Kuna, łasica, czy gronostaj – co trzyma w rękach słynna Dama z obrazu Leonarda da Vinci?

3 min. czytania
Aktualizacja 02.05.2025
02.05.2025 07:03
Zareaguj Reakcja
---- ----

Dama z łasicą, czy dama z gronostajem? To pytanie od lat zadają sobie wielbiciele obrazu Leonarda da Vinci. Katarzyna Bik, autorka książki "Najdroższa", próbuje odpowiedzieć na to pytanie, wyjaśniając nie tylko, co to za zwierzę, ale również kim była owa dama. 

Dama z gronostajem Leonarda da Vinci
fot. Albin Marciniak/East News
--1-- ----

Monika Karbarczyk: Pani książka "Najdroższa", to – jak czytamy na okładce – biografia jednego z najważniejszych dzieł sztuki autorstwa Leonarda da Vinci, czyli "Damy z gronostajem". Czy jesteśmy pewni, że to gronostaj? Bo spotkałam się też z opiniami, że to łasica, kuna, a nawet tchórzofretka...

Katarzyna Bik: Nadal jest problem z tym stworzeniem (śmiech). Izabela Czartoryska, która weszła w posiadanie tego obrazu, początkowo myślała, że to niezwykle brzydki pies. Później pojawiła się teoria, że może to jest jednak fretka, tylko że w czasach, w których ten obraz został namalowany, "fretka" była pejoratywnym określeniem dziewczyny płochej, zbyt namiętnej, nie chcę powiedzieć, że lekkich obyczajów... Uznano, że kochanka najpotężniejszego władcy ówczesnej Europy (chodzi o Lodovica Il Moro – przypis redakcji), nie mogła kojarzyć się z takim zwierzęciem, czy osobą. Wymyślono więc, że to łasica, mimo że kolor się nie zgadzał. Pojawiło się jednak pewne "ale". Łasica była symbolem Matki Boskiej, dziewictwa. Poza tym dawniej łasice były uważane za takie koty na szczury i bardzo cenione. Było więc bardzo prawdopodobne, że Leonardo namalował to zwierzę, które mogło biegać po dworze w Mediolanie, ale kolor nadal się nie zgadzał. Na obrazie jest zwierze prawie białe... jak gronostaj w szacie zimowej. Najbardziej prawdopodobną opcją jest więc gronostaj, bo to była figura Lodovica Il Moro. On zawsze marzył o Orderze Gronostaja i gdy go w końcu dostał, zaczęto na niego wołać "ermellino bianco", czyli właśnie "biały gronostaj". Leonardo da Vinci lubił takie symbole. Lubił podkreślać znaczenie pewnych osób, sytuacji. Na przykład głowa dziewczyny oraz zwierzęcia skierowane są w tym samym kierunku. Dziewczyna czule trzyma gronostaja. To był jego sposób na podkreślenie emocji, pokazania, że tych dwoje łączy uczucie. Leonardo da Vinci nie mógł namalować ich obojga, bo Lodovico Il Moro za parę miesięcy miał poślubić inną kobietę, więc zrobił to w pośredni sposób.

Skoro wiemy, że prawdopodobnie jest to gronostaj, to wyjaśnijmy jeszcze, kim jest dziewczyna z obrazu, czyli ta wspomniana "dama".

Katarzyna Bik: To Cecylia Gallerani, wielka miłość Lodovica Il Moro – najpierw władcy, a potem księcia Mediolanu. Nie wiadomo, jak doszło do spotkania tego 37-letniego, cwanego, bezczelnego, okrutnego, ale też hojnego władcy ze śliczną 16-letnią dziewczyną, pochodzącą z prawniczego, ale nie szlacheckiego rodu. Cecylia miała siedmioro rodzeństwa. Ojciec umarł na bardzo popularną wtedy chorobę – puchlinę wodną. Wszystkim dzieciom zostawił w testamencie po tysiąc dukatów, ale okazało się, że ich sytuacja ekonomiczna jest bardzo trudna, że pieniędzy nie ma. Przez to zerwano zaręczyny Cecylii (rodzina nie była w stanie zapłacić posagu). Jednak po paru miesiącach dziewczyna zmienia miejsce zamieszkania, zaczyna mieć ładne stroje. Może to oznaczać, że ma bogatego sponsora i musiał nim być właśnie Lodovico Il Moro. Dziewczyna przez dłuższy czas mieszka w pałacu ze swoim kochankiem, ale gdy ten jest zmuszony poślubić Beatrice d'Este – dziewczynę brzydką, czpiotowatą, ale pochodzącą z zamożnej i wpływowej rodziny – wiele się zmienia. Niestety przez niefrasobliwość samego Lodovico Il Moro. Do rozpadu tego dziwnego miłosnego trójkąta doszło w dość zabawny sposób, mianowicie poszło o suknie. Lodovico obu paniom kupił bardzo podobne strojne suknie. To rozwścieczyło ślubną małżonkę, która zażądała oddalenia kochanki... co Lodovico był zmuszony zrobić.

Dlaczego uważam, że Cecylia była wielką miłością Lodovico Il Moro? Świadczy o tym wiele, jak choćby zamówienie portretu ukochanej u Leonarda da Vinci. Był to prezent na rozstanie. Cecylia, gdy artysta malował jej portret, była wtedy w ciąży. Kilka miesięcy później urodziła Il Moro syna, którego on też bardzo kochał (podobnie jak jego matkę), mimo że ten był z nieprawego łoża.

Zresztą Cecylia też żywiła do Lodovico Il Moro silne uczucia. Z tym obrazem-prezentem nie rozstawała się aż do swojej śmierci.

Bardzo dziękuję za wyjaśnienie tej kwestii.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET/ "Podwójne życie damy z gronostaje. Najdroższa", Katarzyna Bik, Wydawnictwo Znak, Kraków 2025