Czego warto szukać wiosną w warzywniakach? Robert Makłowicz podpowiada
Niektóre polskie warzywa i owoce pojawiają się na krótko, a potem znikają ze sklepowych półek na kolejny rok. Chciałoby się parafrazować powiedzenie ks. Jana Twardowskiego, spieszmy się jeść te warzywa, bo tak szybko znikają... Czego wypatrywać wiosną na bazarkach i w sklepach?
– Szparagi, botwinka, bób, młody czosnek, rabarbar – te produkty są warte grzechu i mogą stanowić podstawę wspaniałej uczty – wylicza Robert Makłowicz, mistrz kuchni, krytyk kulinarny, i dodaje: – Wiosną opętańczo wręcz sięgam, poza szparagami, które jadam niemal co drugi dzień, po botwinkę. Te urocze listki, jeszcze w formie bezburaczanej, są fantastyczne i niezwykle smaczne. W Polsce wykorzystuje się je często, ale bardzo monotematycznie – zwykle robi się z nich zupę na ciepło lub na zimno, czyli albo barszcz botwinkowy, albo chłodnik. Tymczasem w Anglii, z której się wyśmiewamy kulinarnie, botwinę jedzą jako sałatkę z dodatkiem sosu winegret.
Obecnie pewne produkty, np. szparagi, bób czy truskawki, mogą być dostępne w supermarketach przez cały rok, bo są sprowadzane z innych regionów świata, m.in. z Hiszpanii, czy Grecji. Jednak te polskie dostępne są tylko w okresie wiosennym lub wczesnym latem.
Szparagi i truskawki to dobrana para
Z tych wiosennych produktów można stworzyć pyszne dania.
– Szparagi lubię łączyć z truskawkami, bo on są dość wytrawne. Robię to, gdy przygotowuję risotto z białych szparagów i z truskawek. To wspaniale smakuje, ale truskawki dodaję się na koniec, żeby się nie rozpaćkały – zdradza Robert Makłowicz i dodaje: – Włosi na przykład jedzą truskawki skropione octem winnym, octem balsamicznym i oprószone świeżo mielonym pieprzem.
Rabarbar do mięsa i ryb
Wiosną rozpoczyna się też sezon na grilla. Czy te świeże młode warzywa można jakoś wykorzystać, by zrobić ucztę grillową?
– Akurat nowalijki, oprócz szparagów zielonych, niespecjalnie nadają się, by położyć je na ruszt. Ale przecież oprócz grilowanego mięsa ważne są również dodatki. Polecałbym połączenie go z rabarbarem – tłumaczy Robert Makłowicz i dodaje: – Rabarbar, który jest u nas materią niemal wyłącznie kompotową i plackową, jest też fantastycznym materiałem do sosów. W kilku państwach. m.in. we Włoszech, we Francji, jadłem sos rabarbarowy do ryby. Zatem kupmy pstrąga lub łososia, którego pieczemy na ruszcie, i możemy go podać z sosem rabarbarowym, wytrawnym, bez cukru. To się fantastycznie łączy, ponieważ kwas, który jest zawarty w rabarbarze, komponuje się bardzo dobrze z tłuszczem. Zatem im bardziej tłusta ryba, tym lepiej to pasuje.
Mistrz kuchni zdradził też przepis na sos rabarbarowy.
– Pokrojony rabarbar dusi się na oliwie lub też na maśle, przyprawia się go solą, można również poprawić białym winem lub podlać bulionem jarzynowym. Jak ktoś bardzo chce i się nie odchudza, to może dodać również śmietankę, ale nie musi – zdradza Robert Makłowicz i dodaje: – Do takiego sosu z rabarbaru można dodać coś ostrego, na przykład papryczkę chili, trochę cukru, soli i mamy kapitalny, zimny dodatek do mięs z grilla.
Źródło: CHILLIZET/ podcast "To właśnie weekend", na podstawie rozmowy Beaty Tadli z Robertem Makłowiczem