Japończycy oszaleli na punkcie polskiego rękodzieła. Tkaniny z Podlasia skupują masowo
W Polsce od lat zapominamy o znaczeniu tradycyjnego rzemiosła. Polska sztuka ludowa powoli zanika, lecz okazuje się, że od zapomnienia ocalić mogą ją Japończycy. Historia Izumi Fujity, japońskiej antropolożki zafascynowanej polską sztuką ludową, pokazuje, jak wielki potencjał tkwi w naszym rękodziele. I co możemy zrobić, aby przekazać je pokoleniom.
- Jakie znaczenie ma polska sztuka ludowa w kontekście kulturowym i tożsamościowym.
- Dlaczego Izumi Fujita zainteresowała się polskim tkactwem ludowym.
- Jakie wyroby tworzą tkaczki z Janowa i gdzie można je nabyć.
- W jaki sposób SLOW ART popularyzuje polskie rękodzieło w Japonii.
Polska sztuka ludowa skrywa w sobie ogromny potencjał – nie tylko o znaczeniu kulturowym i tożsamościowym, ale także artystycznym. Polacy zdają się jednak nie doceniać jej wartości. Rzemieślników zajmujących się malarstwem na szkle czy tkaniną dwuosnowową pozostało naprawdę niewielu. Dawniej tradycję tę kontynuowano z pokolenia na pokolenie. Współcześnie jednak sztukę ludową wytwarzają rzemieślnicy będący głównie w podeszłym wieku. Na samym Podlasiu pozostało już zaledwie kilka aktywnych twórczyń, które zajmują się tkactwem ludowym. Jednym z ostatnich ośrodków, gdzie kontynuuje się tę tradycję, jest Janów. Tam tkaninę dwuosnowową tworzą m.in. pani Ludgarda Sieńko, pani Irena Ignaciuk, pani Teresa Pryzmont czy pani Lucyna Kędzierska.
Japończycy zakochali się w polskim rzemiośle ludowym
Produkty wykonywane przez tkaczki nie są obecne w ogólnej sprzedaży. Makatki, koce, torebki, dywany, poduszki i inne wyroby dostępne są do zakupu bezpośrednio w pracowniach. W nich właśnie miłość do polskiej tkaniny odkryła Japonka, Izumi Fujita, która swoją fascynację przewiozła aż na drugi koniec świata.
Izumi Fujita jest antropolożką kultury, która od ponad 10 lat mieszka w Polsce. Przeprowadziła się tu dzięki byłemu mężowi, Polakowi. Z polską sztuką ludową po raz pierwszy zetknęła się na Festiwalu Sztuki Ludowej w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Tam też nabyła kilka egzemplarzy tkaniny z Janowa, które zawiozła do Japonii. Okazało się to strzałem w dziesiątkę.
Japończycy oszaleli na punkcie polskiego tkactwa. Tradycyjne tkaniny szybko znalazły nowych nabywców, a Izumi założyła firmę SLOW ART, zajmującą się popularyzacją polskiego rękodzieła w Japonii.
– Japonia lubi i szanuje rękodzieło. Może dlatego, że jest tam tego dużo – od kursów specjalizacyjnych po sztukę ludową. Wszystko można znaleźć w każdym zakątku Japonii. […] Polska metoda dwuosnowowa jest bardzo interesująca, gdyż pozwala tkaczowi stworzyć indywidualny wzór. Tkaczki z Janowa powtarzają mi: „możesz utkać, co tylko chcesz. Nasze tkaniny przedstawiają krajobrazy polskich wsi, ale Japończycy mogą obrazować scenerie wokół siebie”. Ta swoboda w kreacji sprawia, że tkactwo z Janowa jest tak atrakcyjne – mówiła Izumi Fujita w rozmowie z redakcją Rzeczy Pięknych.
Dlaczego Izumi w ogóle zainteresowała się polskim tkactwem? – Fascynuje mnie ta swoboda w kreacji oraz piękne tradycyjne wzory, ale również krajobrazy polskiej wsi prezentowane na tkaninach. Tkactwo janowskie nie ma sztywnych ram. Razem z lokalnymi tkaczkami tworzyłam wiele nowych wzorów, które mogłyby pasować do japońskich domów. Jeśli rynek tego wymaga, tkaczki potrafią wykreować nawet bardzo nowoczesne projekty – mówiła w wywiadzie.
Z Japonii do Polski. Z Polski do Japonii
SLOW ART pomaga polskim twórczyniom nie tylko popularyzując wiedzę o tkaninie, lecz także sprzedając ich wyroby. Te, jak mówiła Izumi w 2018 roku, w ponad 60% trafiają na rynek Japoński.
– Polskie tkactwo jest żywym rzemiosłem. W Janowie i okolicach żyje siedem tkaczek, które kontynuują tę tradycję. To ważne, żeby kupować od nich produkty i sprzedawać je dalej. Takie działania utrzymują rzemieślnika, a co za tym idzie, podtrzymują tradycję. W czasach komunizmu to Cepelia zapewniała wsparcie lokalnym rzemieślnikom, skupując ich produkty. Dzięki temu w Polsce było ich tak dużo. Można powiedzieć, że najlepszą formą wsparcia dla artystów jest handlowanie ich produktami – mówiła założycielka SLOW ART.
Izumi Fujita organizuje wystawy polskiego rzemiosła artystycznego. Co roku aranżuje również dwutygodniowe warsztaty tkactwa prowadzone przez janowskie artystki. W 2017 roku Izumi wydała w Japonii książkę o polskim rękodziele artystycznym.
Źródło: CHILLIZET / Rzeczy Piękne / SLOW ART