Figura o "Kilerze": Machulski określił moją rolę jako "obciachową"
Katarzyna Figura to ikona polskiego kina, ale jej droga do kultowego „Kilera” była nietypowa. W rozmowie z Maksem Behrem z Chillizet aktorka opowiedziała, jak Juliusz Machulski określił rolę Ryszardy „Gabrysi” Siarzewskiej mianem „strasznie obciachowej” i dlaczego ta szczerość przekonała ją do przyjęcia roli, która okazała się hitem.
- Jak Katarzyna Figura zaczęła współpracę z Juliuszem Machulskim.
- Dlaczego rola w 'Kilerze' była wyzwaniem dla Katarzyny Figury.
- Co przekonało Figurę do przyjęcia roli w 'Kilerze'.
- Jak Figura postrzega etykietkę 'seksbomby' i pracę nad autobiografią.
Katarzyna Figura to ikona polskiego kina, aktorka, która nie boi się wyzwań i ma do siebie duży dystans. W rozmowie z Maksem Behrem z Radia Chillizet w podcaście "Zza kulis" artystka opowedziała o kulisach angażu do kultowego "Kilera", relacji z Juliuszem Machulskim, a także określenia "seksbomby", które na lata do niej przylgnęło.
Film "Kiler" z 1997 roku na stałe wpisał się w kanon polskiej komedii sensacyjnej, a rola Ryszardy "Gabrysi" Siarzewskiej, żony gangstera, jest jedną z najbardziej pamiętnych kreacji Katarzyny Figury. Aktorka zdradziła, że jej współpraca z reżyserem Juliuszem Machulskim ma długą historię, sięgającą czasów dzieciństwa.
Od Kubusia Puchatka do "Kingsajzu"
Katarzyna Figura opowiedziała, że poznała Juliusza Machulskiego, gdy jako dziecko uczęszczała do ogniska teatralnego prowadzonego przez jego rodziców, Halinę i Jana Machulskich. Co ciekawe, pierwsze spotkanie aktorki ze sceną w obecności Machulskiego miało miejsce w amatorskim przedstawieniu.
"My razem z Małgosią Bogdańską, która mnie zachęciła do tych zajęć, znalazłyśmy się w obsadzie amatorskiego przedstawienia 'Przygody Kubusia Puchatka'. Obie byłyśmy bardzo chudymi dziećmi. Ja grałam Kubusia Puchatka, a Małgosia – Prosiaczka. Miałyśmy takie wypchane kostiumy. Chyba wtedy po raz pierwszy Julek zobaczył mnie na scenie" – wspomina w podkaście "Zza kulis" Figura. Nic więc dziwnego, że lata później, już jako profesjonalna aktorka, znalazła się w obsadzie jego "Kingsajzu".
"Ta postać jest strasznie obciachowa"
Najciekawszy moment rozmowy dotyczył jednak angażu do "Kilera". Kiedy Figura, będąc wówczas w Kalifornii, odebrała telefon od reżysera, jej reakcja była entuzjastyczna.
"Dostałam telefon od Julka. I on do mnie mówi: 'Słuchaj, robię nowy film'. Z moich ust wyrwał się okrzyk zachwytu, a on dalej mówi: 'To się nazywa Kiler'" – relacjonowała aktorka i dodała, że Juliusz Machulski zaproponował jej "niedużą" rolę, którą określił jako "married to the mafia" (poślubiona mafii). Figura wstępnie skojarzyła to z charyzmatycznymi postaciami z amerykańskich produkcji, takich jak "Scarface" ("Człowiek z blizną"), w których zagrali Al Pacino, Michelle Pfeiffer.
"Pomyślałam sobie: ‘Jak pięknie’" – zdradziła Maksowi Behrowi. Chwilę później jednak reżyser zaskoczył ją wyjątkowo szczerym, wręcz dosadnym opisem postaci, mówiąc: "Ale ta postać jest strasznie obciachowa. Ja ją proponowałam już kilku polskim aktorkom, ale żadna się nie chce zgodzić. A może ty to weźmiesz?".
Dla Katarzyny Figury ten nietypowy argument okazał się zachętą, bo od razu odpowiedziała: "Pewnie, natychmiast, dawaj", udowadniając tym samym swój dystans i gotowość do podejmowania ryzyka artystycznego. O jej przekonaniu do sukcesu filmu świadczy też to, że na plan trafiła praktycznie "prosto z samolotu".
Główna ławka zawodników, nie rezerwowi
Figura przyznała, że od razu wiedziała, że "Kiler" odniesie sukces. "Wiedziałam, że to będzie hit. Przecież hitem była wcześniej 'Seksmisja', hitami były 'VaBanki', 'Kingsajz' też był absolutnie niezwykłym filmem. Więc jak Julek Machulski proponuje mi rolę w 'Kilerze', potem w 'Killerów 2-óch', to ją biorę" – skwitowała.
Dla aktorki rola ta była potwierdzeniem jej statusu w branży: "Wiedziałam, że to jest coś, co mnie ustawia, plasuje, wysoko, nie na ławce rezerwowych. Że siedzę na głównej ławce zawodników".
Dystans do "seksbomby" i pisanie biografii
W rozmowie poruszono również temat etykietki "seksbomby", która przylgnęła do niej po filmach, takich jak "Pociąg do Hollywood". Aktorka przyznała, że na początku określenie to bywało obciążające, ponieważ "odbierano mi talent aktorski; mówiono nawet, że nie jestem zawodową aktorką".
Dziś, w wieku 63 lat, Figura ma do siebie duży dystans i wciąż działa, gra, a także – wspólnie z Katarzyną Przybyszewską – pisze autobiografię. Książka ma być rollercoasterem emocji i wspomnień.
"Ta książka mnie sporo kosztuje, bo tam jest sporo bolesnych momentów, ale jest też sporo radosnych. To jest przeplecione. […] To jest taki rollercoaster. Tam jest wszystko wrzucone. Jest tam trochę strachów, niepokojów, ale i trochę szaleństwa" – podsumowała aktorka, udowadniając, że mimo bolesnych momentów w życiu, jej artystyczny zapał i pasja do opowiadania historii wciąż są na pierwszym planie.
Źródło: CHILLIZET