Dziś kończy 76 lat. Byłą wielką gwiazdą PRL-u. Jej sława narodziła się dzięki Skaldom
Ewa Szykulska świętuje dziś 76 urodziny. Znakomita aktorka obecna jest w polskim przemyśle filmowym od połowy lat sześćdziesiątych. Niewiele osób wie jednak, że jej kariera nie zaczęła się standardowo. Gwiazda Szykulskiej narodziła się dzięki muzyce Skaldów.
- Ewa Szykulska świętuje dziś 76 urodziny.
- Aktorka zadebiutowała w kinie w latach 60., jeszcze przed studiami na warszawskiej PWST. Zanim zasłynęła z kultowych ról filmowych, rozpoznawalność przyniosły jej teledyski do piosenek Skaldów.
- Szykulska była prawdziwą gwiazdą kina PRL-u. To jednak nie uchroniło jej od skandalicznych zachowań, jakich doświadczała od innych kobiet. Aktorka oskarżana była o „deprawowanie mężów”.
Na ekranie debiutowała w połowie lat sześćdziesiątych, jeszcze zanim rozpoczęła studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Grała drobne role, ale u czołowych twórców kina PRL. Jako debiutantka miała już na koncie współprace z Jerzym Hoffmanem czy Jerzym Kawalerowiczem. W pamięci widzów zapadła jednak nie przez kino, a dzięki muzyce.
Ewa Szykulska świętuje 76 urodziny. W PRL-u była prawdziwą gwiazdą kina
Gwiazda Szykulskiej narodziła się dzięki Skaldom, u których wystąpiła w dwóch teledyskach. To właśnie ona wcieliła się w rolę prześlicznej wiolonczelistki z piosenki o tym samym tytule. Ona też zachwycała urodą w klipie do „Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał”, na planie którego poznała zresztą swojego pierwszego męża – Jerzego Kondratiuka.
– Pamiętam, jak mknęłam motorówką przez fale. Był cudowny klimat. Wiedziałam, że skończy się to zauroczeniem. No i tak się stało. Podczas zdjęć zawiązała się między nami bliższa więź. I odbiło mi troszeczkę. Budowaliśmy zamki z piasku, było miło – wspominała niegdyś w rozmowie z Super Expressem.
Po Skaldach kariera Szykulskiej zaczęła intensywnie się rozwijać. Jeszcze przed otrzymaniem dyplomu aktorka wystąpiła w „Hydrozagadce” Andrzeja Kondratiuka czy „Świętoszku” (spektaklu telewizyjnym) w reżyserii Zygmunta Hübnera.
Później do historii kinematografii przeszły jej role w „Samochodziku i templariuszach”, „Dziewczynach do wzięcia”, „Janosiku” „Potopie”, „Głowach pełnych gwiazd”, „Seksmisji” czy „Vabank”. Szykulska stała się prawdziwą gwiazdą kina PRL-u. Niestety jednak na własnej skórze przekonała się, że sława ma też ciemne kulisy.
Szykulska była oskarżana o „deprawowanie mężów”
Ewa Szykulska na ekranie zachwycała nie tylko talentem, lecz także seksownym głosem i zjawiskową, urodą. Widzowie tracili dla niej głowę. Kobiety zazdrościły jej urody i wdzięku, ale niektóre szczerze jej nienawidziły. Twierdziły, że Szykulska, podobnie jak Kalina Jędrusik, deprawuje im mężów.
– Pluły na mnie, w autobusie, baby różne. Parę kobiet opluło mnie za swoich mężów. „Jak ku... się pani zachowuje” – mówiły. „Męża mi pani deprawuje”. A że na ekranie, to już dla nich nie miało znaczenia – wspominała po latach aktorka.
Źródło: CHILLIZET