Jak poradzić sobie z tremą przed publicznym wystąpieniem? Radzi ekspert mowy ciała

5 min. czytania
Aktualizacja 04.11.2024
04.11.2024 12:15
Obserwuj nas w Google
---- ----

Czy znasz to uczucie, gdy masz iść na ważne spotkanie, na przykład w sprawie pracy, lub masz po raz pierwszy poznać swoich przyszłych teściów, i czujesz strach, że źle wypadniesz? Każdy z nas ma taką tremę, ale niektórzy lepiej sobie z nią radzą.

Trema przed publicznym wystąpieniem
fot. Shutterstock
--1-- ----

Pamiętam swoje pierwsze publiczne wystąpienie. Miałam mówić o rzeczach, na których bardzo dobrze się znam i o których potrafię swobodnie rozmawiać w mniejszych grupach. Jednak, gdy miałam wystąpić przed większą publicznością, stojąc na scenie, poczułam ogromną tremę. Głos zaczął mi się łamać, ręce się trzęsły tak, że nie mogłam utrzymać mikrofonu w dłoniach. Na szczęście prowadzący spotkanie zauważył moją tremę, odwrócił uwagę publiczności kilkoma żartami i tym samym dał mi czas, abym się zebrała w sobie. Zaczęłam spokojnie, powoli oddychać. Gdy odzyskałam względny spokój, przejęłam pałeczkę, mówiąc do prowadzącego i publiczności: "Dziękuję za wsparcie i za zaproszenie, gdy weszłam na scenę, ręce zaczęły mi się trząść. Zastanawiałam się, czy to stres, czy może za mało kawy". Publiczność zaczęła się śmiać i dodawać mi otuchy. Ten mały żart wypowiedziany z uśmiechem na ustach pomógł mi przełamać pierwsze lody i poprowadzić dalej spotkanie. Później czytałam sporo na ten temat i uświadomiłam sobie, że tremę przed wystąpieniami publicznymi ma każdy, nawet bardzo doświadczeni, zawodowi aktorzy. Potwierdza to Maurycy Seweryn, ekspert od mowy ciała.

Najbardziej boimy się wystąpień publicznych

– Podobno ludzie najbardziej boją się utraty pracy, a potem śmierci. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że najbardziej ze wszystkiego boimy się publicznych wystąpień (śmiech), a to oznacza, że zawsze będziemy się w takiej sytuacji denerwować – tłumaczy ekspert i dodaje: – Potwierdza to moja praca. Uczę publicznych wystąpień, to drugi temat, który jest w zakresie moich kompetencji. To temat, w którym dobrze się czuję, który lubię, miałam już trzy tysiące takich wystąpień, i mimo to zawsze się stresuję, zawsze się boję. Ale stres można ukryć lub przekuć w taki element motywujący do działania. Jak to działa? Spróbuję, jak najprościej wyjaśnić. Gdy się stresujemy, podnosi się nam ciśnienie, włącza się komenda: "walcz albo uciekaj". My musimy przekuć ten stres w "walcz". Te wszystkie mechanizmy, które zachodzą w naszym organizmie, musimy wykorzystać do tego, by być bardziej skoncentrowanym, skupionym, działać efektywniej. Taka działa nasza natura, ta pierwotna natura, która pozwala nam reagować w sytuacji zagrożenia znacznie lepiej niż w stanie spoczynku.

Pewnie niektórzy z nas pomyślą: łatwiej powiedzieć, trudniej wprowadzić w życie. I rzeczywiście tego należy się nauczyć, ale znane powiedzenie mówi: ćwiczenie czyni mistrza. Co zrobić, by osłabić stres podczas publicznych wystąpień? O to również zapytaliśmy pana Maurycego Seweryna.

Redakcja poleca

Musimy się bardzo dobrze przygotować i zaufać intuicji

– Należy dobrze poznać techniki antystresowe, które pozwolą nam ten stres trochę osłabić. To może być praca z oddechem, to może być technika mindfulness, czyli skupienie się na tym, co tu i teraz. Każdy znajdzie coś dla siebie – tłumaczy ekspert i dodaje: – Ale ważne są też inne elementy, czyli bardzo dobre przygotowanie się (...). Musimy wiedzieć, przed kim występujemy, jakie są potrzeby danego odbiorcy, co chcemy mu powiedzieć i w jaki sposób to zrobimy. Musimy zrobić dobre rozpoznanie, ale działać też intuicyjnie, by dopasować się do potrzeb innych ludzi.

