Ta książka jest niemożliwa do sfilmowania. Do tej pory nie zgłosił się żaden śmiałek
Niektóre książki przechodzą do historii literatury nie tylko za sprawą treści, ale i wyjątkowej formy. Stało się tak z „Domem z liści” Marka Z. Danielewskiego. Mimo kultowego statusu powieść może nigdy nie doczekać się filmowej adaptacji.
- O czym opowiada „Dom z liści” Marka Z. Danielewskiego.
- Jakie środki stylistyczne wykorzystuje.
- Skąd wzięły się plotki o potencjalnej adaptacji filmowej.
Ta książka jest prawdziwym labiryntem. Forma odzwierciedla treść
Mało która książka jest w swojej formie tak tajemnicza, jak „ Dom z liści” – debiut literacki Marka Z. Danielewskiego z 2000 roku. Powieść jest historią łączącą trzy postaci:
- fotoreportera Willa Navidsona, który po wprowadzeniu się z rodziną do pewnego domu odkrywa, że budynek jest w środku większy niż na zewnątrz i niespodziewanie pojawiają się w nim dodatkowe przestrzenie – korytarze tworzące labirynt;
- starego naukowca Zampanò, który tworzy zapis tego, co miało spotkać rodzinę Navidsonów, omawiając rzekomy film dokumentalny „The Navidson Record”;
- praktykanta w salonie tatuażu Johnny’ego Truanta, który odnajduje notatki zmarłego niedawno Zampanò i zaczyna je redagować, stopniowo tracąc kontakt z rzeczywistością.
„Dom z liści” wykorzystuje rozmaite zabiegi, m.in. narrację prowadzoną z wielu perspektyw, akademicki format z notatkami i licznymi przypisami zawierającymi odniesienia do zmyślonych dzieł oraz zawiły układ stron. Niektóre linijki są bowiem ułożone w sposób odzwierciedlający akcję, przyjmując formę labiryntu lub na siebie nachodząc. Inne zdania są umieszczone oddzielnie na niemal pustych stronach. W rezultacie odbiorca nie tylko zapoznaje się ze stworzonym przez Danielewskiego światem, ale i musi wejść z książką w interakcję (np. obracać ją podczas czytania), by przyswoić część jej zawartości. Autor wykorzystał też różne kolory – tytułowy „dom” jest w treści barwiony na niebiesko.
O „Domu z liści” mówi się głównie jako o powieści grozy. Wnikliwi czytelnicy dopatrują się tam również historii miłosnej oraz satyrycznego przedstawienia społeczności akademickich. „To najbardiej niepokojąca książka, jaką czytałam” – stwierdziła blogerka @thenavidsonrecord, zawdzięczająca swoją nazwę fascynacji tą pozycją literacką.
Quiz: Quiz. Dopasuj nazwisko pisarza do tytułu książki. Kto to napisał?
Ta książka jest niemożliwa do sfilmowania. „To doświadczenie”
„To nie tylko książka, to doświadczenie” – pisze o „Domu z liści” serwis Screen Rant. Dlaczego zatem tak głośny tytuł nie doczekał się filmowego odpowiednika? Może wynikać to z kilku czynników. Najważniejszym z nich pozostaje niekonwencjonalna forma, której adaptacja wymagałaby niezwykłej dbałości o każdy szczegół. Nagromadzenie środków stylistycznych w druku może być też trudne, a wręcz niemożliwe do przeniesienia na ekran. Esencją dzieła pozostają więc skrajności na papierze.
W 2018 roku Danielewski napisał na podstawie swojej książki scenariusz. Zrobił to w charakterze eksperymentu, a nie żadnej umowy, ale to wystarczyło do wybuchu plotek o potencjalnej filmowej wersji „Domu z liści”. Nie wiadomo, czy ktokolwiek chciał się podjąć tego wyzwania; do tej pory oficjalnie nie znalazł się żaden śmiałek. Fani Danielewskiego oraz specjaliści z branży nieszczególnie wierzą w prawdopodobieństwo powstania adaptacji. Portal Movie Web twierdzi, że przełożenie treści na środki filmowe musiałoby opracować nowatorskie rozwiązania, co skutkowałoby czymś „bardzo dziwnym” i „bardzo kosztownym”.
Źródło: CHILLIZET/screenrant.com/movieweb.com/lubimyczytac.pl