piosenki zawiodła.

– Ja gram mu te moje propozycje. On, klasyczny producent, słucha, od razu ocenia, to dobre, to niedobre – wspominał ten dzień Trzciński. – Gram mu "Co robić w taką noc?" – pełna akceptacja. Na koniec pyta: "A nie miałby pan czegoś jeszcze?". Miałem. Napisałem to z myślą o Krzyśku Krawczyku, ale i o filmie. Dlatego canto jest trochę utrzymane w klimacie lat dwudziestych-trzydziestych. Taką harmonię się wtedy stosowało. Gram mu "Jak minął dzień". A on kręci nosem. "No nie, wie pan, jeszcze ten Krawczyk", na to ja, że klimat odpowiedni, że to potencjalny przebój, że film by zyskał. Broniłem się twardo, ale mistrza nie przekonałem – opowiadał.

Redakcja poleca

Trzciński nie odpuścił. Uznał, że skoro mistrz nie chciał do filmu, to nagra i zgłosi się do radia. I tak też się stało. Krawczyk nagrał swój przyszły przebój wraz z poznańską orkiestrą Axel Band i zaledwie miesiąc po debiucie radiowym, "Jak minął dzień" znała i śpiewała już cała Polska. A Starski zaś miał ponoć uderzyć się w pierś i przyznać, że popełnił błąd, odrzucając tę kompozycję.

– Zimę 1979 r. spędzaliśmy w Zakopanem – wspominał Wojciech Trzciński. – Miłe grono. Jest Maryla Rodowicz, Alek Maliszewski, Krzysiek, ja. Postanowiliśmy wypróbować działanie słynnego cocktailu spirytus z szampanem. Działa cudownie, świat jest piękny, czujemy się świetnie, wszystkie piosenki świata odśpiewane, wychodzimy na dwór, urzeka nas zimowa noc. Może gdzieś pojechać. Ja nie mam prawa jazdy, za to Krzysiek ma nowe BMW. Jedziemy pod Krokiew. W tamtą stronę wszystko pamiętaliśmy, z powrotem już nie. Ocknęliśmy się na rondzie do Kuźnic. Samochód utknął w rurach fontanny. Noc, znikąd pomocy. Nagle z oddali ruchem konika szachowego zbliża się góral. Na chwilę trzeźwieje, rozpoznaje Krawczyka, rzuca się ku niemu z rozwartymi ramionami i za nic mając dramatyczne "okoliczności przyrody", krzyczy: "Panie Krzychu! Jak minął dzień?".

Oglądaj

Nie przegap

Źródło: CHILLIZET / Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki