Michał Słodowy: w Polsce mamy 23 parki narodowe, ale mogłoby ich być dwa razy więcej
W Polsce mamy 23 parki narodowe, ale mogłoby być dwa razy więcej. Dlaczego w Polsce od 20 lat nie powstał żaden nowy park narodowy? Na czym polega projekt "Z parku do parku"? Na te i inne pytania odpowiada Michał Słodowy z zespołu Kamp!, pomysłodawca i realizator projektu "Z Parku Do Parku".
Katarzyna Kozak: Czym jest "Z parku do parku"?
Michał Słodowy: "Z parku do parku" to projekt, który prowadzę, składający się z kilku ważnych elementów. Pierwszy z nich to książka, która została niedawno wydana – chodzi o "Z Parku do Parku. Przewodnik do zbierania pieczątek z polskich parków narodowych". Ma ona zachęcić do zwiedzania tychże parków i zbierania pieczątek z tych miejsc. Kolejnymi ważnymi elementami tego programu są strona internetowa o tym samym adresie (zparkudoparku.pl) oraz profil na Instagramie (parki_narodowe_w_polsce), gdzie publikuję aktualne informacje na temat parków. Czwarty element to nakładka na Google Maps, którą można zdobyć po zapisaniu się do newslettera. Są na niej naniesione wszystkie parki krajobrazowe, narodowe (nawet te postulowane) oraz wszystkie rezerwaty przyrody z podziałem na te, które można odwiedzić i te, do których jest zakaz wstępu.
Z tego, co wiem, to zależy Ci nie tylko na tym, aby ludzie liczniej odwiedzali parki narodowe, ale również na tym, by coraz więcej ich powstało, prawda? Z Twojej książki można się dowiedzieć, że jest ich 23, ale mogłoby być o 24 więcej.
Michał Słodowy: Lista potencjalnych parków narodowych, która znajduje się we wspomnianym przewodniku, została zrobiona przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze. Spisano tu miejsca, o których ktokolwiek kiedykolwiek pomyślał (i zapisał), że mogłyby być parkiem narodowym. Wśród nich są takie miejsca, które właściwie mogłyby od razu zostać ogłoszone takimi parkami narodowymi – chodzi m.in. o Turnicki Park Narodowy (jego nazwa to inicjatywa oddolna, społeczna), czy o Dolinę Dolnej Odry, która niedługo najprawdopodobniej rzeczywiście stanie się parkiem narodowym. Jednak takich miejsc, które powinny być chronione, jest o wiele więcej. Moją misją jest uświadamianie i edukowanie, by ludzie zrozumieli, że ochrona przyrody to nie tylko przypinanie się do drzewa. To coś więcej, coś co dotyczy każdego z nas i jeśli się za to nie weźmiemy (biorąc pod uwagę zmiany klimatyczne), to będziemy mieli problem z wodą, z dostępnością taniej żywności, np. warzyw.
Dlaczego w Polsce od 20 lat nie powstał żaden nowy park narodowy? Czy znasz odpowiedź na nie?
Michał Słodowy: Głównie to są kwestie prawne, ale nie tylko. W takim wielkim uproszczeniu wygląda to tak, że jakaś rada naukowa zgłasza projekt parku narodowego, a potem zaczynają się konsultacje społeczne na poziomie gminnym, powiatowym, czy wojewódzkim. Na tym poziomie ta decyzja bardzo często jest wetowana. Mnie to nie dziwi, bo ludzie boją się, że nagle nie będą mogli zbierać grzybów, jagód, czy wykonywać pracy drwala. Mieszkańcy takich terenów powinni mieć zapewnioną ochronę państwową, przede wszystkim finansową. Powinni usłyszeć zapewnienie, że będą mogli zarabiać na turystyce, choć na to pewnie trzeba będzie trochę poczekać. Ale do tego czasu zostanie wprowadzony program osłonowy. To powinno przekonać lokalną społeczność do tego, że warto wprowadzać zmiany. Takie działania wymagają kompleksowego podejścia, a tego przede wszystkim brakuje, by móc zmieniać postawę lokalnych społeczności.
To niesamowicie ciekawe i ważne. Niedawno byłam na prezentacji kolegi, który zajmuje się tematem Puszczy Białowieskiej. Niektórzy mieszkańcy tych okolic chcieliby korzystać z drewna, które tam spada. W ich przekonaniu ono marnuje się, gnije, nie rozumieją, że ono gnije po coś, że ono gnije dla puszczy i dla żyjących w niej stworzeń. Mamy więc dwie strony konfliktu.
Michał Słodowy: Takie podejście, że nam się należy to drewno, które spada na terenie parku narodowego, jest niedorzeczne. Park narodowy powinien chronić takie miejsca kompleksowo, zwłaszcza na terenach, które należą do ścisłego rezerwatu. To, co tam spadło, powinno tam zostać i gnić. Bo to, co gnije, sprawia, że inne rośliny rosną. To obieg zamknięty. Jeśli coś stamtąd zabierzmy, to zaburzymy ten obieg, te naturalne procesy.
Przenieśmy się na sekundę na Mazowsze. Tutaj mamy Kampinowski Park Narodowy, a mógłby być jeszcze jeden: Wiślański. Gdzie dokładnie miałby się on znajdować?
Michał Słodowy: Tutaj jest wiele pomysłów. Mówi się, że to powinno być od Warszawy do Płocka, ale jak sobie pomyślę, że w takim razie Wyspy Świderskie nie byłby do tego parku włączone, to wydaje mi się, że to nie jest do końca dobrze przemyślane. Moim zdaniem, im więcej, tym lepiej. Czy to się uda? Myślę, że ten projekt nie jest tak bliski realizacji, ale każda osoba, która była nad Wisłą, chociażby na wysokości Kampinoskiego Parku Narodowego, to wie, że ta rzeka mogłaby być, a nawet powinna być, w taki sposób chroniona. Oby się udało.
Te zielone obszary na Mazowszu bardzo przyciągają do siebie warszawiaków. Kampinos jest oblegany, zwłaszcza w ciepłe dni. A jak z Twojej perspektywy wygląda zainteresowanie parkami w Polsce?
Michał Słodowy: Myślę, że w ogóle jest duże zainteresowanie tym tematem i dużo się zmienia też ze strony samych parków. Została w ostatnim czasie wykonana ogromna praca dotycząca stron internetowych tych parków. Są one teraz o wiele bardziej przystępne, jest tam wiele rzeczowych informacji. Aż chce się na nie wejść i zobaczyć, co tam jest. Ten dystans pomiędzy urzędnikami a społecznością jest skracany, a udzielane informacje, na przykład dotyczące terenów chronionych, są przystępne i zrozumiałe. Dzięki temu osoby odwiedzające te parki mają ułatwione zwiedzanie. To też jest moja misja, bo uważam, że park narodowy to duży symbol i myślę, że fajnie jest odhaczyć sobie te wszystkie miejsca. Chcę pokazać ludziom, że nie tylko Tatry są fajne, ale Drawieński Park Narodowy również jest fantastyczny. Polska przyroda jest naprawdę różnorodna i wspaniała. Przy okazji, odwiedzających można też wprowadzić w temat ochrony przyrody, pokazać jak ona jest chroniona, jakie mamy programy, z jakimi problemami się mierzymy itd.
Być może to my jesteśmy najpoważniejszym problemem dla polskiej przyrody. Ale powiedz mi, czy ty zaliczyłeś wszystkie 23 parki narodowe?
Michał Słodowy: Tak, z tym w ogóle wiąże się ciekawa historia. Jestem też muzykiem, gram w zespole Kamp! Ta książka "Z Parku do Parku. Przewodnik do zbierania pieczątek z polskich parków narodowych" jest wynikiem trasy koncertowej, którą odbyliśmy w Stanach Zjednoczonych. W przerwie pomiędzy koncertami jeździliśmy do okolicznych parków jako turyści. Tam zobaczyłem książkę, która jest w formie paszportu, która się nazywa "Passport To Your National Parks". Pomyślałem sobie wtedy: wow, gdyby coś takiego było w Polsce, to ja bym do tych wszystkich parków też pojechał. Przyjechałem z tą energią do Polski, ale zapomniałem o tym projekcie na jakieś trzy lata. Dopiero po tym czasie pomyślałem: to może ja to zrobię?! Zacząłem jeździć do tych miejsc, zacząłem prowadzić Instagrama i okazało się, że nic w ogóle nie wiem o tej przyrodzie, o tych miejscach. Uświadomiłem sobie, że piszę jakieś bzdury, więc wypadałoby się trochę poduczyć (śmiech). To zmieniło moje życie, więc przekazując tę wiedzę, mam nadzieję, że może te zmiany i te zainteresowania, które pojawiły się w moim życiu, kogoś zainspirują.
