Była za ładna, by grać robotnice w PRL-u. Legenda kina dzisiaj obchodziłaby 110. urodziny
Danuta Szaflarska była nie tylko inteligentna, utalentowana, obdarzona ogromnym poczuciem humoru, ale również piękna. Gdyby żyła, dzisiaj obchodziłaby 110. urodziny. Jaka była i dlaczego tak wiele osób ją kochało?
- Danuta Szaflarska ceniła prostotę, nie znosiła fałszu, podobno bez względu na to, kto był jej rozmówcą, zawsze mówiła to, co myślała – bez żadnych oporów
- Aktorka zawsze profesjonalnie podchodziła do swojej pracy. Zawsze przygotowana, zawsze na czas, znała każde słowe ze scenariusza
- Po wojnie częściej występowała na scenie teatralnej niż przed kamerą. Dlaczego? Była zbyt ładna, by grać robotnice
Gdyby żyła, obchodziłaby dzisiaj, 6 lutego, 110. urodziny. Danuta Szaflarska, aktorka filmowa i teatralna, kobieta obdarzona niezwykłą urodą i poczuciem humoru pozostawiła po sobie wiele wspaniałych kreacji teatralnych i filmowych. Grała do końca, bo aktorstwo po prostu kochała, ale w okresie PRL rzadziej ją obsadzano w filmach, niż na to zasługiwała. Dlaczego? Wyjaśnia to Anna Legierska w artykule pt. "Danuta Szaflarska – amantka i wiedźma" (culuture.pl, 2015): "Po filmie 'Skarb' jej filmowa kariera przygasła. Szlachetna przedwojenna uroda nie pasowała do socrealistycznych wzorów". Sama aktorka potwierdziła to w rozmowie z Arkadiuszem Bartosiakiem i Łukaszem Klinke ("Danuta Szaflarska: młoda i gniewna", Film, 2013 r.): "Jerzy Zarzycki zaproponował mi główną rolę w swoim filmie. Miałam zagrać robotnicę stachanówkę. Przyjechałam na próbne zdjęcia, ubrali mnie w te kufajki, weszłam na halę zdjęciową, a cała ekipa dostała ataku śmiechu. Nie nadawałam się". To dlatego jej kariera filmowa przyhamowała, ale od zacznijmy od początku.
Danuta Szaflarska – gdzie się urodziła i jak stała się aktorką?
Danuta Szaflarska urodziła się 6 lutego 1915 roku we wsi Kosarzyska koło Piwnicznej (obecnie to województwo małopolskie). Początkowo nawet nie myślała o aktorstwie (choć talent i zadziorność, tak potrzebną w tym zawodzie, wykazywała od najmłodszych lat). Do złożenia papierów Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej namówili ją koledzy. Dostała się. Koledzy mieli rację: miała talent. Nie brakowała jej też odwagi. W książce "Szaflarska. Grać, aby żyć" Katarzyna Kubisiowska opisała jak młoda studentka, Danuta Szaflarska, zrugała wielkiego Aleksandra Zelwerowicza za uwagę, że "ma za małe oczy". Była bezczelna, odporna psychicznie, nikomu nie dała wejść sobie na głowę, nawet dyrektorowi.
Zadebiutowała w 1939 r. w Wilnie, tuż po wybuchu wojny. Grała i mieszkała w tym mieście do 1941 r. Później przeniosła się do Warszawy, gdzie występowała w Teatrze Podziemnym kierowanym przez Leona Schillera, oraz w Teatrze Frontowym Armii Krajowej prowadzonym przez Józefa Wyszomirskiego. Walczyła też w Powstaniu Warszawskim. Była łączniczką i nosiła ksywę "Młynarzówna".
Po wojnie występowała na deskach wielu teatrów, m.in. w Starym Teatrze w Krakowie, w Teatrze Kameralnym w Łodzi, później w teatrach warszawskich: Współczesnym, Narodowym, Dramatycznym. Na emeryturze nadal występowała, gościnnie, niemal na wszystkich warszawskich scenach. W swoim w teatralnym dorobku miała około 100 ról.
Ale kino również się o nią upomniało. Danuta Szaflarska była bowiem niezwykle piękna i naturalna przed kamerą. Zagrała m.in. w "Zakazanych piosenkach" oraz "Skarbie" (oba filmy wyreżyserował Leonard Buczkowski). Te role przyniosły jej popularność i rozpoznawalność, ale były też "przekleństwem". Okazało się bowiem, że Danuta Szaflarska jest zbyt ładna (miała przedwojenny typ urody), by grać robotnice. Rzadko więc obsadzano ją w głównych rolach, raczej grywała postacie drugoplanowe. Można ją zobaczyć m.in w: "Ludziach z pociągu" Kazimierza Kutza, w serialu "Lalka" Ryszarda Bera, w "Dolinie Issy" Tadeusza Konwickiego, w "Korczaku" Andrzeja Wajdy, w "Diabłach, diabłach" Doroty Kędzierzawskiej, oraz "Pożegnaniu z Marią" Filipa Zylbera. Współczesnym, młodym widzom chyba najbardziej znana jest z filmów "Pora umierać" Doroty Kędzierzawskiej, "Ile waży koń trojański?" Juliusza Machulskiego, "Janosiku. Prawdziwej historii" Agnieszki Holland i Kasi Adamik, czy "Pokłosia" Władysława Pasikowskiego.
Jaka była Danuta Szaflarska?
Danutę Szaflarską wszyscy wspominają, jako niezwykle sympatyczną, inteligentną i obdarzoną niezwykłym poczuciem humoru. Dorota Kędzierzawska, reżyserka, autorka filmu dokumentalnego "Inny świat" z Danutą Szaflarską, tak ją wspomina: "Przy niej zapominało się o różnicy wieku. Cechowała ją niesamowita pogoda ducha, z którą chyba trzeba się urodzić. Ceniła prostotę, nie znosiła fałszu (...) Bez względu na to, kto był jej rozmówcą, zawsze mówiła to, co myślała – bez żadnych oporów". Dodała: "Nauczyła mnie frajdy z tego, że jestem, że żyję".
Danuta Szaflarska była też profesjonalistką w każdym calu (przedwojenne wychowanie). Dorota Kędzierzawska tak o niej mówiła w rozmowie z dziennikarzem PAP: "Pani Danuta pracy oddawała się absolutnie, pracowała dla dobra filmu. Wysłuchiwała uwag, starała się dać z siebie wszystko (...) Nigdy nie narzekała, była świetnie przygotowana do zdjęć, znała tekst na pamięć, nie miała żadnych aktorskich fochów".
Swoją popularność, zwłaszcza pod koniec życia, traktowała z ironicznym dystansem. W rozmowie z Arkadiuszem Bartosiakiem i Łukaszem Klinke, dziennikarzami magazynu "Film", powiedziała: "Ludziom mylą się staruszki. Zdarzało się, że podchodzili do mnie z tomikami Wisławy Szymborskiej, prosząc o dedykację. Aż miło było być mylonym. Mówicie, panowie, że widzowie czują niedosyt. I bardzo dobrze. Nigdy nie wolno dać publiczności za dużo siebie".
Źródło: CHILLIZET/ dzieje się.pl