"Nocowałam w kraterze aktywnego wulkanu". Roztacza się stąd najpiękniejszy widok w Europie

4 min. czytania
10.02.2025 09:45
Zareaguj Reakcja
---- ----

Wiedziałam, że muszę postawić tam stopę, gdy tylko przeczytałam, że w kraterze tego śpiącego stratowulkanu można nocować. Niedługo potem rozbijałam już namiot na ostrych, jakby księżycowych skałach Pico. 70 metrów wyżej w wulkanicznych oparach rozpościera się panorama tego, co nazywają dumnie „Hawajami Europy”.

Azory: wyspa Pico widziana z Faial
fot. archiwum prywatne
--1-- ----
  • Na wyspie Pico na Azorach możemy zdobywać aktywny wulkan o tej samej nazwie. To najwyższy szczyt Portugalii, zaliczany do Korony Europy
  • Obecnie jest już możliwa indywidualna wspinaczka na Pico bez przewodnika, ale potrzebne jest do tego specjalne zezwolenie
  • Na Azorach mówi się, że Pico to wulkan „wstydliwy”, jego wyjątkowe położenie przyciąga jednak turystów z całego świata. Zwłaszcza że w jego wielkim na pół kilometra kraterze można nocować

To nie dla niego leciałam na Azory, ale gdy przed podróżą, czytając o archipelagu, zobaczyłam słowa „możliwy nocleg w kraterze”, oczy zaświeciły mi się z ekscytacji. Skoro można rozbić namiot w kraterze śpiącego stratowulkanu, to tam go rozbijam.

Jeszcze kilkanaście lat temu samodzielna wspinaczka na najwyższą górę Portugalii była niemożliwa. Dopiero w 2013 roku dopuszczono, by turyści zdobywali stratowulkan Pico (z języka portugalskiego „szczyt”) na własną rękę. Ale ten, mimo nie aż tak imponującej wysokości, może okazać się pod wieloma względami wyzwaniem. Wszystko zostanie wynagrodzone na 2 351 metrach nad taflą Atlantyku.

Pico - pływający wulkan na środku Atlantyku

Już samo dotarcie na wyspę Pico jest wymagające. Polska nie ma bezpośrednich połączeń z Azorami. Najpierw trzeba dostać się np. do Lizbony, Porto czy na Maderę. Potem lecimy dalej – na główną azorską wyspę - São Miguel. Do leżącej w innej części archipelagu Pico wciąż jeszcze ponad 200 kilometrów. To środek oceanu, ale pomiędzy trzema azorskimi grupami wysp nie ma połączeń promowych. By dotrzeć na Pico, łapiemy więc mały lokalny samolot (opcja alternatywna: lot z Portugalii na wyspę Terceira w grupie centralnej, a następnie kilkugodzinny prom na Pico).

Bazaltowe labirynty chroniące winorośle na wyspie Pico na Azorach
Fot. archiwum prywatne
Bazaltowe labirynty chroniące winorośle na wyspie Pico na Azorach

Od pierwszych sekund widzimy, że wylądowaliśmy na wulkanie. Nie bez powodu wyspie przypisano kolor szary (swój kolor ma każda z dziewięciu azorskich wysp). Tu chodzimy po pofałdowanych polach zastygłej lawy, spacerujemy po bazaltowych labiryntach chroniących wulkaniczne winorośle. Gdziekolwiek spojrzymy, widzimy wielki, szary, niemalże precyzyjnie uformowany stożek wyrastający z samego centrum wyspy i dominujący nad całym krajobrazem. Od jego widoku na wyspie trudno się uwolnić. Z wybrzeża wygląda mocarnie.

Najwyższy, ale wstydliwy szczyt Portugalii

Żeby móc zmierzyć się z wulkanicznym szlakiem na dach Portugalii, najpierw trzeba stawić czoła kwestiom organizacyjnym i formalnościom. Potrzebna jest rejestracja, wskazanie dokładnej daty i godziny rozpoczęcia wędrówki, zdobycie specjalnego zezwolenia i opłaty. Samo wejście na szlak to 15 euro (cennik z lutego 2025), wejście na najwyższy punkt Pico, stożek Piquinho, to dodatkowe 10 euro. Jeżeli chcemy zasypiać w kraterze wulkanu, a Piquinho zdobywać o wschodzie słońca – musimy dorzucić kolejne 10. Wszystko można załatwić przez internet (montanhapico.azores.gov.pt).

Przygodę zaczynamy w tzw. Domu Górskim (Casa da Montanha) na 1200 m n.p.m. To tu ratownicy powinni sprawdzić, czy jesteśmy odpowiednio przygotowani i dla naszego bezpieczeństwa przekazać nam nadajnik GPS.

Wspinaczka na wulkan Pico nie jest trudna technicznie, ale wymagająca kondycyjnie. Przed wejściem na szlak otrzymujemy nadajnik GPS, który na końcu trzeba zwrócić. Na zdjęciu widok ze szlaku na krater wulkanu
Fot. archiwum prywatne
Wspinaczka na wulkan Pico nie jest trudna technicznie, ale wymagająca kondycyjnie. Przed wejściem na szlak otrzymujemy nadajnik GPS, który na końcu trzeba zwrócić. Na zdjęciu widok ze szlaku na krater wulkanu

Pico ma „tylko” 2 351 m n.p.m. To mniej niż polskie Rysy. Pamiętam, jak podczas zejścia, na wysokości 13. słupka (na 47) usłyszałam na szlaku soczyste polskie słowo na „k”, a zaraz po nim, że „to selekcja naturalna”. Bo Pico to taka góra, której łatwo nie docenić i o której mówi się, że jest łatwa. To jednak szlak stromy, podłoże niestabilne, a ostre wulkaniczne skały, tunele lawowe, żwir i kamienie na całej trasie wejścia i zejścia nie ułatwiają. Zwłaszcza gdy jesteśmy otuleni gęstą chmurą, a to zdarza się nierzadko. Nie bez powodu o Pico lokalsi mówią, że to „wstydliwa góra”.

Pod gwiazdami w kraterze aktywnego wulkanu

Czuć siarkę w powietrzu. W końcu wspinamy się po wciąż aktywnym wulkanie. Pod plecami ostre skały. Gdyby nie adrenalina i wyczerpanie, pewnie trudno byłoby zasnąć i regenerować się w takich warunkach. Ale nocujemy w kraterze wulkanu, nad nami błyszczą gwiazdy, a pod nami ocean.

Rozległy krater o księżycowym krajobrazie ma jakieś 500 m szerokości i około 30 m głębokości. Do szczytu jest jeszcze kawałek. Czeka nas 70 metrów w pionie w świetle gwiazd i latarek - żeby tylko zdążyć na wschód słońca. Na szczycie może przebywać jednocześnie maksymalnie 30 osób. Dobrze dotrzeć tu wcześniej, żeby nie przegapić pierwszych promieni mieniących się na czerwono w przyjemnie ciepłej wulkanicznej parze wodnej. Ale to dopiero początek magicznego spektaklu, bo gdy tylko zrobi się jaśniej, zobaczymy pod sobą ocean i wyrastające z niego sąsiednie wyspy w bajecznej panoramie 360°.

Na Pico można poczuć się małym i wielkim jednocześnie. Potęga natury na szczycie aktywnego wulkanu otulonego bezkresnym oceanem przytłacza, ale tam na górze to ona jest - dosłownie - u naszych stóp.

Redakcja poleca

To też warto wiedzieć przed wspinaczką na szczyt Pico na Azorach

  • Pico to stratowulkan i najmłodszy z azorskich wulkanów -ma „tylko” 300 tys. lat
  • Długość szlaku na szczyt Pico: 3,8 km w jedną stronę, przewyższenie: 1150 m
  • Szlak jest oznaczony 47. słupkami (ostatni znajduje się w kraterze), ale uwaga: słupki mogą być niewidoczne podczas niepogody, mogą też zmylić stare oznaczenia, warto przed wspinaczką pobrać mapę z dokładnie oznaczonym szlakiem
  • Na całym szlaku złapiemy zasięg, stracimy go tylko w kraterze
  • Choć możliwe są wspinaczki indywidualne, wiele osób wybiera grupowe wycieczki z przewodnikiem
  • Nadajnik GPS trzeba zwrócić, warto go pilnować, bo jego zgubienie to spore koszty
  • W sezonie letnim rezerwację wejścia na szlak warto zrobić z wyprzedzeniem, obowiązują dzienne limity zezwoleń na wędrówki i nocowanie w kraterze
  • Pico można zdobywać przez cały rok, ale zimą szczyt może być przykryty śniegiem

Źródło: CHILLIZET