Znam uczucie, gdy jakiś projekt chodzi ci po głowie. Chodzi, chodzi, chodzi... aż ktoś inny realizuje go za ciebie. Ty na szczęście tego uniknąłeś, udało ci się go zrealizować.
Michał Słodowy: Tak, to jest wspaniałe uczucie. Jeśli ktoś ma jakiś pomysł, który skrobie go w głowie, na przykład o czwartej nad ranem, to warto go zrealizować. Przez te kilka lat miałem wiele takich momentów, w których myślałem: dobra, pewnie ktoś to zrobi, ktoś mnie wyprzedzi, jest już za późno, nie wiem, czy to w ogóle jest atrakcyjne... W końcu pomyślałem: dobra jestem już na tyle wyedukowany, byłem w tych wszystkich miejscach, to siadam do pisania. Ale pojawiła się kolejna bariera, że nie umiem pisać książki (śmiech). To było kolejne wyzwanie i zatrzymało mnie na dwa i pół roku, bo jednocześnie dostałem propozycję napisania drugiej książki. Podsumowując, nie mając pojęcia, jak się książki pisze, wystartowałem z pisaniem dwóch jednocześnie. To było szaleństwo (śmiech).
Na szczęście przewodniki chyba trochę inaczej się pisze...
Michał Słodowy: Tak, ale nie wiem, czy prościej. Gdy piszesz książkę, to masz jakiś zamysł i przelewasz swoje myśli na papier, a w przewodniku musisz bardzo dużo wiedzy skondensować, podać w takiej esencjonalnej formie.
To ja sprawdzę, jak ty to wszystko zredagowałeś (śmiech). Pochodzę z województwa lubelskiego. Tam mamy Poleski Park Narodowy i Roztoczański Park Narodowy. Mieszkałam bliżej Poleskiego, ale mój ojciec pochodzi z okolic Roztoczańskiego, więc w sercu mam ten drugi. Użyję tego przewodnika, by sprawdzić, jakie jeszcze parki są planowane, wymarzone w województwie lubelskim. Z mapy wynika, że mogłyby tu powstać jeszcze trzy parki: Sobiborski, Chełmski i Janowski. Dlaczego akurat te?
Michał Słodowy: Sobiborski, bo tam jest największa populacja żółwia błotnego. One są też w Poleskim Parku Narodowym, ale Sobiborski pod tym względem jest jeszcze ciekawszy.
W Chełmskim natomiast są wyjątkowe torfowiska, znajdujące się na podłożu wapiennym. Znajdują się tam bardzo ciekawe siedliska zwierząt. Do tego ochrona torfowisk i mokradeł powinna być priorytetem w kontekście zmian klimatycznych i zatrzymywania wody.
Janowski jest co prawda przedzielony trasą na pół, ale to też wyjątkowe miejsce. Jest tam bardzo fajny rezerwat przyrody, którego nazwy nie pamiętam.
A w jakim parku byłeś ostatnio?
Michał Słodowy: W Kampinosie, bo mam tutaj blisko. Natomiast z parków, do których najczęściej wracam, jest Biebrzański Park Narodowy. W tym miejscu jest coś niezwykłego, lubię tam jeździć. Wystarczy wynająć fajną kwaterę, która jest blisko parku, i w zasadzie z tarasu, z fotela można prowadzić obserwacje przyrodnicze. To mój ulubiony sport aktualnie (śmiech).
Dziękuję ci pięknie za tę rozmowę.
Źródło: CHILLIZET/ spisane i przeredagowane przez Monika Karbarczyk