450 milionów za "fałszywy" obraz. Czy "Zbawiciela świata" faktycznie stworzył Leonardo?
"Zbawiciel świata" (łac. Salvator Mundi) to obraz, który długo pozostawał uznany za zaginiony. Dzieło to miał namalować sam Leonardo da Vinci, lecz współcześnie jego autorstwo jest kwestionowane. "Zbawiciela" sprzedano arabskiemu księciu za 450 milionów dolarów. Problem jednak w tym, że może on być fałszywy.
- Jakie kontrowersje towarzyszą obrazowi 'Salvator Mundi'.
- Dlaczego 'Salvator Mundi' przypisano Leonardo da Vinci.
- Które analizy podważają autorstwo Leonarda nad obrazem.
- Co wykazała inteligentna rekonstrukcja obrazu przez Luminari.
"Zbawiciel świata" (łac. Salvator Mundi) miał być jednym z ostatnich dzieł, jakie wyszło spod pędzla Leonarda da Vinci. Obraz ten powstawał przez kilka lat i ukończono go około roku 1510. Uważa się, że mistrz namalował go dla króla Francji Ludwika XII. To jednak, co wydarzyło się z nim później, stworzyło gotowy scenariusz dla współczesnych filmów. "Salvator Mundi" jest dziś, zdaje się, największą zagadką w historii sztuki. I to w dodatku taką, która kosztowała księcia koronnego Arabii Saudyjskiej 450 milionów dolarów.
"Zbawiciel świata" - kontrowersyjne dzieło Leonarda da Vinci
"Zbawiciel świata" to jedyny obecnie obraz Leonarda, który znajduje się w prywatnych rękach. Często zmieniał on swoich właścicieli, a w latach 1763-1900 został nawet uznany za zaginiony. Gdy się odnalazł, sprzedawano go jako dzieło nie samego mistrza, a jego następcy - Bernardino Luiniego. W 1958 roku "Zbawiciel" trafił do domu aukcyjnego Sotheby’s, gdzie sir Francis Cook zapłacił za niego niecałe 100 dolarów. Później, w 2005 roku, odkupił go marszand Robert Simon z Nowego Jorku. Obraz był jednak w tak fatalnym stanie, że wymagał konserwacji i rekonstrukcji. Tej podjęła się renomowana konserwatorka dzieł sztuki Dianne Modestini i to ona, po usunięciu kolejnych warstw farby doszła do wniosku, że ma przed sobą dzieło nie Luiniego, a samego Leonarda.
Obraz zachowuje przejmujące poczucie tajemniczości, charakterystyczne dla najwspanialszych obrazów Leonarda. Jego konserwację ukończono w 2007 roku. W tym samym roku zaprezentowano go grupie międzynarodowych naukowców i ekspertów w dziedzinie twórczości Leonarda, aby uzyskać konsensus co do jego autorstwa. Ich analizy doprowadziły do powszechnego przekonania, że mają przed sobą obraz samego mistrza. Za tą argumentacją stała m.in. jakość obrazu (chociażby sposób malowania włosów i błogosławiącej dłoni), jak również charakterystyczny styl wiązany z obrazami Leonarda.
- Technika malarska jest zbliżona do tej zastosowanej w "Mona Lisie" i "Świętym Janie Chrzcicielu". Twarz zbudowana jest z wielu niezwykle cienkich warstw farby, co stanowi kolejny aspekt techniczny, który potwierdza autorstwo Leonarda" - tłumaczył Luke Syson, angielski historyk sztuki.
Kto namalował Salvatora Mundi?
Teorię tę podważyła jednak sztuczna inteligencja, przy pomocy której starano się zweryfikować autorstwo obrazu jego "inteligentną" rekonstrukcją. Tę przeprowadził brazylijski badacz Atila Soares da Costa Filho, który korzystając z autorskiego systemu Luminari, ogłosił, że "Salvator Mundi" nie jest dziełem Leonarda, a jego utalentowanego ucznia.
W 2017 roku "Zbawiciela" kupił książę Arabii Saudyjskiej. Zapłacił za niego 450 milionów dolarów, będąc przekonanym, że stanie się właścielem dzieła wielkiego mistrza. Od chwili zakupu obraz eksponowany był tylko raz. Obecnie zniknął z pola widzenia i uważa się, że przechowywany jest w sejfie w Genewie.
Miliony za fałszywe dzieło sztuki?
System opracowany przez Soaresa (który zasłynął w świecie sztuki dzięki rekonstrukcji twarzy Matki Boskiej na postawie Całunu Turyńskiego) wykazał, że "Zbawiciel świata" w 81% jest pracą ucznia Leonarda - Giovanniego Boltraffia. Luminari za sprawą skanów i sztucznej inteligencji dotarł do pierwszych warstw farby, które jedynie w niewielkim, lecz wyraźnym stopniu zgadzają się ze śladem samego mistrza. Niewykluczone, że Leonardo faktycznie zaczął pracę nad obrazem, ale osobiście go nie skończył. Hipotezę tę potwierdzałaby biografia tego wybitnego człowieka, który w pracy zajmował się nie tylko sztuką, lecz także nauką.
- Nie miał kiedy ukończyć obrazów, bo kiedy malował oko, to przeprowadzał przez wiele tygodni eksperymenty nad okiem, a kiedy malował światło, badał struktury światła. Zajmował się matematyką, fizyką, mechaniką, anatomią, architekturą, urbanistyką, literaturą i Bóg jeden wie, czym jeszcze - mówiła w jednym z wywiadów dla Polskiego Radia historyczka sztuki dr Bożena Fabiani.
Źródło: CHILLIZET / Christies / Well