Od języka neandertalczyka do użytkownika X. „Emotikonki przyspieszają wymianę myśli”

5 min. czytania
Aktualizacja 24.08.2024
24.08.2024 10:25
Zareaguj Reakcja
---- ----

Media społecznościowe zmieniają język – i nie ma co do tego wątpliwości. Język pisany upraszcza się i zaczyna przypominać mówiony. Czy wrócimy do języka gestów, jakim posługiwali się neandertalczycy? Najpewniej nie, ale prof. Przemysław Żywiczyński, badacz ewolucji języka, ma teorię, jak zmieni się nasz język.

Grupa ludzi ze smartfonami
fot. Shutterstock
--1-- ----

W mediach społecznościowych język pisany zaczyna być używany tak, jakby był językiem mówionym: z mniejszym zakresem słownictwa i emotikonkami, zastępującymi bogate opisy charakterystyczne dla języka pisanego – tiwerdzi prof. dr hab. Przemysław Żywiczyński, kierownik Centrum Badań nad Ewolucją Języka UMK w Toruniu, w rozmowie z PAP. Do czego może to doprowadzić? Czy znów będziemy się porozumiewać obrazkami lub gestami, a język mówiony, a tym bardziej jego wersja pisana zaniknie? Profesor jest dobrej myśli, ale ma pewne prognozy.

Neandertalczycy: od gestów do języka mówionego

Neandertalczykom, a więc przedstawicielom gatunku homo, którzy oczywiście się porozumiewali za pomocą gestów, a więc używali języka, choć nie był on mową, w pewnym momencie przestały one wystarczać. To spowodowało, że zaczęła rodzić się mowa, która jest specyfiką ludzkiego gatunku. Jak i kiedy się to wydarzyło? Profesor Żywiczyński tłumaczy.

– Jeśli chodzi o mówienie, to jest ono charakterystyczne dla naszego gatunku, który wyłonił się 250 tys. lat temu, a może nawet nieco wcześniej. Były pewne próby rekonstrukcji organów mownych neandertalczyków, choć to są bardzo trudne badania, gdyż w grę wchodzą także tkanki miękkie,[które się nie zachowały – przyp. red.], więc trudno tu o dużą precyzję. Niemniej możemy przyjąć, że neandertalczykom trudniej było mówić niż nam – mówi specjalista z UMK. – Należy jednak zauważyć, że język mówiony nie jest jedynym, jakim się posługujemy, może on funkcjonować w różnych mediach komunikacyjnych, jak np. język pisany czy języki migowe. Istnieje hipoteza, do której się przychylam, zwana hipotezą pierwszeństwa gestów, według której medium, z którego wyłonił się język, były gesty albo szerzej: zachowania ruchowe, którym mogły towarzyszyły wokalizacje, co przesuwa je na linii czasu o ponad dwa miliony lat wstecz.

Język gestów, którymi ludzie posługiwali się bardzo długo, w pewnym momencie przestał im wystarczać. Konieczne stało się mówienie. Dlaczego?

– Prawdopodobnie ze względu na rozwój technologiczny albo społeczny musieliśmy wyrażać wiele blisko związanych z sobą pojęć. Większość gestów opiera się na podobieństwie formy i znaczenia. Z tego powodu łatwo w medium gestowym tworzyć nowe formy komunikacji, co ilustruje wiele badań eksperymentalnych, ale właśnie ze względu na podobieństwo formy i znaczenia trudno wyrażać subtelne różnice między pojęciami. Do tego bardziej nadaje się arbitralna komunikacja oparta o formy wokalne – wyjaśnia prof. Żywiczyński.

Dlaczego ludzie posługują się różnymi językami?

Ewolucja i rozwój języka to dość skomplikowana sprawa – i trudna do badania – ale są istnieją wytłumaczenia, dlaczego wszyscy ludzie nie posługują się tym samym językiem. Znaczenie miały i wciąż mają tu nie tylko same społeczności, ale również warunki klimatyczne czy geograficzne.

