Zimą warto wdrożyć 5 nawyków. Pomogą ci w oczekiwaniu na lato
Dawniej, gdy ziemię przykrywał biały puch, nasi przodkowie wracali z pól do domu, spali i odpoczywali. Skupiali się na prostych czynnościach, jak szycie, przędzenie, naprawy czy gotowanie. Brak światła był oczywistym sygnałem, że pora zwolnić. Dziś działamy wbrew naturze, za co często płacimy własnym zdrowiem - a mamy tylko jedno. Nie namawiamy do rezygnacji z pracy i zaszycia się w domu, ale jest kilka rzeczy, o których warto pamiętać zimą.
- Wintering to psychologiczny trend skoncentrowany na świadomym spowolnieniu i wycofaniu się w okresach obniżonej energii.
- Książka Katherine May „Wintering. The Power of Rest and Retreat in Difficult Times” spopularyzowała ideę traktowania zmęczenia jako naturalnego etapu, a nie przeszkody.
- Zimą warto wdrożyć 5 nawyków, które pomogą nam w oczekiwaniu na lato.
Wintering, czyli powrót do korzeni. Na czym polega ten psychologiczny trend?
Zimą wielu z nas najchętniej zapadłoby w długi sen - aż do wiosny. To normalna reakcja, bo bez słońca głównym celem dla naszego ciała jest po prostu przetrwanie. Gdy ciemno robi się o 16:00, ciężko znaleźć jakąkolwiek motywację. Pojawiają się zaburzenia snu, spadek nastroju, apatia, apetyt na słodycze. I chociaż częstym zaleceniem w takim okresie jest np. sport, niedawno popularny stał się odwrotny nurt, który jest pewnego rodzaju odpowiedzią na współczesny “kult produktywności”.
Wintering to kierunek w psychologii i kulturze dobrostanu, który oznacza świadome spowolnienie i wycofanie się w okresach obniżonej energii. Takiego podejścia potrzebujemy m.in. w czasie zimy, ale też wtedy, gdy przechodzimy kryzysy czy chorobę. Trend spopularyzowała książka Katherine May w książce „Wintering. The Power of Rest and Retreat in Difficult Times”. Jak wyjaśnia autorka, w praktyce chodzi o zgodę na mniejszą produktywność i traktowanie zmęczenia jako naturalnego etapu w drodze do ważniejszych spraw, a nie przeszkody, która sprawi, że całkiem się załamiemy.
W tym wszystkim trzeba pamiętać o jednej rzeczy: wintering nie jest depresją ani rezygnacją z życia. To jedynie czasowe cofnięcie się, żeby później móc wrócić z nową energią – tak jak po zimie przychodzi wiosna. Nie chodzi też o to, by zrezygnować z aktywności fizycznej czy kontaktu z innymi. Celem jest raczej mierzenie sił na zamiary i podchodzenie do ważnych spraw z pewnym dystansem.
O tych małych rytuałach pamiętaj zimą
Nawyki, które warto wdrożyć zimą, są bardzo proste, ale mają wielką moc. W dużym skrócie chodzi o zaopiekowanie się sobą na różne sposoby, zaczynając od drobnych, codziennych czynności.
- Rób więcej rzeczy, na które masz ochotę, pomyśl o sobie. Zamiast wyrzucać sobie, że masz mniej siły na treningi czy spotkania towarzyskie, uznaj to za naturalny cykl, z którym nie warto walczyć.
- Zmodyfikuj dietę. Nie chodzi o to, by zimą zacząć jeść bez umiaru, ale warto włączyć do menu składniki, które raczej omijamy latem. Ciepłe, rozgrzewające posiłki z przyprawami (imbir, cynamon, kardamon) działają kojąco na układ nerwowy. Sprawdzą się również kremowe zupy czy kawa z dodatkiem aromatycznego syropu.
- Zadbaj o oświetlenie. Zastąp górne, ostre światło lampkami o ciepłej barwie, świecami lubm jeśli masz to szczęście, kominkiem. To sygnał dla mózgu, że jest bezpiecznie i czas na relaks.
- Przypomnij sobie, co naprawdę lubisz. Zima to idealny czas na powolne czynności, na które latem szkoda nam czasu. Zastanów się, co sprawiało ci satysfakcję i radość, gdy miałeś więcej czasu na rozwijanie pasji. Czytaj książki, które od dawna leżą na półce, słuchaj długich podcastów lub zajmij się rękodziełem (np. robieniem na drutach).
- Rozruszaj ciało. Nie musisz biec w maratonie, ale dbaj o regularny ruch dostosowany do swoich możliwości. Naprawdę wystarczy krótki spacer lub rozciąganie
Oczywiście wintering pięknie brzmi w teorii, a w praktyce wielu z nas zimą również nie ma czasu na przyjemności i krótsze dni nie mają tu nic do rzeczy. Dlatego ten trend należy traktować raczej jak ciekawostkę. Zabiegani mogą zastosować okrojoną wersję winteringu - przykładowo jeśli spędzasz czas w samochodzie lub komunikacji miejskiej, wykorzystaj to na regenerację przebodźcowanego mózgu. Zamiast słuchać wiadomości, wybierz podcast lub ksiażkę. Kiedy wracasz do domu, nie rzucaj się od razu do sprzątania czy gotowania. Odetchnij i przez 5 minut nic nie rób. Pijąc poranną kawę/herbatę, przez dokładnie 30 sekund skup się tylko na cieple kubka w dłoniach i zapachu napoju. Tego typu ćwiczenia uważności działąją jak „reset” dla mózgu przed trudnym dniem. Przed snem zamiast scrollowania telefonu w łóżku (niebieskie światło zimą męczy dwa razy bardziej), wywietrz pokój i posłuchaj ulubionej, wyciszającej muzyki.
Źródło: CHILLIZET