10 zabawnych anegdot o Zdzisławie Maklakiewiczu, czyli historyjki z czasów PRL
Gdy Ryszard Abraham, autor książki o Zdzisławie Maklakiewiczu zbierał materiały, okazało się, że była to postać niezwykle lubiana. To, co wyróżniało Maklaka to inteligencja, niezwykłe poczucie humoru, serdeczność i nieposkromiona wyobraźnia. Jaki naprawdę był Zdzisław Maklakiewicz? Poznaj 10 wybranych historii z życia aktora.
- 10 zdjęć Zobacz galerię
"Maklak", "Pupal" to przezwiska, jakie nosił Zdzisława Maklakiewicz. Jeden z najbardziej charakterystycznych aktorów, grających w czasach PRL. Urodził się w 1927 r. w Warszawie. Zawsze podkreślał, że to jedyne miejsce, w którym czuje się dobrze. Tutaj mieszkał, miał przyjaciół, rozwijał swoją karierę. Tutaj też zmarł. Wokół przyczyny jego śmierci jest wiele niejasności, ale aktor od wielu lat walczył z chorobą alkoholową, która niewątpliwie odcisnęła piętno na jego twarzy. Grób aktora znajduje się na warszawskich Starych Powązkach
Z zawodu był aktorem teatralnym, ale grywał też w filmach i chyba tę aktywność zawodową o wiele bardziej cenił. Przyjaciele mówią, że głównie był aktorem filmowym i stolikowym, podkreślając, że miał niezwykły dar opowiadania niezwykle ciekawych historii.
Zdzisława Maklakiewicz – "aktor garderobiany"
Ryszard Abraham, autor niezwykle ciekawej książki "Maklakiewicz. Zaczęło się od tego, że jestem brzydki...", przygotowując formularz osobisty w miejscu "znaki szczególne" napisał: "niewykorzystany talent, niepospolite poczucie humoru".
Jego koleżanka po fachu – Ludmiła Łączyńska, cytowana przez Ryszarda Abrahama, powiedziała: "W czasie próby czytanej Zdzisio pierwszy chwytał w lot! Miał świetną intuicję aktorską. W naszym zawodzie najważniejszy jest pierwszy impuls, bo w nim zawarta jest prawda o nas i o postaci. To, co świeże, nowe, jest najważniejsze. Dla Zdzisia aktorstwo było ogromną pasją, chciał grać najlepiej. Nie poddawał się pierwszemu impulsowi, nie poddawał się intuicji. Może to sprawa nadmiernej skromności? Chciał dalej pracować nad rolą. Kombinował, a jak kombinował, to czasem robiło się to przefajnowane".
Zdzisław Maklakiewicz nie kochał teatru. Z wzajemnością. Jedyne miejsce w teatrze, w którym czuł się dobrze, to garderoba. Ryszard Abraham, autor popularnego fanpejdżu "Anegdoty teatralne filmowe i muzyczne" pisał: "To tam w ciasnych pomieszczeniach pełnych luster o specyficznym zapachu, często w kłębach dymu papierosowego, w pełni rozkwitał jego talent krasomówczy. To jak on opowiadał, odgrywał różne postacie, naśladował, przedrzeźniał, imitował głosy... Tego nie da się opisać, to trzeba było zobaczyć. A na scenie? No cóż. Był tylko znikomy procent tego, czego byliśmy świadkami, zanim kurtyna poszła w górę".
Wszyscy, którzy znali Zdzisława Maklakiewicza podkreślają, że nie miał w sobie za grosz zawiści, nie plotkował, nie napuszczał na siebie ludzi.
"Aktor ma grać, a nie mówić"
Aktor podobno nie lubił udzielać wywiadów i robił to rzadko (w odróżnieniu od Jana Himilsbacha, jego przyjaciela). Jednego wywiadu udzielił Lucjanowi Kydryńskiemu. Powiedział w nim: "Najczęściej w filmie mówię własnym tekstem. Nie umiem mówić językiem pana X, muszę mówić tak, jak czuję tę kwestię, tylko wtedy dialog będzie miał sens. A w ogóle staram się, jak najwięcej słów w dialogu skreślić. Aktor ma nie mówić, tylko grać! Gadanie jest dobre w słuchowisku radiowym, gdzie – aby pobudzić wyobraźnię słuchaczy – trzeba opisywać wszystkie swoje stany."
Istnieje wiele legend związanych ze Zdzisławem Maklakiewiczem. Niektóre z nich są wciąż przywoływane. Cześć jest nieprawdziwa, część brzmi nieprawdpopobnie, a wydarzyła się naprawdę. "Maklak" miał problem z alkoholem i być może to właśnie przyczyniło się do tego, że pamięci ludzkiej zapisał się bardziej jako awanturnik niż jako aktor.
Świetnie to podsumował Krzysztof Mętrak, krytyk filmowy i teatralny, cytowany przez Ryszarda Abrahama: "Był z tych ludzi, o których – gdy odchodzą – nie mówi się, że wraz z nimi <kończy się epoka>, <umiera pokolenie>, i nikt nie zastanawia się, czego to jeszcze mogliby dokonać, gdyby żyć im wypadło dłużej. Był aktorem, ale ci, którzy go znali, i ci, którzy z nim się zetknęli, nie tyle z <rolami> łączyli jego przymioty, ile z niezwyczajnym poczuciem humoru i konwersacyjnym talentem. Ci znali Zdzisia krotochwilnego gawędziarza, narratora niestworzonych historyjek, opowiadanych w piątek i świątek, z refleksem i z błyskiem w oku. Życie poza sceną i ekranem, życie wśród ludzi, napełniało treściami jego zawodowe dokonania. O ile jednak na scenie i na ekranie był jednym z wielu, to w życiu był jedynym, niepowtarzalnym Zdzisiem".
Wszystkie anegdoty wykorzystane w galerii pochodzą z książki Ryszarda Abrahama. Zachęcamy do jej przeczytania, bo to świetnie opracowane wydawnictwo, w którym mnóstwo jest dykteryjek i historii związanych nie tylko ze Zdzisławem Maklakiewiczem, ale i całym środowiskiem teatralno-filmowym.
Źródło: CHILLIZET/ "Maklakiewicz. Zaczęło się od tego, że jestem brzydki...", Wydawnictwo WAM 2023, Mando