Historyjki z czasów PRL: najciekawsze anegdoty o Janie Himilsbachu
Niektórzy uważali go alkoholika, który zmarnował swój talent, inni doceniali jego cięty dowcip i niewyuczony talent aktorski. Wszyscy uważali, że był postacią nietuzinkową, a historie z nim związane wciąż bawią. Jan Himilsbach z kamieniarz, aktor (niewiele osób wie, że pod koniec życia zdał eksternistycznie egzamin aktorski), a także pisarz i scenarzysta.
- 10 zdjęć Zobacz galerię
Jan Himilsbach nie dbał o rzeczy materialne
Choć jego dorobek aktorski liczył aż 61 ról, to nigdy nie czuł się częścią środowiska aktorskiego. Ryszard Abraham, autor książki "Himilsbach. Ja chętnie napiłbym się kawy" (Wydawnictwo WAM), zacytował wypowiedź artysty: – Ja się za aktora nie uważam, więc patrzę na ten zawód trochę z boku. Muszę powiedzieć, że niespecjalnie interesuje mnie to środowisko. Kitwaszą się w sobie. A jeśli się komuś powiodło, to staje się bardzo dystyngowany. To jest naprawdę wytworna socjeta. Tenis, zamiłowanie do pięknych wnętrz, dyskrecja... Nie ma mowy o jakiejś cyganerii! To są raczej dużej klasy biznesmeni.
Podobno nie przywiązywał wagi do rzeczy materialnych. Nie miał samochodu, kożucha, czy wytwornego smokingu. Co zarobił, to przepił lub pożyczył.
"To, co w kamieniu przetrwa dłużej niż ja i moje książki"
Lubił pisać, ale za jego życia ukazały się drukiem trzy zbiory jego opowiadań: "Monidło", "Przepychanka" i "Łzy sołtysa", ale napisał też (jako scenarzystą lub współscenarzysta) sześć scenariuszy. O swojej twórczości literackiej powiedział: – Ja nie żyję z pisania. Piszę powoli. Kiedy mam w głowie początek opowiadania, koniec i tytuł, zasiadam do pisania. Piszę po śniadaniu, kiedy żona pójdzie do roboty. Bardzo długo noszę się z każdym moim pomysłem, zanim go urodzę. Pisanie przychodzi mi z cholernym trudem, piszę bardzo wolno.
Podobno pisał głównie zimą, bo latem pracował jako kamieniarz. W jakimś wywiadzie powiedział: – Piszę i będę pisał, choć, prawdę mówiąc szczerze, to bardziej niż pisanie lubię swój zawód, bo wiem, że to, co robię w kamieniu, przetrwa mnie i moje książki. A poza tym moją twórczością kamieniarską nikt sobie dupy nie podetrze.
Ryszard Abraham w swojej książce napisał, że Jan Himilsbach do końca życia został człowiekiem rozdartym pomiędzy dwoma światami: sztuką i ciężką pracą fizyczną. W żadnym z nich nie czuł się do końca akceptowany.
Jan Himilsbach: "mogę mieszkać tylko tu"
Jego miejsce na ziemi była Warszawa. Był warszawiakiem z wyboru. Mawiał: "Warszawa jest dla mnie wszystkim. Mogę mieszkać tylko tu". Z dumą podkreślał, że pracował (jako kamieniarz) przy budowie Mariensztatu, Starego Miasta, czy MDM-u.
Jako aktor zadebiutował dość późno, bo wieku 39 lat, w kultowym filmie "Rejs" Marka Piwowskiego. Jego postać nosiła nazwisko Sidorowski, jak ówczesny prezes SPATiF-u, który zabronił Janowi Himilsbachowi wstępu to tego lokalu z powodu awantur i burd, jakie tam wywoływał pod wpływem alkoholu. To była mała zemsta aktora.
"Jego specjalnością było wszczynanie burd i awantur"
Alkohol. To on był doprowadził do ruiny zdrowotnej i wizerunkowej aktora. Pił dużo, na umór, pijany robił awantury, obrażał ludzi. Ci, którzy go znali i lubili, przymykali oko na jego ekscesy, ale sporo osób bardzo go nie lubiło. Potwierdza to Ryszard Abraham w swojej książce. Napisał: "Zbierając materiały, spotykałem się z ludźmi, którzy go znali (...) Nie zawsze chcieli o nim rozmawiać. Jeden ze znanych warszawskich aktorów powiedział: – Wie pan, niestety, obracałem się w jego towarzystwie i albo on zawsze taki był, albo ja miałem wyjątkowego pecha, bo kiedy się pojawił w jakimś barze, czy lokalu, w którym ja akurat również biesiadowałem, od razu wietrzyłem drakę. I nigdy mnie w tej kwestii nie zawiódł. Jego specjalnością było wszczynanie burd i awantur. Nie przepadam za ludźmi agresywnymi, a tak go zapamiętałem".
Jego najlepszym kumplem i na planie aktorskim, i do picia, był Zdzisław Maklakiewicz. Śmierć przyjaciela bardzo Jana Himilsbacha zasmuciła. Tablica upamiętniająca pana Zdzisława, znajdująca się na rodzinnym grobowcu Maklakiewiczów na Starych Powązkach, ponoć została wykonana przez pana Jana.
W galerii znajdziecie kilka anegdot z życia Jana Himilsbacha. Wszystkie pochodzą z książki Ryszarda Abrahama – "Himilsbach. Ja to się chętnie napiłbym kawy", autora popularnego fanpejdżu "Anegdoty teatralne, filmowe i muzyczne".
Źródło: CHILLIZET/ "Himilsbach. Ja to się chętnie napiłbym kawy", Ryszard Abraham, Wydawnictwo WAM, MANDO, Kraków 2022