Bogusław Linda o "Psach": "Dziś nie ma miejsca na takie postacie jak Franz Maurer"
Bogusław Linda grał u największych polskich reżyserów, ale największą rozpoznawalność i popularność przyniosła mu rola Franza Maurera w filmie "Psy". Jak wyglądały kulisy kręcenia tego filmu? O tym opowiedział Łukaszowi Adamskiemu w podkaście "Rekonstrukcja Cyfrowa TVP".
"Psy" w reżyserii Władysława Pasikowskiego przyniosły Bogusławowi Lindzie ogromną popularność i rozpoznawalność (mimo że miał on już ogromny dorobek filmowy, bo grywał u największych polskich reżyserów). W tej produkcji wcielił się w postać Franza Maurera – pracownika Służby Bezpieczeństwa, który po 1989 r. trafia do policji. Nie będziemy opisywać fabuły tego filmu (jeśli ktoś go jeszcze nie oglądał). Dodamy jedynie, że Bogusław Linda stworzył w tym filmie nowy typ bohatera: dojrzałego, cynicznego, nonszalanckiego, twardego, niezwykle pociągającego mężczyznę, który pod tą zbroją kryje jednak wrażliwość, uczuciowość, a nawet pewnego rodzaju tkliwość. Z zewnątrz macho, wewnątrz poturbowany, ale pragnący miłości facet.
Bogusława Linda: Krytycy mnie znielubili po tym filmie
W podkaście "Rekonstrukcja Cyfrowa TVP" (można go zobaczyć na YouTubie), prowadzonym przez krytyka filmowego Łukasza Adamskiego, Bogusław Linda opowiedział o kulisach powstania tego filmu oraz o kreowanej przez siebie postaci – jej niezwykłej popularności (wiele osób po tym filmie kreowało się na Franza Maurera).
– U nas nie było tradycji czegoś takiego. Nie wiedzieliśmy, że człowiek może być aż tak popularny, to było zaskakujące – powiedział w rozmowie z Łukaszem Adamskim Bogusław Linda i dodał: – Zostałem przez krytyków znielubiany w tym okresie, bo nie spełniłem ich oczekiwań, czyli nie zostałem inteligentem z Ursynowa, który walczy z komunizmem. Trudno jednak było walczyć, skoro ten komunizm się skończył.
Aktor wielokrotnie podkreślał, że "Psy" w reżyserii Władysława Pasikowskiego to film kina moralnego niepokoju.
– To był film, pomijając względy polityczne, o człowieczeństwie, o wolności, o spełnieniu marzeń, o nadziei, o miłości również. O tym, czy można po tym wszystkim normalnie żyć, czyli o wszystkim, co nas bezpośrednio dotyczyło – mówił Bogusław Linda i dodał: – Ten film odpowiadał również o tym, że nie wolno segregować ludzi według politycznych programów. Nie wolno mówić, że policjant, który nas strzeże, jest ubekiem, bo przede wszystkim jest człowiekiem. Potem dopiero popatrzmy, co robi, jak to robi, ale nie przydzielajmy go od razu do jakiejś frakcji. To są służby mundurowe, które mają swoje zadania i muszą je wypełniać. Nie wińmy ich, tylko polityków.
"Psy" pokazywały ówczesną rzeczywistość
Film "Psy" miał swoją premierę w 1992 r. i pokazywał to, co się działo w rzeczywistości, m.in. palenie teczek. Według niektórych (krytyków i widzów) brukał ówczesne świętości.
– Tak, on pokazywał rzeczy, które wtedy były święte, czyli postawę "je...ć ubeka" oraz kler. Te dwie rzeczy zostały lekko naruszone w tym filmie, co wywoływało szok. Naruszyliśmy również legendę Solidarności, stąd ten "Janek Wiśniewski padł" – tłumaczył Bogusław Linda i dodał: – Ten film mówił o ludziach, którzy wykonują pewną pracę, a którzy są pogubieni w historii. Ta historia dramatycznie wpływa na ich losy i są wobec tego bezradni. Mogą przyjąć to cynicznie, romantycznie (jak Franz Maurer – dopisek redakcji), albo dać się skusić systemowi (jak Olo Żwirski – dopisek redakcji). Każdy ma swój wybór. To jest film o człowieku, który jest bezwzględny w swoich ideałach, w swoim honorze, zarówno w życiu prywatnym, jak i służbowym.
Aktor mówił, że twórcy tego filmu byli zmotywowani aż do bólu, by w tym filmie mówić prawdę. Zrobić to naprawdę uczciwie.
– Ten scenariusz był w jakiś sposób uczciwy. Pokazywał każdą ze stron. My teraz nie zdajemy sobie sprawy z tego, ale Solidarność i kościół były wtedy bardzo mitologizowane, a służby mundurowe niszczone – wyjaśniał aktor.
"Nie chce mi się z Tobą gadać" – te cytaty przetrwały próbę czasu
Film "Psy" to również kopalnia bon motów, cytatów ("Czasy się zmieniają, ale pan zawsze jest w komisjach"), które do dzisiaj są często wspominane. Każdy, kto oglądał ten film pamięta, chociażby scenę, gdy Franz Maurer rozmawia z Angelą, dziewczyną, którą kochał, a która zostawiła go dla jego przyjaciela – Ola Żwirskiego. Jest wieczór, za oknem pada deszcz, widzimy smutnego mężczyznę, który rzuca do słuchawki "nie chce mi się z tobą gadać". Twardy gość, romantyczny bohater, który choć kocha, to nie chce tej miłości pokazać.
Bogusław Linda opowiedział w podkaście "Rekonstrukcja Cyfrowa TVP" zabawną anegdotę związaną z tym cytatem. Gdy kręcił "Quo Vadis" na południu Francji, na plan przyszło kilku żołnierzy z Legii Cudzoziemskiej. To byli Polacy, którzy służyli w tej strukturze. Przerwali nagrania i zaprosili Lindę na kawę do pobliskiej kawiarni, wywołując przestrach u jej właścicieli. Podczas niezwykle fajnej rozmowy powiedzieli: "Słuchaj, ty jesteś tu w Legii bardzo popularny. Mamy tu takiego oficera – Francuza, którego zostawiła laska, i on do niej, płacząc, powiedział przez telefon po polsku: "Nie chce mi się z tobą gadać".
Czy Franz Maurer byłyby bohaterem w dzisiejszych czasach?
Powodzenie filmu "Psy" skłoniło Władysława Pasikowskiego do kontynuacji losów Franza Maurera w dwóch sequelach: "Psy 2. Ostatnia krew" (1994) oraz "Psy 3. W imię zasad" (2020). Ten ostatni film spotkał się z zarzutem o seksizm, pokazywanie toksycznej męskości, bo trafił już w zupełnie inną rzeczywistość.
– To była decyzja scenarzysty (Władysława Pasikowskiego – przypomina redakcja), który ma swoje pojęcie na temat stosunków męsko-damskich. On uważa, że tak powinno się robić filmy i że takie układy są dobre w filmie. Ja to szanuję – powiedział Bogusław Linda i dodał: – Ale żyjemy w czasach, w których nie ma miejsca dla kogoś takiego, jak Franz Maurer. No właśnie, to jest trochę film o tym, że jeżeli ktoś wychodzi z więzienia, czyli nie przeżył tych lat, nie był w tej rzeczywistości, więc nie mógł się zmienić. Dlatego to tak wygląda. On wychodzi z więzienia i nie może się odnaleźć...
Źródło: CHILLIZET/ "Rekonstrukcja Cyfrowa TVP", YouTube