Przetestowałam perfumy, których używa Robert Makłowicz. Tego się nie spodziewałam

3 min. czytania
Aktualizacja 28.01.2026
28.01.2026 06:49
Zareaguj Reakcja
---- ----

Jeżeli miałabym „w ciemno” dopasować zapach do rozpoznawalnej osoby, w przypadku Roberta Makłowicza zapewne postawiłabym na ciepłe, wyraziste nuty. Perfumy, których używa znany ekspert kulinarny, znacząco odbiegły od moich wyobrażeń.

Flakon perfum Lalique Encre Noire i Robert Makłowicz
fot. Tadeusz Wypych/REPORTER/East News, Małgorzata Pelka/CHILLIZET
--1-- ----
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jakie nuty zapachowe preferuje w perfumach Robert Makłowicz.
  • Jak przebiegł test Encre Noire.
  • Dlaczego ten zapach trudno określić jako bezpieczny pomysł na prezent.

Jakich perfum używa Robert Makłowicz? Jakiś czas temu ujawnił lubiany zapach

Zapach to element, który stawia kropkę nad „i” wizerunku, pozostając jednocześnie sprawą niezwykle intymną. Daje o sobie znać, choć nie można go ujrzeć; osiada na skórze jak warstwa tajemnicy. Wiemy, że istnieje, ale dopiero zgłębienie kompozycji i nazwy pozwala na powiedzenie o właścicielu lub właścicielce czegoś więcej.

Ujawnienie tego, czym się spryskujemy, jest zatem nie tylko prostym komunikatem, ale i jednym ze sposobów zaspokojenia naturalnie przypisanego ludzkiej naturze wścibstwa.

Niektórzy nie dzielą się ulubionymi perfumami, pilnie ich strzegąc, a inni otwarcie o nich mówią. Do drugiej grupy należy cieszący się w Polsce powszechną sympatią Robert Makłowicz. Kilka lat temu podczas jednej z transmisji prowadzonych na kanale w serwisie YouTube ekspert kulinarny zdradził, że używa rozmaitych zapachów. Podkreślił, że dobiera je w zależności od nastroju i pory roku.

- Jak jest zimno, lubię drzewo sandałowe, lubię trochę piżma, lubię mech. Lubię takie „ciemne wyziewy” - opisywał Robert Makłowicz. Jako jedną z docenianych opcji na chłodną pogodę wskazał Encre Noire marki Lalique. To woda toaletowa o przyjemnej cenie. W zależności od drogerii 100 ml można nabyć za około 70-80 zł. Jako entuzjastka tematów olfaktorycznych postanowiłam przekonać się, jak pachnie Robert Makłowicz. Przystąpiłam więc do testów.

Nie przegap

Lalique Encre Noire. Niszowe aromaty za niewielkie pieniądze?

Jeżeli miałabym „w ciemno” dopasować zapach do rozpoznawalnej osoby, w przypadku Roberta Makłowicza zapewne postawiłabym na ciepłe, wyraziste nuty - rum, kardamon i gałkę muszkatołową, w fantazyjnej wersji podkreślone być może składnikiem znanym jako oud (żywicą drzewa agarowego, często wykorzystywaną w wonnych olejkach arabskich). Propozycja Lalique znacząco odbiegła od moich wyobrażeń. To dzieło mistrzyni perfumiarstwa Nathalie Lorson, która zamknęła w ciemnym, minimalistycznym flakonie cyprys (głowa), wetywerię (serce) i drzewo kaszmirowe z piżmem (nuty bazy). Mieszanka jest piorunująca - intrygująca, mroczna i zbliżona raczej do aromatów kojarzonych z produktami niszowymi niż z głównym nurtem konsumenckim.

Po rozpyleniu zapachu na skórze moim pierwszym skojarzeniem nie był obecny w nazwie atrament, a… liście. W Encre Noire porządnie wdeptano je w ziemię. Dodatkowo pokryły je krople zimnego deszczu. Niedługo potem wyobrażona sceneria się zmieniła – mokre liście zaległy na leśnej ścieżce, nad którą zapadł zmrok, a jeden z ostatnich wieczornych spacerowiczów przechadzał się, paląc cygaro (na wszelki wypadek przypominam, że w lesie nigdy nie należy podejmować ostatniej z wymienionych aktywności). Początkowa ziemisto-drzewna woń uległa zatem ubogaceniu - po upływie kilku minut dołączył do niej nieco cieplejszy, zauważalnie dymny aromat.

Wszystko zależy jednak od osoby noszącej, więc doświadczenia mogą się różnić. Dla porządku przeprowadzanych testów rozpyliłam produkt Lalique również na domownikach. Niedługo potem odkryłam, że w momencie, w którym zaczynałam wyczuwać na sobie dym, u innych na pierwszy plan wysuwały się skórzane tony. W takich przypadkach można więc przyjąć, że nieobeznany z leśnymi przepisami BHP wielbiciel cygar nosił motocyklową ramoneskę, choć według mojego nadgarstka spacerował raczej w płaszczu lub był nudystą. Oby nie spotkały go nieprzyjemności z powodów zdrowotnych i prawnych.

Fot. Małgorzata Pelka/CHILLIZET
Zobacz także

Piękne, ale nietypowe. Dla kogo Encre Noire od Lalique?

Trwałość Encre Noire nie była w moim przypadku wybitna. Zakwalifikowałabym ją jako przyzwoitą - zapach utrzymał się przez 7-8 godzin, stopniowo tracąc intensywność. Perfumy teoretycznie przeznaczone są dla panów, ale mogą spodobać się również kobietom. Nie wierzę w odgórnie narzuconą przez niektórych producentów płciowość zapachów; mimo to bez wątpienia należy wziąć pod uwagę, że brakuje tu aromatów używanych w kompozycjach uznawanych na rynku za tradycyjnie żeńskie.

Produkt marki Lalique nie stanowi szczególnie bezpiecznego wyboru na prezent urodzinowy czy świąteczny. Ze względu na specyficzną i zaskakującą woń wcześniejsze przeprowadzenie testów jawi się jako niezbędne. Uprzedzam jednak, że pierwsze spotkanie może zaintrygować na tyle, że Encre Noire ma szansę zagościć na dłużej na wielu półkach - nie tylko w zbiorach Roberta Makłowicza.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET