Książki w marcu: powroty, listy, ciała, duchy

3 min. czytania
17.03.2026 13:09
Zareaguj Reakcja
---- ----

Są miesiące w kalendarzu wydawniczym, które przypominają spokojny przegląd nowości i są takie, które układają się w niemal literacki esej o współczesności. Tegoroczny marzec należy do tej drugiej kategorii. Wśród premier i nowych wydań pojawiają się książki, które na różne sposoby mówią o pamięci, powrocie i ciele, o tym, co prywatne, ale zarazem wpisane w historię i społeczne doświadczenie.

Książki
fot. Shutterstock
--1-- ----
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jakie tematy porusza Annie Ernaux w książce Powroty
  • Co sprawia, że listy Romany Wilner są wyjątkowe
  • W jaki sposób Karolina Lewestam interpretuje temat ubrań w książce Szmaty
  • Dlaczego Pedro Páramo Juana Rulfo jest uważana za wpływową powieść

Premiera Powrotów miała miejsce w lutym, ale należy o niej wspomnieć. Powroty Annie Ernaux to kolejna książka noblistki znanej z niezwykle precyzyjnej literackiej autoanalizy. Ernaux wraca w tej książce do rodzinnego Yvetot, próbując zrozumieć sceny z dzieciństwa i młodości, które z czasem nabrały nowego znaczenia.

Jej pisanie jest oszczędne, niemal laboratoryjne. Autorka nie pozwala sobie na łatwy sentymentalizm. Zamiast tego rozkłada własną przeszłość na czynniki pierwsze, bada mechanizmy wstydu, przemocy i klasowych napięć. W efekcie autobiografia staje się u niej czymś więcej niż osobistą opowieścią: jest narzędziem poznania społecznej rzeczywistości.

Jednym z najmocniejszych tytułów pozostaje: Z getta, z ukrycia, z nadzieją, zbiór listów Romany Wilner pisanych do męża, Aleksandra Wilnera, w latach 1941–1945. Ta korespondencja powstawała w warszawskim getcie i nosi ślady rzeczywistości, w której każde zdanie mogło zostać przeczytane przez cenzora. Dlatego wiele spraw zapisanych jest półgłosem. Zamiast dosłowności pojawiają się skróty, kryptonimy, drobne aluzje.

Paradoksalnie to właśnie ta ostrożność sprawia, że listy są tak przejmujące. Nie ma w nich wielkich słów, jest raczej codzienność: troska o bliskich, nadzieja na paczkę z jedzeniem, próba utrzymania normalności w świecie, który systematycznie ją niszczył. W tych zdaniach zapisuje się historia widziana od środka, przez pryzmat drobnych spraw i zwykłych gestów. Literatura dokumentu rzadko bywa tak intymna.

Z zupełnie innego punktu wyjścia wychodzi książka Szmaty autorstwa Karoliny Lewestam. Autorka bierze na warsztat rzecz pozornie banalną: ubrania i zamienia ją w narzędzie opowieści o kobiecej biografii. Ubrania w tej książce są czymś więcej niż elementem codzienności. Stają się archiwum życia: zapisem zmian, które zachodzą w ciele i w społecznej roli kobiety.

ksiazki w marcu fot. fot. materiały prasowe / Nowości literackie

Lewestam przygląda się kobietom spotykanym w różnych przestrzeniach: w szpitalach, na strychach, w second-handach. Ich historie układają się w opowieść o przemianie: od młodości, w której ciało jest centrum uwagi, po moment, gdy zaczyna być spychane na margines widzialności. Szmaty mówią więc o starzeniu się, ale też o wolności, która pojawia się wtedy, gdy przestaje się spełniać cudze oczekiwania.

Wśród marcowych premier pojawia się także nowe, obszerne wydanie Pedro Páramo Juana Rulfo – jednej z najważniejszych powieści XX wieku. Publikacja przypomina nie tylko samą historię Juana Preciado, który wyrusza do miasteczka Comala, aby odnaleźć ojca, lecz także inne prozy Rulfa, pozwalające zobaczyć pełniejszy obraz jego literackiego świata.

Comala w tej powieści jest miejscem osobliwym, zamieszkałym przez żywych i umarłych, przez głosy, które nie chcą zamilknąć. Narracja rozpada się na fragmenty wspomnień, rozmów i monologów, które

stopniowo odsłaniają historię tytułowego bohatera. Rulfo stworzył prozę niezwykle oszczędną, a zarazem hipnotyczną, taką, która czytelnika wciąga w przestrzeń przypominającą sen.

Wpływ tej książki na literaturę światową trudno przecenić. Gabriel García Márquez wielokrotnie mówił, że właśnie na Pedro Páramo uczył się pisania i że bez tej powieści nie byłoby jego własnych książek. Fascynację prozą Rulfa deklaruje także Rebecca Solnit, a Jorge Luis Borges umieścił ją wśród najważniejszych lektur swojego życia.

Marcowe książki, tak różne pod względem tematu i formy łączy jednak pewien wspólny ruch. Każda z nich jest powrotem. Powrotem do listów wysyłanych z miejsca, które miało zniknąć z historii. Powrotem do ciała zapisanego w ubraniach. Powrotem do dzieciństwa i społecznych doświadczeń, które kształtują tożsamość. A wreszcie powrotem do literatury, która, nawet po dziesięcioleciach, wciąż potrafi mówić z niezwykłą siłą.

W tym sensie marzec okazuje się miesiącem nie tyle nowości, ile odzyskiwania. Literatura przypomina, że przeszłość nie jest czymś zamkniętym. Ona wciąż wraca, w listach, w ubraniach, w pamięci i w książkach. I to właśnie dzięki takim powrotom możemy ją czytać na nowo.

O książkach możecie słuchać codziennie w Śniadaniu do łóżka w Chillizet. 

Źródło: ChilliZET

Redakcja poleca