Na antenie:

"Zostałam fleksitarianką nieświadomie". Blogerka wyjaśnia, na czym polega ta dieta

6 min. czytania
Aktualizacja 30.01.2024
22.12.2023 09:35
Zareaguj Reakcja

Fleksitarianizm to najlepsza droga, by ograniczyć jedzenie mięsa – uważa Michalina Dudowicz, autorka bloga inmylitchen.pl. W rozmowie z Iwoną Kutyną opowiada, jak została fleksitarianką i skąd się wzięła jej miłość do gotowania.

Dieta fleksitariańska
fot. Shutterstock

Fleksitarianizm to nazwa stworzona przez dietetyczkę Dawn Jackson Blatner, która uważała, że można być wegetarianinem i od czasu do czasu sięgać po… burgera czy stek. Ta elastyczność w podejściu do żywienia jest doceniana przez dietetyków na całym świecie. W rankingu najzdrowszych diet w 2023 r. dieta fleksitariańska znalazła się na drugim miejscu (ex aeguo z dietą DASH). W poprzednich latach również była na podium. Fleksitarianką jest też Michalina Dudowicz, blogerka, autorka bloga inmykitchen.pl. Na Instagramie jej profil śledzi ponad 159 tys. osób. W rozmowie z Iwoną Kutyną w ramach podcastu "Same przyjemności" wyjaśnia, na czym ta dieta polega i kto powinien ją stosować.

Iwona Kutyna: Niedawno ukazała się Twoja książka "Fleksitarianizm. Zielona kuchnia bez wyrzeczeń". Okazuje się, że wciąż niewiele osób wie, czym jest ten fleksitarianizm...

Michalina Dudowicz: To prawda. Wiele osób pytało mnie, co oznacza tytuł mojej książki, więc wyjaśnię. Fleksitarianizm to dieta roślinna, która dopuszcza spożywanie mięsa. Nazwa ta pochodzi od dwóch anglojęzycznych słów: flexible – elastyczny, oraz vegetarian – wegetarianin. I najprościej rzecz ujmując: jest to elastyczny wegetarianizm.

Iwona Kutyna: Czyli to wegetarianin, który się czasem się ugnie i sięgnie po mięso... Czy to może być dieta dla osób, które jedzą (lub jadły) bardzo dużo mięsa, ale chcą jego ilość ograniczyć, spróbować czegoś innego? Czy takie osoby się w tym odnajdą?

Michalina Dudowicz: Tak, to najlepsza droga do tego, aby ograniczyć lub w ogóle przestać jeść mięso. Bo – tak jak wspomniałam – jest to bardzo elastyczna forma żywienia i dzięki niej nie musimy rezygnować z jedzenia mięsa od razu. Możemy to robić stopniowo, na przykład nie jeść mięsa raz w tygodniu. Ale ważne, aby w ogóle zacząć to robić, bo mięso nie jest do końca zdrowe, a na pewno nie w takich ilościach, jakie teraz spożywamy. Kiedyś jedliśmy mięsa znacznie mniej niż teraz.

Iwona Kutyna: Kiedyś ono było tylko na specjalne okazje, bo trudno było je zdobyć. Trzeba było najpierw iść na polowanie, potem zakonserwować…

Michalina Dudowicz: A teraz mamy je na wyciągnięcie ręki i praktycznie każdy posiłek musi być z mięsem.

Iwona Kutyna: Jestem wegetarianką, nie jem mięsa już ponad 9 lat, ale osoby, które po nie sięgają wiedzą, jak ważna jest jakość mięsa. Czy ty masz swoje sprawdzone miejsca, gdzie kupujesz dobre jakościowo produkty?

Michalina Dudowicz: Tak, i oczywiście nie są to markety, tylko raczej małe przetwórnie, lokalni rzeźnicy. To właśnie tam zaopatruję się w mięso.

