Mija 110 lat od narodzin polskiego mistrza słowa. "Był człowiekiem z innej planety"
Jeremi Przybora – współtwórca "Kabaretu Starszych Panów", mistrz językowej finezji i subtelnego humoru – dziś pozostaje jedną z najciekawszych postaci polskiej kultury XX wieku. Choć sam z przekąsem odżegnywał się od miana poety, jego twórczość ukształtowała wyobraźnię kilku pokoleń. 110. rocznica jego urodzin to idealny moment, by przypomnieć, dlaczego wciąż zachwyca.
- 110. rocznica urodzin Jeremiego Przybory, znanego autora tekstów piosenek, który zrewolucjonizował polską piosenkę, wprowadzając ją na poziom sztuki najwyższej próby.
- Współpraca z Jerzym Wasowskim w 'Kabarecie Starszych Panów' przekształciła szarą rzeczywistość Polski lat 50. w pełną elegancji i absurdalnego humoru przestrzeń kulturalną.
- Jeremi Przybora zmarł w 2004 roku, pozostawiając po sobie niezapomniane teksty piosenek oraz zapis korespondencji z Agnieszką Osiecką, dokumentujący ich wzajemne artystyczne inspiracje.
Jeremi Przybora to jeden z najważniejszych polskich artystów
110 lat temu, 12 grudnia 1915 roku, urodził się Jeremi Przybora – autor tekstów, który na stałe zapisał się w historii polskiej kultury. Choć sam wielokrotnie powtarzał, że określanie go mianem poety "go bawi", językoznawcy stawiają go obok największych nazwisk literatury: od Tuwima i Brzechwy po Leśmiana. Jego styl – pełen subtelnego humoru, błyskotliwych skojarzeń i zaskakujących neologizmów – okazał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych głosów polskiej piosenki.
"Nie jestem poetą, nie chcę być »tekściarzem«, więc ukułem nowy termin dla autora tekstów piosenkowych: lirycysta. Z angielskiego, ale w tym wypadku chyba nie szkodzi, skoro polskiego odpowiednika nie ma" – powiedział Przybora Grzegorzowi Turnauowi.
Wojciech Młynarski wielokrotnie zwracał uwagę na skromność Przybory. Gdyby pisał po francusku – twierdził Młynarski – byłby wymieniany obok największych bardów Europy. To właśnie on, wspólnie z Jerzym Wasowskim, nadał polskiej piosence zupełnie nowy wymiar. "Podnieśli polską piosenkę do rangi zjawiska artystycznego najwyższej próby. Nie ma już dzisiaj takich poetów" – ocenił poeta. Według Młynarskiego utwory Przybory były zarazem żartobliwe i mistrzowsko zbudowane, wypełnione archaizmami, wielokrotnymi rymami i zabawami frazeologizmami. Nie schlebiały niskim i pospolitym gustom, tylko wyzwalały u odbiorców zdrowy snobizm i kulturalne ambicje.
"Posługiwał się najtrudniejszą, najsubtelniejszą formą - pastiszem. Wplótł filozofię Spinozy w piosenkę, Hamleta przemienił w Gburleta, a opisując losy Medei, odbył drep do Teb. Zawodowy warsztat piórem piszącego zawiódł go na najtrudniejszą ze ścieżek - prostoty. Wątki literackie odkrywane w jego tekstach dyskretnie zaświadczają o wiedzy i oczytaniu. Niemodny to był pan" – napisał Roman Dziewoński w artykule pt. "Starszy Pan" ("Wprost" 2004).
Kim był Jeremi Przybora? Jego postać do dziś jest podziwiana
Droga zawodowa Jeremiego Przybory była daleka od oczywistej. Dorastał w Warszawie, część młodości spędził w Miedzyniu Wielkim w pobliżu Bydgoszczy, studiował w Szkole Nauk Politycznych (chciał być dyplomatą), potem w Szkle Głównej Handlowe i wreszcie na anglistyce UW – nie ukończył jednak żadnego kierunku. Pierwsze próby literackie opublikował w 1935 roku w pisemku "Co proszę?", następnie zaproponowano mu pisanie dla "Prosto z Mostu".
Przed wojną pracował jako spiker radiowy, w czasie okupacji prowadził sklep, a podczas Powstania Warszawskiego ponownie został głosem radiowej rozgłośni. Po wojnie wrócił do Bydgoszczy, gdzie zaczął tworzyć satyryczne audycje – szybko zauważone w całym kraju. Prawdziwy przełom nastąpił w 1958 roku, gdy wspólnie z Jerzym Wasowskim stworzył "Kabaret Starszych Panów". W czasach szarej codzienności kabaret emanował elegancją, absurdem i optymizmem. "Znałam rodzinkę, która na ten jeden uroczysty wieczór przebierała się w wytworne stroje, zapalała świece i dopiero tak przygotowana zasiadała przed telewizorem" – pisała Agnieszka Osiecka.
"Obaj Starsi Panowie robili na mnie wrażenie ludzi z innej planety; z kosmosu. Miałem szczęście przebywać z nimi dość długo na planie filmu »Upał«. Wnosili swój niepowtarzalny wdzięk, delikatność, wysublimowany nadrealizm, dziwną radość w odkrywaniu dobrych stron tego świata. Tych kilka tygodni pracy przy filmie zaliczam do najmilszych w moim życiu. Byli wypełnieni humorem - poczuciem humoru - tworzeniem humoru i ową rzadką absurdalnością, które dziś już, niestety, są coraz rzadsze. Przebywanie między tak niezwykłymi, dowcipnymi i, jak to się mówi, doszczętnie kulturalnymi ludźmi było dla mnie jak wspaniała, ożywcza kąpiel" – wspominał Kazimierz Kutz.
Przybora zostawił po sobie teksty, które śpiewała cała Polska: "Piosenka jest dobra na wszystko", "Bo we mnie jest seks" czy "Żegnaj, kotku". Wydane po latach "Listy na wyczerpanym papierze", zapis jego relacji z Agnieszką Osiecką, pokazały również, jak silnie twórcy inspirowali się nawzajem.
Jeremi Przybora zmarł 4 marca 2004 roku w wieku 88 lat. Do dziś pozostaje autorem, którego stylu nie sposób podrobić i który wciąż potrafi rozśmieszyć, wzruszyć i zachwycić. Jego piosenki, zgodnie ze słynnym refrenem, naprawdę są "dobre na wszystko".
Źródło: CHILLIZET/PAP(Paweł Tomczyk)