„Podglądałem twoją żonę”. Prywatny detektyw zdradza, jak rozpoznać manipulację
Zdrady, oszustwa, przemoc psychiczna i rodzinne tajemnice – to sprawy, z którymi prywatny detektyw spotyka się niemal każdego dnia. Jednak, jak przekonuje Paweł Boguszewski, współautor książki „Podglądałem twoją żonę. Z notatnika prywatnego detektywa”, najważniejsze nie są sensacyjne historie, lecz wnioski, jakie można z nich wyciągnąć. W rozmowie z nami tłumaczy, między innymi, jak rozpoznać manipulację.
- Które sygnały ostrzegawcze najczęściej ignorujemy w relacjach.
- Co łączy osoby manipulujące innymi, według detektywa.
- Jak detektyw zachowuje równowagę między zdobywaniem informacji a uszanowaniem prywatności.
Rozmowa z Pawłem Boguszewskim, współautorem książki "Podglądałem twoją żonę. Z notatnika prywatnego detektywa".
Monika Kurowska: Co było największym wyzwaniem w przeniesieniu historii z Pana pracy na karty książki? Łatwo było zdecydować, które sprawy warto opowiedzieć czytelnikom? Czym się Pan kierował?
Paweł Boguszewski*: Największym wyzwaniem było wybranie różnorodnych historii. Od początku wiedzieliśmy razem ze współautorką, moja siostrą Anną Sobolewską, że nie chcemy stworzyć książki poświęconej tylko jednemu problemowi, na przykład zdradom czy oszustwom. Zależało nam na tym, aby pokazać, jak różne sytuacje trafiają do detektywa i z jakimi problemami mierzą się ludzie na różnych etapach życia. Kluczem przy wyborze nie była sensacyjność spraw, ale ich wartość dla czytelnika.
Szukaliśmy historii, które pokazują mechanizmy manipulacji, przemocy, uzależnienia czy utraty zaufania, a jednocześnie skłaniają do refleksji. Chcieliśmy, żeby każdy czytelnik mógł odnaleźć w tej książce coś, co pozwoli mu inaczej spojrzeć na własne relacje albo zwrócić uwagę na sygnały, które wcześniej wydawały się nieistotne. Dzięki temu książka pokazuje wiele różnych oblicz ludzkich problemów, a nie tylko jedną ich stronę.
W książce pokazuje Pan historie zwykłych ludzi, którzy często długo nie zauważają, że są oszukiwani lub manipulowani. Z Pana doświadczenia - jakie sygnały ostrzegawcze najczęściej ignorujemy w relacjach z bliskimi?
Najczęściej ignorujemy rzeczy, które na początku wydają się drobiazgami. Ktoś zaczyna kontrolować nasze kontakty z rodziną i znajomymi, sprawdza telefon, decyduje, z kim możemy się spotykać albo tłumaczy wybuchy złości stresem czy problemami w pracy. Bardzo często słyszę od klientów: „Myślałam, że to z troski”, „To był tylko gorszy dzień”, „Przecież każdy ma prawo się zdenerwować”.
Problem polega na tym, że manipulacja rzadko zaczyna się od czegoś bardzo poważnego. To proces. Sprawca stopniowo przesuwa granice i sprawia, że druga osoba przyzwyczaja się do zachowań, których wcześniej nigdy by nie zaakceptowała. Dlatego warto ufać swojej intuicji. Jeśli jakaś relacja zaczyna odbierać nam poczucie bezpieczeństwa, spokoju czy własnej wartości, nie należy tego lekceważyć.
Czy z perspektywy detektywa można zauważyć pewne schematy zachowań osób, które manipulują innymi? Co najczęściej łączy sprawców takich sytuacji?
Tak. Choć każda historia jest inna, pewne mechanizmy nie zmieniają się od lat. Osoby manipulujące bardzo często potrafią doskonale odczytywać potrzeby drugiego człowieka i właśnie na nich budują swoją przewagę. Na początku są niezwykle troskliwe, pomocne i zaangażowane. Dopiero z czasem pojawia się kontrola, wzbudzanie poczucia winy, izolowanie od bliskich czy podważanie własnej wartości ofiary.
Łączy ich również umiejętność przerzucania odpowiedzialności. Bardzo rzadko przyznają się do błędu. Winni są zawsze inni: partner, rodzina, dzieci, były pracodawca czy trudne dzieciństwo. To mechanizm, który w wielu sprawach powtarza się niemal identycznie.
Jednym z tematów książki są kulisy pracy detektywa. Jak wygląda granica między zdobywaniem informacji potrzebnych do rozwiązania sprawy, a poszanowaniem prywatności drugiego człowieka?
Ta granica jest bardzo wyraźna i wyznaczają ją przede wszystkim przepisy prawa oraz etyka zawodowa. Wiele osób wyobraża sobie pracę detektywa na podstawie filmów, gdzie można zrobić wszystko. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie. Detektyw nie stoi ponad prawem. Każde działanie musi być legalne. Moim zadaniem nie jest ingerowanie w czyjeś życie dla samej ciekawości. Zbieram informacje wyłącznie wtedy, gdy są one potrzebne i mieszczą się w granicach obowiązującego prawa. Uważam, że dobry detektyw powinien wiedzieć nie tylko, co może zrobić, ale przede wszystkim czego robić nie wolno.
Po napisaniu tej książki - czego najbardziej chciałby Pan nauczyć czytelników o zaufaniu, relacjach i ludzkich wyborach?
Chciałbym, żeby czytelnicy zrozumieli, że zaufanie nie jest słabością. Jest podstawą każdej zdrowej relacji. Powinno jednak iść w parze z rozsądkiem. Nie możemy ignorować sygnałów ostrzegawczych tylko dlatego, że bardzo chcemy wierzyć, iż wszystko będzie dobrze.
Mam też nadzieję, że ta książka zachęci ludzi do reagowania. Zbyt często odwracamy wzrok od cudzych problemów, bo wydaje nam się, że to nie nasza sprawa. Tymczasem czasami zwykła rozmowa, zainteresowanie czy wskazanie miejsca, w którym można uzyskać pomoc, może zmienić czyjeś życie. Jeśli po przeczytaniu książki choć jedna osoba wcześniej zauważy przemoc, manipulację lub oszustwo i nie pozostanie obojętna, będę miał poczucie, że wykonaliśmy dobrą pracę.
*Paweł Boguszewski – prywatny detektyw, mediator i społeczny kurator sądowy. Pomaga ludziom, rozwiązując ich życiowe zagadki. Jako założyciel i prezes Fundacji „Całym Sercem Nadzieja” angażuje się w realną pomoc wszystkim osobom skrzywdzonym i potrzebującym.
Źródło: Chilli ZET/Wydawnictwo RM