Polacy jedzą i piją tu za darmo. To dowód wdzięczności wobec naszego rodaka

3 min. czytania
Aktualizacja 10.04.2025
10.04.2025 10:50
Zareaguj Reakcja
---- ----

W 60-tysięcznym mieście Valjevo znajduje się restauracja Corner, w której turyści z Polski mogą zjeść i napić się zupełnie za darmo. Ma to związek z wydarzeniami sprzed 110 lat i wyjątkową historią Ludwika Hirszfelda.

Polacy jedzą i piją tu za darmo. To zasługa naszego rodaka
fot. Shutterstock
--1-- ----
  • W Valjevo w zachodniej Serbii znajduje się wyjątkowa restauracja, która nie wystawia Polakom rachunków
  • To zasługa naszego rodaka - Ludwika Hirszfelda
  • Polski lekarz dobrowolnie przyjechał do Valjevo, aby pomóc Serbom z epidemią tyfusu

W restauracji w Valjevo w Serbii turyści z Polski nie płacą za jedzenie i picie

Jeżeli będziecie kiedyś w Serbii, koniecznie wybierzcie się do miasta Valjevo położonego w zachodniej części kraju, około 100 kilometrów od stolicy, Belgradu. Następnie udajcie się pod adres Karađorđeva 93. Znajdziecie tam kawiarnio-restaurację Corner, w której będziecie mogli zjeść i napić się zupełnie za darmo. Taki przywilej mają wszyscy turyści z Polski, bez wyjątku.

Jakiś czas temu restaurację i właściciela lokalu, Djordje Momić, odwiedzili przedstawiciele polskiej ambasady w Belgradzie. "Doskonała kawa, pyszna pizza, cudowna rozmowa z panem Djordje Momić, dumnym Valjevacem, a kiedy poprosiliśmy kelnera o rachunek, dostaliśmy odpowiedź - Hirsfeld zapłacił za to 100 lat temu!" - czytamy we wpisie ambasady na Facebooku.

Polacy piją i jedzą w tej restauracji za darmo, dzięki Ludwikowi Hirszfeldowi

Dlaczego Polacy jedzą w Corner za darmo? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy cofnąć się do roku 2020. Wówczas lokal w Valjevo odwiedził polski reżyser, Paweł Wysoczański. Artysta przyjechał do Serbii, aby nakręcić film o dobroczynnych działaniach lekarzy z Polski wobec narodu serbskiego. Mężczyzna opowiedział panu Momić o doktorze Ludwiku Hirszfeldzie. Historia niesamowicie poruszyła mieszkańca Valjevo, który zdecydował, że w dowód wdzięczności już nigdy nie wystawi rachunku żadnemu Polakowi. 

- Człowiek powinien mieć misję. Mam 69 lat. Uważam, że wszyscy powinniśmy być pomostami między ludźmi i postępować humanitarnie. Jeśli polski lekarz mógł przyjechać z pomocą Serbom w obliczu epidemii, to chcę, żeby było o tym wiadomo. Dla mnie jest to niezwykle ważne; lubię pomagać, jak tylko mogę. Reklama nie jest dla mnie istotna, ważne jest bycie człowiekiem - podkreślił Djordje Momić w rozmowie z tygodnikiem "NIN".

Ludwik Hirszfeld urodził się 5 sierpnia 1884 roku w Warszawie. Studiował medycynę w Würzburgu, a następnie w Berlinie. Po ukończeniu szkoły pracował w Instytucie Badań Raka w Heidelbergu, a w 1911 roku przeniósł się do Zurychu, gdzie zatrudnił się w zakładzie higieny jednego z tutejszych uniwersytetów. Na początku 1915 roku usłyszał o epidemii tyfusu plamistego w Serbii i postanowił zapisać się do tamtejszej armii jako lekarz ochotnik. Wraz z żoną Hanną udał się do miasteczka Valjeva, które wówczas stanowiło samo centrum zarazy. Hirszfeld leczył tam chorych i prowadził kursy na temat choroby. Dzięki jego pracy armia serbska jako jedna z pierwszych zastosowała na szerszą skalę transfuzję krwi. 

W 1919 roku Ludwik Hirszfeld wraz z żoną wrócił do Polski, gdzie dalej oddawał się swojej pasji - leczeniu chorych. Był m.in. dyrektorem Państwowego Zakładu Badania Surowic w Warszawie oraz prezesem Polskiego Towarzystwa Mikrobiologów i Epidemiologów. W 1939 roku, kiedy Niemcy rozpoczęły okupację Polski, rodzina Hirszfeldów trafiła do żydowskie getta. Dowiedziały się o tym władze w Belgradzie, które natychmiast przyznały doktorowi honorowe obywatelstwo Królestwa Jugosławii. Ivo Andrić - ówczesny ambasador Jugosławii w Berlinie - powołując się na ten fakt zażądał uwolnienia Polaków. Ostatecznie Hirszfeldowie zdobyli fałszywe dokumenty i wydostali się z getta. W 1954 roku lekarz zmarł nagle na zawał serca w Wrocławiu. Grób Henryka i Hanny znajduje się na cmentarzu św. Wawrzyńca.

Nie przegap

Źródło: CHILLIZET/tvn24.pl