Apetyt na życie. Jak w dbaniu o siebie może pomóc natura, bliscy i dobre jedzenie?
Czasem to tylko kilka minut. Spacer, telefon do przyjaciółki, kawa wypita w ciszy, kromka chleba z ulubionym dodatkiem. I nagle czujemy, że coś się w nas rozluźnia, że wraca oddech, że świat przestaje pędzić. Dbanie o siebie nie zawsze musi oznaczać wielkie zmiany – czasem wystarczy na nowo poczuć kontakt z naturą, zauważyć przyjemność z drobiazgów i dać sobie pozwolenie na to, by po prostu… dobrze żyć.
W nowym cyklu spotkań „Rozmowy Apetyczne” Mateusz Gessler rozmawia z wyjątkowymi kobietami o tym, czym jest dla nich codzienny dobrostan. Czasami chodzi o chwile bliskości, czasami o jedzenie, które poprawia nastrój, a innym razem – o uważność i bycie ze sobą w kontakcie.
Energię, której przecież wszyscy potrzebujemy, można czerpać z bycia z innymi. Ogi - artystka, aktywistka i influencerka - jest osobą, która swoją radością życia potrafi zarażać innych – i nie jest to pusty slogan. Jak sama podkreśla, siłę czerpie z bliskości: z kontaktów z przyjaciółmi, ze wspólnego śmiechu, z posiłków, które nie muszą być wystawne, ale są dzielone z ludźmi, których się lubi. Jedzenie – szczególnie to proste, domowe, przygotowane razem – jest dobrym sposobem na budowanie więzi. Nie musi to być kolacja rodem z fine diningu. Wystarczy piknik, wspólna deska przekąsek, szybka sałatka – byle była przestrzeń na rozmowę, bliskość i uśmiech.
Dobrze zjeść to, oczywiście, także zadbać o ciało. Ale to też coś więcej. To akt troski o siebie i innych. W codziennym zabieganiu często jemy w biegu, nie zwracając uwagi na to, co trafia na nasz talerz. Tymczasem dobrze skomponowany posiłek, który nie tylko odżywia, ale i sprawia przyjemność, może stać się ważnym elementem dbania o dobrostan. Właściwe produkty pomagają w tym, by nawet szybkie danie nabrało smaku i charakteru – a to często robi różnicę między „byle czym” a jedzeniem, które naprawdę cieszy.
W rozmowie z Moniką Masalską, autorką popularnego proflu na Instagramie "Mikrowyprawy z Warszawy" pojawia się z kolei inny bardzo ważny wątek – regeneracja. Monika to ekspertka od małych, rodzinnych wyjazdów. Lubi wcześnie wstawać, pakuje bliskich do auta i rusza w drogę – nad jezioro, do lasu, na łąkę. Nie trzeba daleko jechać, by oderwać się od codziennego hałasu. I nie trzeba wiele, by ten czas był jakościowy – wystarczy, że jest się razem, robi się coś wspólnie i że dba się o swoje potrzeby.
Właśnie tu pojawia się kolejny ważny temat – uważność na ciało i potrzeby wszystkich członków rodziny. Na wyprawy trzeba zabrać coś do jedzenia – najlepiej takiego, które nie tylko zaspokoi głód, ale i będzie przyjemne. Dobrze zaplanowane posiłki na świeżym powietrzu mogą stać się jednym z najmilszych punktów dnia. Znów wracamy do prostoty – dobrze zbilansowana przekąska z serem, warzywami i pieczywem potrafi nasycić, dodać energii i... poprawić humor.
Wszystko to sprowadza się do jednego: dbanie o dobrostan nie musi być skomplikowane. Można zacząć od drobiazgów. Włączenie do codzienności praktyk, które poprawiają samopoczucie, działa często lepiej niż rewolucje. Można to robić tak jak Ogi – która siłę odnajduje w relacjach i wspólnym gotowaniu. Albo jak Monika – która planuje mikrowyprawy i dba o to, by każdy miał swoją przestrzeń do odpoczynku.
Zarówno kontakt z naturą, jak i wspólne gotowanie, jedzenie, śmiech i rozmowa – to wszystko są formy troski o siebie. Takie, które nie wymagają wielkich deklaracji, ale uważności i otwartości.
Warto nauczyć się rozpoznawać te momenty, które nam służą – i dawać sobie na nie przyzwolenie. Spacer po lesie, śniadanie z rodziną, leniwe popołudnie z książką, prosty lunch w parku – wszystko to składa się na lepsze samopoczucie. I właśnie z takich chwil buduje się dobrostan. Apetyt na życie nie pojawia się znikąd – trzeba go w sobie pielęgnować.