Najsłynniejsza polska piosenka, której nikt nie planował. Historia hitu Jerzego Stuhra
"Śpiewać każdy może" to przebój, którego… wcale nie miało być. Jerzy Stuhr wykonał go tylko dwa razy, a mimo to piosenka z 1977 roku stała się kultowym hitem Opola. Jak powstał numer, który podbił publiczność i na zawsze wpisał się w historię polskiej piosenki?
- Jak powstała piosenka 'Śpiewać każdy może' i dlaczego zaskoczyła widownię w Opolu.
- Dlaczego Jerzy Stuhr nie rozwinął kariery muzycznej mimo sukcesu piosenki.
- Co sprawiło, że piosenka Jerzego Stuhra stała się kultowa na opolskim festiwalu.
Kulisy powstania piosenki, która podbiła Opole i serca słuchaczy
W polskiej muzyce są piosenki, które stają się kultowe nie dlatego, że miały być przebojem, lecz… zupełnie mimochodem. Dokładnie tak było z utworem "Śpiewać każdy może", który w 1977 roku wywrócił do góry nogami Festiwal w Opolu i przyniósł Jerzemu Stuhrowi gigantyczną popularność estradową. Za słowami Jonasza Kofty i muzyką Stanisława Syrewicza kryła się jednak bardzo nietypowa historia.
Opole 1977: Narodziny fenomenu, którego nikt się nie spodziewał
Kiedy Jerzy Stuhr wyśpiewał – a właściwie wyrecytował – "Śpiewać każdy może", widownia oszalała. Piosenka podbiła serca słuchaczy dzięki błyskotliwej autoironii i aktorskiej interpretacji, która rozbrajała publiczność szczerością. Była świeża, zabawna i zupełnie inna niż wszystko, co dotąd pojawiało się na opolskiej scenie.
Utwór stał się sensacją opolskiego festiwalu, choć jurorzy długo nie mogli się zdecydować, czy mają do czynienia z żartem, parodią czy… nową jakością. To był jednak przemyślany plan.
Reżyser koncertu, Andrzej Wróblewski, chciał przełamania festiwalowej powagi. Syrewicz skomponował więc muzykę tak, by brzmiała jak improwizacja, a Kofta dopisał tekst, który balansował między ironią a autoironią. Efekt? Absolutnie świeży numer, który nie przypominał niczego, co dotąd pojawiło się na opolskiej scenie.
Aktor w roli estradowca: Stuhr, który "musiał umieć wszystko"
W tamtym czasie Jerzy Stuhr był aktorem w szczycie formy:
- grał w Starym Teatrze,
- prowadził telewizyjne „Spotkania z Balladą”,
- zagrał fenomenalnie Lutka Danielaka w filmie "Wodzirej" (w tym roku film miał swoją premierę).
I właśnie tego Lutka – cynicznego, przebojem torującego sobie drogę – Stuhr przemycił do piosenki. Ironia, satyra, dystans: to wszystko dodało utworowi nowego poziomu znaczeń.
Co ciekawe, część środowiska teatralnego patrzyła na to krzywo — koledzy ze Starego Teatru mieli mu za złe zarówno „Wodzireja”, jak i estradowe występy, uznając je za zejście ze „sztuki wysokiej”.
Dlaczego Stuhr nigdy nie zrobił z tego kariery muzycznej?
Choć „Śpiewać każdy może” stało się festiwalowym hitem, Stuhr nigdy nie ruszył w trasę koncertową. Ba — wykonał ten utwór tylko dwa razy:
- w 1977 roku (premiera),
- oraz ponownie w 1988.
Powód? Aktor bał się zaszufladkowania jako "śpiewający estradowiec", więc konsekwentnie odmawiał wyruszenia z tą piosenką w trasę koncertową.
Jednorazowy hit, który przeszedł do historii
"Śpiewać każdy może" przyniosło Stuhrowi zwycięstwo na festiwalu i na zawsze wpisało go do historii polskiej piosenki — choć ironia losu polega na tym, że nigdy nie chciał być piosenkarzem.
Dziś utwór pozostaje fenomenem: jednorazowym, niepowtarzalnym i nadal uwielbianym, bo łączy trzy rzeczy, które prawie nigdy nie idą w parze: genialny tekst, aktorski kunszt i doskonałe wyczucie satyry.
Źródło: CHILLIZET