– Istnieje nośna hipoteza niszy językowej, według której język kształtuje się pod wpływem czynników ekologicznych czy społecznych –twierdzi profesor. – Kiedy się spojrzy na mapę świata, okazuje się, że na przykład języki tonalne, czyli takie, w których różnica między słowami zależy od modulacji głosu w obrębie sylab, często występują w regionach, gdzie jest stosunkowo ciepło i wilgotno. To np. język chiński, języki indochińskie czy – w Afryce – języki czadyjskie. Powodem może być fakt, że w klimacie wilgotnym i ciepłym łatwiej jest w pełni wykorzystać zakresy pracy strun głosowych niż w klimacie suchym i zimnym. Ponadto badania wskazują, że w niektórych populacjach posługujących się tymi językami występują konfiguracje genetyczne, które mogą sprzyjać produkcji i rozpoznawaniu tonów – tłumaczy.

Ciekawa jest też kwestia czynników, które obecnie wpływają na język, którym się posługujemy. Prof. Żywiczyński wskazuje tutaj na technologię.

– Przez większość historii naszego gatunku posługiwaliśmy się językiem mówionym, który dostosowany jest do komunikacji z kimś twarzą w twarz, gdzie mamy dostęp do sygnałów niewerbalnych, np. gestów i mimiki, oraz do kontekstu, w którym odbywa się komunikacja – wyjaśnia ekspert. – W momencie, kiedy powstało pismo, użycie języka nieco się zmieniło, gdyż utraciliśmy bezpośredni związek komunikacji językowej z kontekstem. Jeśli porównamy język w mowie i piśmie, okaże się, że język pisany zawiera bogatsze słownictwo i cechuje go większe skomplikowanie gramatyczne. Dzieje się tak, bo z jednej strony, czytając, czasem wielokrotnie, mamy więcej czasu, żeby komunikaty zrozumieć, a z drugiej – trzeba podać więcej informacji, bo odbiorcy nie mają dostępu do bezpośredniego kontekstu.

Redakcja poleca

Media społecznościowe powodują spore zmiany w języku

W mediach społecznościowych posługujemy się językiem pisanym, ale i tak, zdaniem prof. Żywiczyńskiego, bardziej przypomina on język mówiony. Co się zatem dzieje z komunikacją w mediach społecznościowych?

– Język pisany zaczyna być używany w taki sposób, jakby był językiem mówionym. I widzimy, że cechuje go mniejszy zakres słownictwa oraz nowe formy wyrazu, np. akronimy, czyli skrótowce, a teraz emotikonki, które mają przyspieszyć wymianę myśli oraz wyrazić emocje, zastępując kontekst charakterystyczny dla rozmowy lub bogaty opis charakterystyczny dla języka pisanego. Na tym przykładzie widzimy, w jaki sposób język przystosowuje się do różnych nisz, w tym wypadku do niszy technologicznej – tłumaczy profesor.

Czy to jednak oznacza, że dążymy do tego, że za jakiś czas zaczniemy się porozumiewać warknięciami lub gestami zamiast słowami? Tak najpewniej wcale nie będzie. Ale ekspert z UMK przewiduje inne trendy, bo zmiany w języku z pewnością zajdą.

– Ja widzę jeszcze jeden trend, a mianowicie to, w jaki sposób język i struktura społeczna wzmacniają się nawzajem. Na przykład badania wskazują, że języki w społeczeństwach hierarchicznych dysponują rozbudowanymi systemami form grzecznościowych, które wyrażają pozycję społeczną: Wasza Wysokość, Panie Profesorze czy Pani Redaktor. A posługiwanie się tego typu formami wzmacnia elementy hierarchii, do których one się odnoszą – twierdzi specjalista z UMK.

tymczasem język w media społecznościowych bardzo się uprościł i zdemokratyzował: wszyscy są tam na ty. Do czego to może doprowadzić?

– Do postępującej globalizacji języków, którą m.in. charakteryzuje mało skomplikowana gramatyka – uważa prof. Żywiczyński. – Jednymi z najmniej skomplikowanych gramatycznie języków są lingua franca:- angielski, chiński czy suahili. Jakie warunki powodują, że język się upraszcza? Wydaje się, że istotny wpływ ma tutaj liczba osób, dla których dany język jest drugim. W czasie okresu krytycznego, który mniej więcej trwa do okresu pokwitania, dziecko może nabyć język o dowolnym stopniu skomplikowania. Natomiast osoby, dla których dany język jest językiem drugim i uczą się go w dorosłości, nie są w stanie posiąść go w pełnym stopniu skomplikowania. Jeśli liczba takich użytkowników rośnie, prowadzi to do jego uproszczenia. Uważam, że procesy globalizacyjne niestety doprowadzą do zaniku wielu „małych” języków na rzecz stosunkowo prostych lingua franca.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET / PAP/Mira Suchodolska