Nie tylko Rzym, Polska ma swoje własne Koloseum. To relikt przedwojennej historii stolicy
Czy wiedzieliście, że Polska ma swoje własne "Koloseum"? Nie walczyli w nim gladiatorzy, ale dla historii stolicy miało bardzo istotne zastosowanie. Gmach "polskiego Koloseum" znajduje się w Warszawie. Od lat stoi puste, przetrwało wojnę i jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów dzielnicy.
- Jaką funkcję pełniły wolskie rotundy w Warszawie przed wojną.
- Dlaczego nazywane są "polskim Koloseum".
- Co znajduje się obecnie na terenie wolskich rotund.
- Która instalacja artystyczna była wystawiana w rotundach w 2020 roku.
To relikt historii przedwojennej Warszawy, jedne z niewielu budynków, które w niezmienionej formie zachowały się do naszych czasów. Wolskie rotundy w Warszawie od lat przyciągają wzrok. To dwa budynki, które przez kilka dekad wykorzystywały zakłady gazowe. W czasach swej świetności budowle funkcjonowały jako zbiorniki na gaz węglowy - pierwszy z nich powstał w 1888 roku, drugi wzniesiono około 12 lat później.
"Polskie Koloseum" stoi w Warszawie. W nim jednak nie walczyli gladiatorzy
Ich budowa była niezwykle precyzyjna i czasochłonna. Rotundy układano bowiem cegła po cegle tak, aby nie przesunąć ich konstrukcji nawet o milimetr. Do zaprawy wykorzystywano palone wapno, znane z właściwości utrwalających. W środku każdej ceglanej obudowy stał właściwy metalowy zbiornik na gaz o pojemności ponad 57 mln m³. Zbiornik był osadzony w basenie, który znajdował się na dnie. Gaz wtłoczony pod metalową kopułę był utrzymywany pod odpowiednim ciśnieniem przez jej ciężar.
"Polskie Koloseum" - bo tak określane są zbiorniki gazu - jest dziś jednym z najbardziej charakterystycznych elementów dzielnicy Wola, a równocześnie jednym z najbardziej zapomnianych. Gmachy starych gazowni od lat stoją puste i niszczeją. Pomysłów na ich wykorzystanie było wiele - od mieszkań, aż po siedzibę Muzeum Powstania Warszawskiego - lecz spełzły one na niczym. Obecnie "polskie Koloseum" znajduje się w prywatnych rękach, a teren strzeżony jest przez ochronę. Od czasu do czasu jednak odbywają się tam zorganizowane, legalne spacery oraz wydarzenia kulturalne.
Rotundy i ich neoromańskie zdobnictwo tylko z daleka zachwycają przechodniów. Kompleks przy dzisiejszej ul. Kasprzaka, nieopodal Dworca Zachodniego, to ostaniec dawnych losów miasta. W 2020 roku mieszkańcy Warszawy mieli niepowtarzalną okazję do zobaczenia wnętrza tych gmachów dzięki wystawie Danuty Karsten. Artystka stworzyła tam wówczas spektakularną instalację zatytułowaną „Stałość w ulotności”.
Źródło: CHILLIZET / Warszawa Wyborcza