Którą wersję „The Man Who Sold The World” wolisz? Psychodelia kontra oszczędność
„The Man Who Sold The World” to utwór doskonale znany słuchaczom na całym świecie. Pierwotna wersja Davida Bowiego była teatralna i niepokojąca. Co zrobiła z przebojem Nirvana? Zobacz, jak słynna grupa zmodyfikowała utwór.
- 2 zdjęć Zobacz galerię
- W jakich okolicznościach David Bowie pisał swój przebój.
- W jaki sposób wykonanie Nirvany różni się od oryginału.
- Jak podejście Cobaina zmieniło wydźwięk piosenki.
„The Man Who Sold The World” - muzyczna rozmowa z samym sobą
„The Man Who Sold The World”, czyli „mężczyzna, który sprzedał świat”, to słynna kompozycja z trzeciej płyty Davida Bowiego, przyporządkowana do nurtu progresywnego rocka. Wielu miłośników muzyki z lat 70. już po pierwszych taktach rozpoznaje oszczędną pracę sekcji rytmicznej, pulsujące brzmienie basu czy charakterystyczny, nieco niepokojący riff gitarowy.
Efektu dopełniają słowa napisane przez wokalistę. Wiele osób interpretuje je jako rozmowę ze swoim drugim „ja” lub zapiski z procesu poszukiwania części własnej tożsamości. W refrenie można usłyszeć, że podmiot liryczny spotyka się ze swoim alter ego lub dawnym „sobą” - i choć próbuje się od niego odciąć, ostatecznie dochodzi do niego, że zaprzedał swoje ideały („Oh no, not me/I never lost control/You're face to face/with The Man Who Sold The World”).
Płyta nazwana tym samym tytułem, co piosenka, początkowo nie była komercyjnym sukcesem. Doceniono ją dopiero po jakimś czasie. Sam utwór „The Man Who Sold The World” wielokrotnie zyskiwał natomiast kolejne życie dzięki twórczym interpretacjom innych artystów. Jednym z najpopularniejszych coverów jest wersja słynnego grunge’owego zespołu Nirvana, nagrana w 1993 r. Czym różnią się od siebie te dwa wykonania?
David Bowie: teatralne poszukiwanie tożsamości
Oryginalny utwór „The Man Who Sold The World” powstał w czasie muzycznych eksperymentów Bowiego - jakiś czas przed stworzeniem słynnej postaci Ziggy’ego Stardusta. W związku z tym piosenka odznacza się pewnym aktorskim sznytem wokalnym i bogactwem instrumentalnym. Aranżacja sprawia wrażenie „gęstej”, przez co środki wyrazu zyskują na mocy. To muzyczne poszukiwanie tożsamości jest naznaczone wyczuwalnym napięciem i psychodelicznym klimatem, dzięki którym słuchacz może zauważyć u siebie odczucia podobne do tych, które wywołuje oglądanie sztuki teatralnej.
Nirvana: surowa melancholia
Wersja Nirvany powstała w 1993 r. podczas koncertu „MTV Unplugged in New York”. Cover jest zdecydowanie bardziej oszczędny w środkach. Dotyczy to nie tylko ograniczonej warstwy instrumentalnej, opartej przede wszystkim na gitarze akustycznej, ale i głosu Kurta Cobaina. Lider słynnej grupy zdecydował się na własne podejście do utworu, śpiewając surowo, bez ozdobników, z pewną nonszalancją (a może bezsilnością?). W rezultacie wydźwięk „The Man Who Sold The World” staje się nieco inny - Cobain nie próbuje się odciąć od istnienia wstydliwej strony osobowości podmiotu lirycznego, a raczej obojętnie akceptuje jej istnienie.
Oryginał kontra cover: którą wersję wolisz?
Oba wykonania są różne, ale bez wątpienia każda z nich znajdzie swoich amatorów. Warto też podkreślić, że David Bowie entuzjastycznie wypowiadał się o wersji grupy z Seattle. - (Kurt) napisał tę piosenkę jeszcze raz, gdy ją nagrał - twierdził wokalista w rozmowie z niderlandzką telewizją VPRO. Muzyk podkreślał też, że podczas tworzenia przeboju towarzyszyły mu „dwa mistyczne światy”, które Cobain zmienił i uczynił własnymi.
Źródło: CHILLIZET/americansongwriter.com