advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Pisarzem został przypadkiem, ale "wrogiem ojczyzny" z wyboru. PRL niszczył Hłaskę do końca życia

3 min. czytania
Aktualizacja 12.01.2026
12.01.2026 10:05
Zareaguj Reakcja
---- ----

"Mnie można zarzucić wszystko, ale ja nigdy nie pisałem nieprawdy" - mówił w 1958 roku. Marek Hłasko był postacią tragiczną. Postacią, która wymknęła się rygorom socrealizmu i sprzeciwiała się zakłamaniu PRL-u. Tym też naraził się komunistycznym władzom, które prześladowały go do końca jego życia. Hłasko był głosem pokolenia, a literatem uczynił go komunistyczny system - ten sam, któremu się postawił i który chciał go zniszczyć. 

Marek Hłasko
fot. Biblioteka Narodowa / Marek Hłasko czytający "Twórczość"
--1-- ----
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak Marek Hłasko został pisarzem z przypadku
  • Dlaczego Hłasko stał się pisarzem wyklętym w PRL
  • Co wpłynęło na konflikt Hłaski z władzami PRL
  • Dlaczego Hłasko nie wrócił do Polski po wyjeździe za granicę

Marek Hłasko pisarzem został przypadkiem. Jako literata stworzył go PRL – ten sam, który lata później uczynił z niego największego zdrajcę ojczyzny. Zaczynał jako terenowy korespondent robotniczy z ramienia "Trybuny Ludu". Była to zgrabna krzyżówka dziennikarza i donosiciela. Miał pisać o bolączkach i osiągnięciach zakładów pracy – i to też robił. "Trybuna" tak ceniła sobie jego sprawozdania, że postanowiono przyznać mu nagrodę. Wtedy właśnie zrodziła się w nim myśl o pisarstwie.

Dostałem nagrodę; była to powieść Anatola Rybakowa pt. "Kierowcy". Tej nie zapomnę. Była to pierwsza socrealistyczna książka, jaką przeczytałem; muszę przyznać, że wpadłem w osłupienie. Tak głupio i ja potrafię, powiedziałem sobie. I zacząłem - pisał w „Pięknych dwudziestoletnich”.

Był głosem pokolenia nienawidzonym przez władze 

Hłasko późno zdał sobie sprawę z tego, że był konfidentem policji. Gdy pierwszy raz zetknął się z bezpieką miał jedynie osiemnaście lat. Partia w niewyszukany sposób uczyniła z niego pisarza, który niezwykle sprawnie opisywał otaczającą go rzeczywistość. – Mnie można zarzucić wszystko, ale ja nigdy nie pisałem nieprawdy. A to, że prawdę w jakiś sposób wyjaskrawiam, to już jest sprawa talentu – mówił w 1958 roku.

Pisarsko zadebiutował opowiadaniem "Baza Sokołowska", które publikował odcinkach w dzienniku "Sztandar Młodych" w 1954 roku. Tekst ten dołączył później do zbioru "Pierwszy krok w chmurach", który stanowił polemikę z estetyką socrealizmu. Nie pisał pod dyktando władzy. Świat w opowiadaniach Hłaski był wrogi, brudny i brutalny, a on sam sprzeciwiał się przeciwko skostnieniu i zakłamaniu PRL-u. W ten oto sposób naraził się władzy, która uznała go za pisarza wyklętego i prześladowała do końca jego życia.

– W swoim pisaniu odbiegł od spraw obyczajowych, tzn. opisywania zwykłych ludzkich historii, a tknął największą wówczas świętość, czyli partię. W jego "Cmentarzach" znajdziemy na przykład niezmiernie zjadliwy opis zebrania partyjnego. Takich rzeczy już nie wybaczano. To był ten moment, kiedy władze zaczęły o Hłasce myśleć jako o pisarzu niebezpiecznym. Inna rzecz, że dla normalnego człowieka było niepojęte, w jaki sposób ten dwudziestoletni chłopak miałby obalić system, u którego podstaw leżało przekonanie, że jest potężny i niezwyciężony – mówił w rozmowie z IPN-em Andrzej Czyżewski, biograf i cioteczny brat pisarza.

Oglądaj

Napiętnowanie Hłaski przybrało największą siłę, gdy ten wyjechał za granicę. Do Polski nigdy już nie wrócił. Publikacja jego książek przez Instytut Literacki zamknęła mu drogę do kraju, a w samej Polsce zakazano go drukować. Hłasko stał się wyrzutkiem i do końca życia inwigilowany był przez władze. Pisarz zmarł 14 czerwca 1969 roku na skutek przedawkowania leków nasennych. Miał 35 lat. "Żył krótko, a wszyscy byli odwróceni"  – napisała mu na grobie matka. 

Nie przegap

Źródło: CHILLIZET / IPN / Culture