Polacy źle gotują parówki. Robert Makłowicz uczy, jak robić to prawidłowo
Robert Makłowicz to niekwestionowany mistrz kuchni. Jakiś czas temu krytyk kulinarny wyjaśnił, jak prawidłowo powinno się gotować parówki, aby były pyszne i chrupkie. Okazuje się, że wiele osób robi to źle.
- Robert Makłowicz przestrzega przed gotowaniem parówek. Wówczas pękają i są niedobre
- Według eksperta, wystarczy zanurzyć parówki w gorącej wodzie
- Jak przygotować parówki krok po kroku i jak wybrać najlepsze w sklepie? Poznaj tajemnicę idealnych parówek
Robert Makłowicz uczy, jak prawidłowo gotować parówki. Polacy robią to źle
Parówki to bez dwóch zdań jedne z najpopularniejszych przetworów mięsnych. Polacy jedzą je na śniadanie, kolację, a niekiedy nawet na obiad. Jak je przygotować, żeby były najsmaczniejsze? Sporo osób przyrządza je w podobny sposób: wrzuca parówki do garnka z wrzącą i lekko osoloną wodą i gotuje na małym ogniu przez około 5-10 minut. Okazuje się jednak, że to błąd. Przestrzega przez nim Robert Makłowicz, jeden z najpopularniejszych polskich krytyków kulinarnych.
Jak podkreśla ekspert, parówek w ogóle nie powinno się gotować. - Parówki to kiełbaski parzone. To nie jest surowe mięso. Nie trzeba go zagotowywać, bo wtedy pęka i jest niedobre - wyjaśnił Makłowicz. Jak zatem prawidłowo przygotować ten przysmak? Wystarczy trzymać się tych trzech kroków:
- Zagotowujemy wodę w garnku i wyłączamy ogień.
- Wrzucamy parówki do wody, a garnek przykrywamy pokrywką.
- Trzymamy parówki w wodzie kilka minut, a następnie wyjmujemy i przekładamy na talerz.
- Wtedy one (parówki - przyp. red.) będą gorące i dobre do użytku, chrupiące. Jak się je trzyma na gotującej się wodzie, to już nie są takie dobre - podsumował Robert Makłowicz.
Jak wybrać dobre parówki w sklepie?
Skoro poznaliśmy już prawidłowy sposób przygotowywania parówek, dobrze byłoby też wiedzieć, jak wybrać te najlepsze w sklepie. Kluczem jest zwracanie uwagi na skład. Powinniśmy stawiać na parówki o wysokiej zawartości mięsa - najlepiej, żeby było to minimum 90%. Wybierajmy produkty bez konserwantów, fosforanów i azotanów, bez sztucznych aromatów i wzmacniaczy smaku (na przykład glutaminian sodu) oraz z niską zawartością tłuszczu i soli. Generalnie zasada jest prosta: im krótsza lista składników na etykiecie, tym lepiej.
Źródło: CHILLIZET/czytamyetykiety.pl