Fleksitarianizm to najlepsza droga do tego, aby ograniczyć lub w ogóle przestać jeść mięso. - Michalina Dudowicz z inmykitchen.pl

Iwona Kutyna: A kiedy stwierdziłaś, że chcesz zostać fleksitarianką i taki styl życia, żywienia przyjmiesz?

Michalina Dudowicz: Zostałam fleksitarianką nieświadomie, jeszcze zanim dowiedziałam się, że takie słowo istnieje. Po prostu nigdy nie przepadałam za mięsem. Jadłam je, ale niezbyt często. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że jest coś takiego jak dieta fleksitariańska i że ją stosuję (śmiech). To było jakieś 3-4 lata temu.

Redakcja poleca

Iwona Kutyna: Czy ludzie odzywają się do ciebie i proszą o pomoc w przejściu na dietę fleksitariańską?

Michalina Dudowicz: Tak, odzywają się do mnie. Ostatnio nawet odbyły się warsztaty kulinarne, które związane były z premierą mojej książki i miałam dwa miejsca dla obserwujących mnie osób. Miałam okazję je poznać i porozmawiać face to face. Dowiedziałam się, że one gotują według przepisów, które codziennie publikuję na swoim profilu, i dzięki temu lepiej się czują. Że chcą się odżywiać zdrowiej, nie jeść mięsa tak często. To było naprawdę bardzo fajne.

Iwona Kutyna: A czy tacy zatwardziali zwolennicy mięsa też się odzywają? Czy próbują cię przekonać do swoich racji?

Michalina Dudowicz: Tak bezpośrednio raczej nie. Odzywają się raczej osoby, które chcą coś zmienić w swoim życiu.

Iwona Kutyna: Zastanawiałam się tak, czy osoby przeglądające twoją książkę, czy posty na Instagramie, są zwolennikami tradycyjnej kuchni, czy raczej szukają nowości?

Michalina Dudowicz: Obserwujące mnie osoby raczej są zwolennikami nowych rozwiązań i nowego podejścia do gotowania. Ja sama dodaje przepisy, które raczej nie są typowo polskie, tylko z różnych kuchni świata, czy to europejskich, czy to orientalnych. Ale mam wiele koleżanek, które gotują w tradycyjny sposób i one też mają wielu fanów, czy osób obserwujących ich profile.

Iwona Kutyna: Co jest w kuchni, w gotowaniu – twoim zdaniem – najważniejsze?

Michalina Dudowicz: Przede wszystkim trzeba to lubić. Trzeba mieć do tego serce i musi to sprawiać przyjemność, by te dania wychodziły dobre, smaczne i fajne.

Iwona Kutyna: Jak czytałam w opisie twojej książki, to te twoje początki nie były takie huraoptymistyczne.

Michalina Dudowicz: Tak naprawdę zaczęłam dla siebie gotować po studiach. Miałam inne zajęcia, a poza tym moja mama i babcia bardzo dobrze gotowały i dostarczały mi to pyszne jedzenie (śmiech).

Iwona Kutyna: Czy czasem podglądałaś je w kuchni podczas gotowania?

Michalina Dudowicz: Nie, wtedy nie byłam tym zainteresowana (śmiech). Moja babcia była kiedyś szefową kuchni i mimo że bliska była jej polska, tradycyjna kuchnia to lubiła eksperymentować. Dodawała do potraw jakieś fajne przyprawy. Doceniłam to dopiero po studiach, gdy już trochę dorosłam, dojrzałam. Wtedy ta chęć do gotowania się we mnie obudziła.

Iwona Kutyna: Lepiej późno niż wcale (śmiech). A czy ty lubisz eksperymentować w kuchni? Stosować jakieś nieoczywiste przyprawy?

Michalina Dudowicz: Tak, bardzo lubię. Ja tę tradycyjną kuchnię znam z domu i ona mi również smakuje, ale nie gotuję tak na co dzień, bo wiem, że jak pojadę do domu, do mamy, to wszystko będzie tradycyjne. Lubię testować nowe smaki, inspirują mnie podróże. Lokalne kuchnie.

