Spaliła własne dzieła, by nakarmić dziecko. Kobro była geniuszką żyjącą w cieniu męża
Katarzyna Kobro była najwybitniejszą polską rzeźbiarką awangardową. Jej prace odrzucały piękno, a opierały się przede wszystkim na logice. Należne jej uznanie zdobyła jednak dopiero po śmierci. Krytycy nazywali jej rzeźby "bezcelowymi". Kobro do końca życia żyła w cieniu swojego męża, Władysława Strzemińskiego, z którym w końcu rozstała się w tragicznych okolicznościach. Była najzdolniejszą, a zarazem najbardziej tragiczną postacią świata sztuki.
- Jakie były korzenie rodziny Katarzyny Kobro.
- W jaki sposób Katarzyna Kobro zrewolucjonizowała sztukę rzeźby.
- Dlaczego współczesne uznanie przyszło do Kobro dopiero po jej śmierci.
- Jakie trudności życiowe wpływały na twórczość Kobro.
Katarzyna Kobro urodziła się 26 stycznia 1898 roku w Moskwie. Pochodziła z rodziny o korzeniach wielonarodowościowych. Jej ojciec był potomkiem niemieckich osadników z Łotwy, matka zaś była Rosjanką. Kobro miała dwie siostry, z którymi wychowywała się w Moskwie. Tam też pobierała edukację zarówno tę podstawową, jak i plastyczną. Sztuką zaczęła interesować się już w czasie nauki w gimnazjum. W tamtym czasie dużo rysowała i rzeźbiła, a swoje pierwsze konstrukcje artystyczne - jak wspominała po latach jej córka - wykonywała z chleba. Talent plastyczny przeważył decyzji o podjęciu studiów w moskiewskiej Szkole Malarstwa, Rzeźby i Architektury. Kobro uczyła się tam przez trzy lata, do 1920 roku, w którym to też poślubiła Władysława Strzemińskiego.
Była jedną z najbardziej przełomowych artystek XX wieku
Najprawdopodobniej poznali się w 1916 roku, gdy Strzemiński przeniósł się do Moskwy na studia artystyczne. Był już wtedy młodym weteranem wojennym, ciężko poszkodowanym na polu walki. Strzemiński rozpoczął edukację w Szkole Sztuk Pięknych i w ciągu kilku lat wysławił się jako jeden z czołowych twórców awangardy. Wraz z Kobro brali czynny udział w życiu artystycznym. Tworzyli, teoretyzowali i poświęcali się nowemu rozumieniu sztuki awangardowej - on jako malarz, ona - rzeźbiarka.
W 1922 roku przenieśli się do Polski, gdzie kontynuowali działalność artystyczną. Kobro nie mówiła wtedy po polsku, ale pracowała na uznanie, jakie przyszło do niej dopiero po śmierci. Przez całe życie żyła w cieniu wybitnego męża, choć sama była twórczynią równie (o ile nie bardziej) utalentowaną. Sam Strzemiński uważał ją za "najzdolniejszą z młodych" rzeźbiarkę, której prace były "zjawiskiem o znaczeniu europejskim", "krokiem naprzód, zdobywaniem wartości niezdobytych". Krytycy jednak byli wobec niej bezlitośni.
Krytyka nie rozumiała jej podejścia do rzeźby
Katarzyna Kobro odrzucała podział sztuki na czystą i użytkową. Nie była też zainteresowana twórczością intuicyjną, wizjonerską ani piękną. Jej sztuka była przede wszystkim logiczna, oparta na obliczeniach i rygoryzmie arytmetyki. Janusz Zagrodzki, historyk sztuki, pisał o niej, że "dążyła do opracowania systemu logicznie łączącego ze sobą wymiary wszystkich kształtów, w którym układ nawet najdrobniejszych elementów zostałby dokładnie obliczony". Poza logiką, istotny był też dla niej kolor i konkretny sposób eksponowania rzeźb. Samą rzeźbę zaś uważała za część przestrzeni, wychodzącą poza schematy bryły.
Rzeźba stanowi część przestrzeni. Dlatego warunkiem jej organiczności jest związek z przestrzenią. Rzeźba nie powinna być zamkniętą w bryłę kompozycją formy, lecz otwartą budową przestrzenną, w której wewnętrzna część przestrzeni kompozycyjnej wiąże się z przestrzenią zewnętrzną. Jednością kompozycyjną jest rytm. Energia kolejno następujących po sobie kształtów w przestrzeni wytwarza rytm czasoprzestrzenny.
Gdy prace Kobro wystawiano w Zachęcie w 1926 roku, recenzenci pisali, że jej rzeźby są "bezcelowe". Nie doceniono wówczas ich koncepcji przestrzennej, która dziś właśnie kojarzona jest z artystką nazywaną jedną z najbardziej przełomowych polskich rzeźbiarek XX wieku.
Gdy na świecie pojawiła się córka, Kobro poświęciła się jej wychowaniu. Swoje prace wystawiła po raz ostatni w 1936 roku, choć z samego tworzenia nie zrezygnowała. Do czasów współczesnych przetrwało jednak niewiele jej projektów. Rzeźby uległy zniszczeniu podczas wojny, a część z nich wyrzucono, gdy wraz ze Strzemińskim i córką wyjechali z Łodzi, zabezpieczając prace w piwnicy ich dawnego mieszkania. Wtedy to właśnie Kobro straciła najwięcej ze swoich prac. Niektóre z zaginionych form (głównie metalowych) odnalazła na wysypisku śmieci. Inne, drewniane, sama musiała zniszczyć, aby móc zapewnić dziecku ciepły posiłek.
Kobro była postacią równie utalentowaną, co tragiczną
Katarzyna Kobro była jedną z najbardziej utalentowanych, a zarazem najtragiczniejszych postaci polskiej sztuki. Jej związek ze Strzemińskim, początkowo inspirujący i twórczy, przerodził się w podręcznikową dysfunkcyjną relację. W ich domu regularnie dochodziło do awantur i kłótni. Sam Strzemiński w zasadzie porzucił rodzinę, poświęcając się własnym interesom. Kobro rozstała się z nim w 1947 roku, zabierając ze sobą ich jedyną córkę, o którą Strzemiński próbował potem walczyć w sądzie. Żyły wtedy w okropnej biedzie, a artystka starała się zapewnić im jakikolwiek byt dzięki szyciu zabawek z resztek materiałów. W międzyczasie jednak ciągnął się za nią proces za wojenne odstępstwo od narodowości polskiej (podczas wojny Kobro podpisała tzw. listę rosyjską), a także pogłębiały się jej problemy zdrowotne.
Katarzyna Kobro zmarła w hospicjum w 1951 roku, pozostawiając po sobie niewielki dorobek artystyczny. Pamięć o niej jako artystce przetrwała dzięki staraniom jej córki, a także... samemu Strzemińskiemu, który po ich rozstaniu i mimo awantury sądowej, wystawił prace byłej żony w otwartej w 1948 roku Sali Neoplastycznej. Malarz uwzględnił tam 5 prac rzeźbiarki, lecz jej samej na wystawę nie zaprosił. Kobro zyskała należne jej uznanie dopiero po śmierci, a większość jej zachowanych prac wystawianych jest w Muzeum Sztuki w Łodzi.
Źródło: CHILLIZET / Culture / Urząd Miasta Łodzi / Muzeum Sztuki w Łodzi