A może topinambur? Retrowarzywa, które znów warto zacząć jeść
Czujesz już znudzenie marchewką, kapustą czy burakami? Być może właśnie przyszedł czas, by przypomnieć sobie o warzywach, które z różnych powodów popadły w niepamięć. A wielka szkoda, bo nie dość, że są naprawdę smaczne, to również wartościowe. Co powiesz na topinambur albo skorzonerę?
W jednym szeregu z topinamburem czy skorzonerą można ułożyć również pasternak czy brukiew. To żadne kuchenne nowości, ale zapomniane dziś, choć dawniej popularne warzywa. Nic nie stoi na przeszkodzie, by znów zacząć je jeść, a nawet także samodzielnie uprawiać. Szczególnie zdrowa jest skorzonera, zwana wężymordem – do tego stopnia, że w dietach klinicznych zaleca je nawet Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Reszta warzyw, które wymieniliśmy powyżej, też jej w niczym nie ustępuje.
1. Skorzonera, czyli wężymord
Skorzonera, zwana też wężymordem, czarnymi korzonkami albo zimowymi szparagami wywodzi się z terenów Europy Południowej i Środkowej. Pochodzi z tej samej rodziny, co karczoch i cykoria i jest prosta w uprawie. Mleczny sok, który wypływa z korzenia skorzonery, był dawniej stosowany jak antidotum na jad żmii – stąd nazwa. Korzeń skorzonery ma ciemną skórkę, ale wewnątrz jest biały mięsisty miąższ, który nie ma włókien. Skorzonerę zbiera się głównie od października do kwietnia (uprawia się ją w kopcach) i dlatego jest ona uważana za klasyczne zimowe warzywo.
Skorzonera w smaku przypomina popularne szparagi (nazywana jest zresztą zimowymi szparagami), ale jest znacznie ostrzejsza niż one i bardzo sycąca. Przy obieraniu skórka wężymordu może brudzić ręce na kolor czerwono-brunatny, dlatego należy uważać przy obieraniu.
Skorzonera jest dość kalorycznym warzywem (ma ok. 65 kcal w 100 g), w porównaniu z innymi warzywami korzeniowymi zawiera też więcej cukrów, tłuszczów oraz podobne ilości białka i witamin (głównie witaminy C i z grupy B). Jest też dobrym źródłem fosforu, wapnia, magnezu i żelaza oraz, oczywiście, błonnika. Można ją przyrządzać podobnie jak szparagi (przypomina je w smaku). Nadaje się do gotowania, smażenia, jako dodatek do sałatek, a także do mrożenia i konserwowania.
2. Pasternak, czyli nie pietruszka
Korzeń pasternaku z wyglądu wygląda jak pietruszka, ale to pozory. Nic w tym jednak dziwnego, bo jest warzywem z rodziny selerowatych, do której należy też marchewka, pietruszka, fenkuł i oczywiście seler. Pochodzi z Europy Wschodniej, choć pasternak był znany nawet w starożytnej Grecji i Rzymie, gdzie podawano go na początku posiłku, a nawet przygotowywano z niego nalewki.
Pasternak w smaku nieco przypomina marchewkę, jest słodszy i bardziej wyrazisty od pietruszki, a jego aromat jest korzenny i dość silny. Korzeń pasternaku może osiągać nawet 40 cm długości i 10-12 cm średnicy. Jest uważany za doskonałe źródło witamin, takich jak witaminy grupy B (B1, B2, B6, kwas foliowy) oraz C i E. Jest dobrym źródłem błonnika.
Z pasternaku można przygotowywać purée (zamiast ziemniaków), placki, gulasze wegetariańskie, można go piec, dusić, gotować, a także jeść na surowo w formie surówki. Pasternak pobudza trawienie, działa moczopędnie, reguluje krążenie i odtruwa organizm, łagodzi wzdęcia. Ma też działanie uspokajające.
3. Brukiew jak dzika krzyżówka
Z kolei brukiew, zwana też karpielem lub kwakiem, należy do rodziny warzyw kapustowatych. Najpewniej pochodzi z chłodnych rejonów: Rosji lub Skandynawii. To naturalna krzyżówka dzikiej kapusty i rzepy. Brukiew wygląda jak duży owalny korzeń o żółtym lub białym zabarwieniu. Smakuje jak połączenie kapusty z rzepą lub kalarepą, ale w smaku wyczuwalna jest słodycz i świeżość. Dawniej uważano ją za roślinę leczniczą.
Choć była obecna w polskiej kuchni niemal od zawsze, to dziś jest zapomniana (karmi się nią raczej zwierzęta), najpewniej dlatego, że jest utożsamiana z biedą i głodem. W czasach wojennych była nieraz jedynym dostępnym pożywieniem.
Brukiew jest bogatym źródłem witaminy C oraz witamin z grupy B, a także składników mineralnych, zwłaszcza potasu. Jest tez niskokaloryczna. Ze względu na spora zawartość błonnika polecana jest przy zaparciach, ponieważ pobudza pracę jelit. Jedzenie wpływa na pracę wątroby czy reumatyzm. Powinny jej jednak unikać osoby z niedoczynnością tarczycy – ze względu na zawartość cyjanoglukozydów. Składniki, które zawiera mają potencjał antynowotworowy.
Z brukwi można przygotować zupę czy placki. Sprawdzi się również jako dodatek do potraw – purée, surówka, frytki. Sok z brukwi ma działanie wykrzuśne (leczy kaszel). Brukiew można jeść na surowo, chrupiąc ją jako przekąskę.
4. Topinambur, czyli cytryna północy
Topinambur, zwany jest też słonecznikiem bulwiastym lub karczochem jerozolimskim, pochodzi z Ameryki Północnej – do Europy przywiózł go Krzysztof Kolumb (pierwotnie roślinę tę uprawiali Indianie z plemienia Topinamboore). Nazywany jest też cytryną północy, bo ma kwaskowaty smak (herbata z plasterkiem topinamburu smakuje jak herbata z cytryną). Jego naziemna część przypomina mały słonecznik, pod ziemią rosną niekształtne, podobne do ziemniaków bulwy koloru od żółtawobiałego, przez czerwonawy do fioletowego. To popularne niegdyś warzywo ratowało ludzi przed głodem w czasie I i II wojny w XX wieku. Dziś rośnie jak chwast – mało kto zdaje sobie sprawę, że topinambur można i warto jeść.
Bulwy topinamburu mają słodki, orzechowy smak, a wyglądem przypominają skrzyżowanie ziemniaka z imbirem. To stare, zapomniane warzywo ma mnóstwo prozdrowotnych właściwości – przydaje się zwłaszcza w dietach odchudzających, ale świetnie nadaje się też dla cukrzyków i osób z chorobami układu krążenia.
Topinambur jest warzywem niskokalorycznym. I ma dużą zawartość błonnika, który pęczniejąc w jelitach, daje uczucie sytości, a poza tym usprawnia trawienie. Bogactwem topinamburu jest też inulina, czyli substancja o właściwościach prebiotycznych, która jest pożywką dla bytujących w jelitach dobroczynnych bakterii. Warzywo to zawiera witaminy: C, A i grupy B (B1, B2, B6) oraz m.in. potas, wapń, sód, żelazo. Można go jeść na surowo (jako surówkę), ale również w postaci gotowanej, duszonej lub pieczonej, a w formie smażonych placków.
Źródło: CHILLIZET