Co lubię jeść? Dania z curry. Te przyprawy uzależniają. - Michalina Dudowicz z inmykitchen.pl

Iwona Kutyna: A co lubisz jeść?

Michalina Dudowicz: To trudne pytanie. Na śniadania – jajka i to w różnej postaci. I te dania najczęściej pokazuję na insta stories, więc od razu wszyscy wiedzą, co jadłam (śmiech). W mojej książce jest dział Śniadania i jest tam kilka przepisów z jajkami. Ale te śniadania są bardziej na słono. Jedynie w weekendy czasami zjem śniadanie na słodko, ale w tygodniu bardziej wytrawnie. I te dania zwykle można przygotować w 10 minut, ale zawsze staram się dodawać do nich jakiś niebanalny składnik.
Co jeszcze lubię jeść? Dania z curry. Te przyprawy uzależniają.

Redakcja poleca

Iwona Kutyna: Coś w tym jest, bo ostatnio rzeczywiście nie jestem w stanie uwolnić się od indyjskiego jedzenia, które potrafi być genialne. A masz jakiś ulubiony przepis, do którego chętnie wracasz?

Michalina Dudowicz: Mam takie etapy. Ostatnio na przykład dość często robiłam brownie. Takie z rozpuszczającą się w środku czekoladą. Nie za mocno spieczone… Było pyszne, ale jak się zje jeden kawałek, to nie można przestać. Niestety.

Iwona Kutyna: A czy te kulinarne inspiracje u Ciebie też bywają sezonowe lub związane z miejsce, z którego wróciłaś?

Michalina Dudowicz: Trochę tak jest. Ostatnio często bywam w Wielkiej Brytanii i stąd to brownie. Gdy byłam w Grecji i wzięłam udział w warsztatach kulinarnych, poznałam przepis na fantastyczne danie – spanakopitę. To jest taki placek z ciasta filo, który w środku jest wypełniony świeżym szpinakiem, fetą i dużo ilością świeżych ziół, m.in. koperkiem, szczypiorkiem, miętą. Bardzo lubię to danie i często je robię.

Iwona Kutyna: Przeczytałam gdzieś, pewnie w jakiejś książce, że trzy podstawowe składniki kuchni greckiej to: feta, oregano i oliwa. I one muszą być praktycznie w każdym daniu. Może dlatego kuchnia grecka jest tak doskonała… przynajmniej w mojej opinii. Ale wrócę jeszcze do tych ulubionych potraw. Czy z kuchni polskiej, tej tradycyjnej, domowej, też masz jakieś ulubione danie lub wariacje kulinarne na ich bazie?

Michalina Dudowicz: Tak, na przykład jak robię kotlety mielone, to dodaję do nich świeżo starty imbir. Moja babcia tak robiła.

Iwona Kutyna: Ciekawe połączenie… A co lubisz robić, gdy nie gotujesz i nie robisz zdjęć czy filmów z przygotowanych potraw? Bo trzeba podkreślić, że to ty jesteś autorką wszystkich zdjęć i filmów do twoich przepisów.

Michalina Dudowicz: Lubię urządzać wnętrza, a właściwie stylizować wnętrza. To jest moje drugie hobby. Jak mam trochę wolnego czasu, to zastanawiam się, co poprawić, co pozmieniać. Ale obie moje pasje się ze sobą wiążą, bo nieważne, czy jest to przygotowana potrawa, czy wnętrze, to zawsze chcę, aby wszystko ładnie wyglądało. Nawet jak dekoruję stół na przykład na święta. Dodam, że lubię minimalizm i staram się, by wszystko wyglądało estetycznie, minimalistycznie.

Iwona Kutyna: A czy święta są w twojej rodzinie tradycyjne?

Michalina Dudowicz: Tak, bo święta spędzam w domu rodzinnym. Oczywiście przywożę coś ze sobą, ale to jest właśnie ten moment, kiedy też gotuję tradycyjnie.

Iwona Kutyna: Dziękuję za tę rozmowę.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET