„Oh Captain, my Captain”. Kulisy, które stworzyły „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”
„Oh Captain, my Captain” to słowa, które wrosły w kulturę. „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” to ponadczasowa lekcja o buncie, pasji i sile wolności, która wciąż inspiruje. Za tą kultową historią kryje się jednak wiele nieznanych faktów. Tego na pewno nie wiedzieliście o filmie.
- „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” to kultowy film o dojrzewaniu, który celebruje indywidualizm, bunt i wolność myśli.
- Film, choć powstał w 1989 roku, porusza uniwersalne wartości, które pozostają aktualne również dzisiaj.
- Oto kilka ciekawostek na temat „Stowarzyszenia Umarłych Poetów”, o których mogliście nie wiedzieć.
„Oh Captain, my Captain” – te słowa zapadły w pamięć wszystkich, którzy choć raz widzieli „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”. To film wyjątkowy: poruszający, wzruszający i edukujący, jeden z tych, które zostają z widzem na długo. Taki zresztą zdaje się być jego cel. „Stowarzyszenie” jest pochwałą indywidualizmu, młodości, buntu, wolności myśli i poezji. To film, który dla wychowanych w latach dziewięćdziesiątych, pokazywał, jak istotne są najbardziej ludzkie z ludzkich wartości. To banały, ale mimo upływu lat, wciąż aktualne – nawet w świecie, w którym autorytety dawno już upadły.
„Stowarzyszenie Umarłych Poetów” Petera Weira. Tego mogliście nie wiedzieć o filmie
Film Petera Weira jest opowieścią o dorastaniu i poszukiwaniu własnej tożsamości. O tym, jak ważny w życiu młodego człowieka jest autorytet, braterstwo i szacunek. Widzowie na całym świecie pokochali „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” za historię, jaką opowiada. Równie pasjonujące są okoliczności powstania tej kultowej produkcji. Oto kilka ciekawostek o filmie, który zdominował światowe kino w 1989 roku.
Keating miał zginąć
Początkowo profesor Keating miał umrzeć na białaczkę. Reżyser zadecydował jednak, że historia powinna skupić się na chłopcach.
Zmiana koncepcji
Na początku film miał nakręcić Jeff Kanew, który w roli głównej chciał obsadzić irlandzkiego aktora Liama Neesona. Gdy reżyserią zajął się Peter Weir, zatrudnił Robina Williamsa.
Prawdziwy autorytet
Postać Johna Keatinga była wzorowana na prawdziwym nauczycielu: Samuelu F. Pickeringu Jr. ze szkoły dla chłopców Montgomery Bell Academy. Uczęszczał do niej Tom Schulman, autor scenariusza do filmu.
Carpe diem
Sentencja „carpe diem” (łac. chwytaj dzień) przewija się przez cały film. Jest ona także wykuta na pasażu poświęconemu Williamsowi w Grauman’s Chinese Theatre w Los Angeles.
Williams był uczniem jak z filmu
Robin Williams jako nastolatek sam uczęszczał do elitarnej szkoły dla chłopców. W jednym z wywiadów przyznał, że był niczym chłopcy z filmu „Stowarzyszenie umarłych poetów”, zanim zajął się nimi John Keating, w którego wcielał się właśnie Williams.
Źródło: CHILLIZET / Filmweb