Roman Wilhelmi w oczach przyjaciół. 11 niezwykle ciekawych historii z jego życia
Niezwykle utalentowany aktor, dobry przyjaciel, trochę gorszy partner. Roman Wilhelmi. Człowiek skomplikowany. Jego biografka, Magda Jaros, dostrzegła w nim zarówno anioła, jak i twardziela. Jakim był naprawdę człowiekiem?
- 11 zdjęć Zobacz galerię
11 niezwykle ciekawych anegdot dotyczących Romana Wilhelmiego
Aleksander Zelwerowicz (teatralna wyrocznia) powiedział kiedyś, że Roman Wilhelmi to największy talent, jaki objawił się po wojnie w Polsce. Podobno aktor znał tę opinię o sobie. Jego koleżanka ze szkoły teatralnej tak to wspomina: "Od razu urosły mu skrzydła wielkiego artysty. Bardzo izolował się od kolegów, nie utrzymywał kontaktów towarzyskich. Ponieważ mieszkał w Dziekance, to jedynym miejscem, gdzie mógł pracować, była kawiarnia. A naprawdę pracował. To był człowiek niezwykle pracowity!". Tę opinię powtarza jeszcze kilka innych osób w książce Magdy Jaros "Anioł i twardziel. Biografia Romana Wilhelmiego". Jaki był naprawdę Roman Wilhelmi? Na pewno szalenie utalentowany. O takich jak on mówi się samorodny talent. Ale też niezwykle pracowity. Wszyscy, którzy z nim pracowali, wspominają, że zawsze przychodził przygotowany na próby, znał tekst. Miał swój własny system pracy – nagrywał na taśmę instrukcję reżysera, scenarzysty, i słuchał jej podczas uczenia się tekstu. Potwierdza to Piotr Szulkin: "Kiedy piszę scenariusz, od razu mam w głowie, głos aktora i jakąś jego osobowość (...). Tak było w Wilhelmim. Miał taki system pracy, że naprzód się spotykał dużo przed zdjęciami i o każdej scenie nagrywał, że czterdzieści pięć minut na magnetofon. Ja mu tłumaczyłem, co i jak. I on każdego ranka przed zdjęciami sobie szedł na basen do Victorii, zakładał słuchawki i słuchał, co ja mu tam nagrałem. Już po tej sesji nagraniowej myśmy bardzo się zaprzyjaźnili. Romek był genialnym aktorem".
Być jak Marlon Brando
Jego ideałem aktorskim był Marlon Brando. Twardziel z zewnątrz, anioł w środku. Wilhelmi chciała zrobić taką samą karierę, jak on. Maciej Domański tak to wspomina: "Brando był symbolem autentycznego marzenia i celu Romana, jakim było zdobycie Oscara. On o tym mówił wprost i wcale nie żartował. Tu nie chodziło o samego Brando, tylko o rodzaj wielkiej gwiazdy, która jest nagradzana Oscarem". Roman Wilhelmi dostał wiele wspaniałych ról, w których mógł pokazać swój wspaniały warsztat aktorski, ale zdaniem wszystkim rozmówców Magdaleny Jaros zdecydowanie za mało go obsadzano, biorąc pod uwagę jego możliwości. Czy miał na to wpływ jego charakter?
Podobno prywatnie miał mniej szczęścia. Niektórzy mówią, że trzymał się z dala od aktorskich koterii, więc tracił na tym i zawodowo, i prywatnie. Inni mówią, że nigdy nikomu nie zazdrościł sukcesów, ale jemu już niestety zazdroszczono. Jeszcze inni wspominają, że był smutnym i samotnym człowiekiem, który całe życie szukał miłości i zrozumienia, ale gdy już je znalazł... nie potrafił docenić i utrzymać przy sobie. W środowisku aktorskim krążyło o nim wiele anegdot: że nigdy nie przeczytał żadnej książki, że jest chamem... Nie wiele osób jednak wie, że to on sam jest ich autorem. Jego przyjaciel Maciej Domański opowiadał Magdzie Jaros: "Roman wiele rzeczy mówił o sobie, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że stanie się to przedmiotem kpin oraz plotek". Lubił grać, również w życiu. Podobno lubił z siebie żartować, miał duży dystans do siebie, ale też bardzo łatwo było go zranić. Czasem wystarczyło jakieś niemiłe słowo, spojrzenie, żart, by wywołać w nim silne emocje.
Roman Wilhelmi zapadł w pamięć (i w serca!)
Pił. Był alkoholikiem, jak większość Polaków w tamtych czasach. Maciej Domański brutalnie szczerze wyznaje: "Myśmy wszyscy pili. Nie tylko artyści, cała Polska piła wódkę. Nic innego nie było do roboty. Żadnych rozrywek. Oczywiście artyści pili może nie więcej, ale bardziej efektownie. Było ich widać i się o nich plotkowało. Mogę jednym tchem wymienić kolegów pili tyle samo albo i więcej nić Romek. Jak dziewięćdziesiąt procent tego środowiska, łącznie z kobietami." Czy alkohol wpływał na jego życie zawodowe? Pewnie tak. Być może przeszło mu kilka dobrych ról sprzed nosa. Czy alkohol miał wpływ na jego życie osobiste? Z pewnością tak. Nie mamy jednak prawa tego oceniać.
Roman Wilhelmi zapadł w pamięć (i w serca!) wielu z nas. Stworzył wiele wspaniałych kreacji aktorskich w teatrze, ale większość z nas pamięta go z ekranu. Czy serial "Alternatywy 4" odniósłby taki sukces, gdyby nie wspaniała kreacja Romana Wilhelmiego? Czy wyobrażacie sobie kogoś innego w roli Nikodema Dyzmy? Czy "Zaklęte rewiry" odniosłyby taki sam sukces bez Romana Wilhelmiego w roli Fornalskiego? Tego nie wiemy i na szczęście nie musimy sprawdzać. Gdy myślimy Roman Wilhelmi, mamy przed oczami jego okrągłą twarz, z inteligentnymi, ale smutnymi oczami. To aktor, którego nie sposób pomylić z nikim innym.
W galerii znajdziecie kilka niezwykle ciekawych wspomnień ludzi, którzy przyjaźnili się i pracowali z Romanem Wilhelmim. Wszystkie pochodzą z niezwykle ciekawej książki Magdy Jaros "Anioł i twardziel. Biografia Romana Wilhelmiego". Sprawdźcie, jaki był w oczach bliskich.
Źródło: CHILLIZET/ "Anioł i twardziel. Biografia Romana Wilhelmiego", Magda Jaros, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2023