Przez kochankę trafił do obozu koncentracyjnego. Niezwykła historia Stanisława Grzesiuka

4 min. czytania
Aktualizacja 22.12.2024
22.12.2024 07:08
Obserwuj nas w Google
---- ----

Wielbiciele twórczości Stanisława Grzesiuka z pewnością znają jego książkę "Pięć lat kacetu". To opowieść o czasie spędzonym w niemieckich obozach koncentracyjnych. Niewiele osób jednak wie, że Grzesiuk trafił tam między innymi z powodu swojej kochanki. 

Książka "Grzesiuk. Król życia"
fot. Michal Wozniak/East News
--1-- ----
  • Porzucona kochanka donosi na Stanisława Grzesiuka na gestapo
  • Stanisław Grzesiuk trafia na 5 lat do niemieckich obozów  koncentracyjnych
  • Po powrocie pragnie się zemścić na kochance, ale nigdy do tego nie dochodzi

Stanisław Grzesiuk pięć lat spędził w obozach koncentracyjnych podczas II wojny światowej. Swoje doświadczenia opisał w książce "Pięć lat kacetu". Niewiele osób jednak wie, że do uwięzienia Grzesiuka prawdopodobnie przyczyniła się jego dziewczyna, pierwsza wielka miłość.

Grzesiuk oszalał na punkcie Baśki

Baśkę – bo tak na imię miała dziewczyna, w której zakochany był Stanisław Grzesiuk – poznał w pracy w fabryce "Dzwonkowa" na Grochowie. Kobieta była mężatką, ale – jak utrzymywała – mąż porzucił ją dla kochanki. Grzesiuk oszalał na punkcie Baśki, spotykał się z nią przez dłuższy czas. Gdy wybuchła II wojna światowa, kobieta wraz z rodzicami przeniosła się do Milanówka, ale często przyjeżdżała do Warszawy i zostawała u Grzesiuka na noc.

W książce biograficznej "Grzesiuk. Król życia" Bartosz Janiszewski opisał skomplikowaną relację łączącą Stanisława Grzesiuka z Baśką (potwierdziła ją siostra Grzesiuka – Krystyna Zaborska): "Stasiek jest zakochany i długo nic sobie nie robi z powtarzanych tu i ówdzie plotek, że Basię widziano z jakimś mężczyzną w kawiarni. Z miłości trzeźwieje dopiero wtedy, gdy Baśka zaczyna znowu narzekać na swoją rolę kochanki. Przecież mogłaby się ze Staśkiem pobrać. Wystarczy jedynie pozbyć się jej paskudnego męża. Wojna jest, przecież nikt nie będzie dochodził, kto i dlaczego go zastrzelił. Stasiek jest innego zdania: 'Żebyś ty była dużo piękniejsza, cudem, aniołem nawet, to nigdy takiej rzeczy dla baby nie zrobię (...). Daj wroga, to go zdmuchnę bez mrugnięcia okiem. Ale o babę? Nigdy w życiu!".

Ale ta scena zasiała ziarnko niepokoju w Grzesiuku, zaczyna łapać Baśkę na kolejnych kłamstwach, więc postanawia ją sprawdzić. Od ojca kobiety otrzymuje adres jednego z jej kochanków. Okazuje się, że mężczyzna też spotykał się z Baśką, co więcej od niego również domagała się zlikwidowania swojego męża. Okazuje się, że kobieta może i ma twarz anioła, ale duszę diabła. Do tego spotykała się z co najmniej sześcioma innymi facetami.

Redakcja poleca

Miłość Grzesiuka mija od razu

Gdy kobieta pojawia się w jego domu, każe jej się wynosić i nigdy nie wracać. "Basia płacze, ale tylko przez chwilę. Potem zapowiada, że Stasiek tego pożałuje. To ona donosi na niego do gestapo. Wie o arsenale broni przechowywanym w domu, złodziejskich eskapadach do zajętych przez Niemców fabryk, współpracy z podziemiem. Wie na tyle dużo, żeby gestapo zamierzało go zatrzymać" – napisał w książce "Grzesiuk. Król życia" Bartosz Janiszewski i dodaje: – "Mając na głowie i policję, i niemieckie wojsko. Stanisław uznaje, że to jednak za dużo i ucieka do rodziny w Lublinie. Już stamtąd pisze do Baśki list, w którym zapowiada jej zemstę. Krwawą, okrutną i zakończoną jej, ladacznicy, śmiercią".

Grzesiuk wpada podczas łapanki

Stanisława Grzesiuk dociera do Lublina, a stamtąd chce przedostać się do Chełmna, a potem do Związku Radzieckiego, ale niestety wpada podczas niemieckiej łapanki. Wywożą go na roboty do Koblencji, w Nadrenii. Niestety Grzesiuk wdaje się w bójkę z gospodarzem i ucieka. Niemcy dość szybko go łapią. Wiedzą już, z kim mają do czynienia (dzięki Baśce), więc wywożą go do obozu koncentracyjnego. Najpierw w Dachau, potem w Mauthausen. Przeżywa tam prawdziwe piekło, które opisał w książce "Pięć lat kacetu". Bartosz Janiszewski opisuje to tak: "Przez kolejne pięc lat Stanisław nauczy się, że można niewinnie człowieka utopić w beczce z wodą, w dziurze na odchody, zatłuc na śmierć gołymi pięściami albo zrzucić w przepaść dla czystej rozrywki esesmana".

Zemsta jest słodka, ale nie zawsze możliwa

Gdy w lipcu 1945 r. Stanisław Grzesiuk wrócił po 5 latach pobytu w obozach koncentracyjnych do domu, pierwsze kroki skierował do Milanówka. Nadal mieszkali tam rodzice Baśki. Ona również, jak się okazało. Z rękopisu Grzesiuka wiemy, co się wydarzyło tego dnia. Jego kochanka przeżyła wojnę. Gdy Grzesiuk wkroczył do jej mieszkania, ukryła się w szafie. Stanisław tak to opisał: "Znowu drżały mi ręce. Ale coś, sam nie wiem co, powstrzymywało mnie od działania. Stałem więc i gadałem do szafy. 'Chowaj się chowaj. Jak dojdę, że to ty mnie wkopałaś, to choćby to miało być za 10 lat, urwę ci łeb'. Potem znalazłem jej ojca. Opowiedział mi o jej świństwach. On też przez nią wylądował na Pawiaku." Ostatecznie – jak pisze biograf Grzesiuka – Stanisław nic Baśce nie zrobił. "Nie miałem dowodów" – napisze Grzesiuk w "Boso, ale w ostrogach".

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET/ "Grzesiuk. Król życia", Bartosz Janiszewski, Prószyński i S-ka, Warszawa 2017