Zdaniem eksperta łatwo to wytłumaczyć na przykładzie rozmowy o pracę. Idąc na pierwszą rozmowę, musimy się dobrze przygotować, poczytać trochę o miejscu pracy i stanowisku, na które aplikujemy. Zastanówmy się, jakie pytania mogą paść (a których najbardziej się boimy!) i spróbujmy przygotować na nie odpowiedzi (nawet poćwiczyć je przed lustrem!). Zastanówmy się też, o co my chcielibyśmy zapytać ewentualnego pracodawcę, w jakiej formie zadamy pytania. Podczas samej rozmowy, skupmy się na tym, co mówi człowiek prowadzący rozmowę kwalifikacyjną, spróbujmy zorientować się, kogo potrzebuje, jakich cech charakteru poszukuje.

Maurycy Seweryn podzielił się z nami swoim doświadczeniem z rekrutacji: – Pamiętam, że dziesięć lat temu przyjąłem do pracy niesamowitą dziewczynę. Potrzebowałem bardzo spokojnej, kulturalnej, miłej osoby, która będzie umiała dopasować się do potrzeb naszych pracowników oraz klientów. Takiej osoby, która od razu wzbudza zaufanie. Na rozmowę kwalifikacyjną przyszło ponad 100 osób. Bardzo dużo. Wybrałem osobę, która realnie zastosowała prostą technikę projekcji moich potrzeb. Podczas rozmowy była lekko zawstydzona, wręcz skrępowana, ale bardzo kompetentna. To były cechy, jakich wtedy potrzebowałem, więc ją zatrudniłem. Dzisiaj ta sama osoba jest już na innym stanowisku, zajmuje się sprzedażą, świetnie jej idzie, zachowuje się zupełnie inaczej niż 10 lat temu. Teraz już bym jej na to stanowisko nie zatrudnił (śmiech) – tłumaczy ekspert i dodaje: – Naprawdę warto się do każdego wystąpienia dobrze przygotować i ufać intuicji, i nie ma znaczenia, czy chodzi o pracę, czy o relacje międzyludzkie, np. pierwszą randkę.

A co z uśmiechem? Śmiać się, czy nie?

Polacy nie lubią się afiszować swoją radością, więc śmieją się rzadko. Stąd pewnie pojawiło się określenie "polish face" (polska twarz), które oznacza twarz człowieka bez uśmiechu. Wiele osób zastanawia się, czy podczas rozmowy, czy publicznych wystąpień uśmiechać się, a jeśli tak, to w jaki sposób. Tutaj również spieszy nam z poradą ekspert mowy ciała Maurycy Seweryn.

– Są trzy przebadane sposoby uśmiechania się. Pierwszy to tzw. uśmiech górną szczęką, kiedy odsłaniamy górne zęby. Drugi to tzw. uśmiech górną i dolną szczęką, czyli kiedy odsłaniamy górne ząbki i część dolnych. Trzeci to tzw. uśmiech niepełny, kiedy się uśmiechamy, ale nie pokazujemy zębów. My Słowianie (nie tylko Polacy!), jesteśmy nacją zamkniętą w sobie, więc wolimy uśmiech niepełny i uważamy go za najbardziej wiarygodny. Tymczasem osoby młodsze, a także Amerykanie, czy mieszkańcy krajów azjatyckich, taki uśmiech uważają za ukrywający prawdziwe emocje. W tamtych rejonach ludzie oczekują większej otwartości, komunikatywności, więc uśmiech typu pierwszego, będzie bardziej pożądany – tłumaczy Maurycy Seweryn i dodaje: – Taki uśmiech zazwyczaj jest dobrze widziany wśród studentów oraz pracowników dużych korporacji, firm, które chcą uchodzić za nowoczesne.

Podsumowując, każdy z nas stresuje się podczas wystąpień publicznych i nieważne, czy audytorium liczy 100 osób, czy tylko dwie (na przykład przyszli teściowe). Najważniejsze jest to, aby ten stres wykorzystać i zmienić jego działanie. Niech nas on nie blokuje, ale motywuje do działania. Zdaniem eksperta od mowy ciała – Maurycego Seweryna, naprawdę z każdej osoby, która myśli, że się nigdy nie nauczy wystąpień publicznych i nigdy nie pozbędzie stresu, można zrobić dobrego mówcę. Pamiętajcie: ćwiczenie czyni mistrza. Jeśli potrzebujecie wsparcia w tym temacie, zgłoście się do ekspertów. Oni na pewno wam pomogą.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET/ audycja "Co słychać w Meloradiu"