Filozofia w rynsztoku. Dlaczego "Rzyć" Chromrego boli i bawi jednocześnie?

Monika Karbarczyk
2 min. czytania
Aktualizacja 16.01.2026
16.01.2026 11:10
Zareaguj Reakcja
---- ----

"Rzyć" to traktat ontologiczny przebrany za nieprzyzwoity żart lub diagnoza istnienia, która przez przypadek okazuje się całkiem poważna. Bolesław Chromry miesza wzniosłość z rynsztokiem, udowadniając, że prawda o nas kryje się w sprzecznościach. O literaturze bez asekuracji i wzruszeniach rozmawia z Magdaleną Kasperowicz.

Magdalena Kasperowicz oraz Bolesława Chromry
fot. Chillizet
--1-- ----

"Rzyć" to traktat ontologiczny przebrany za nieprzyzwoity żart. Albo odwrotnie: żart, który przez przypadek okazuje się bezlitosną diagnozą współczesności. Bolesław Chromry powraca z prozą, która nie bierze jeńców i nie uznaje estetycznej asekuracji.

Rejestry sprzeczności

Chromry z pełną premedytacją miesza to, co wzniosłe, z tym, co kloaczne. Robi to, bo doskonale wie, że człowiek nigdy nie jest jednowymiarowy. W jego świecie filozofia flirtuje z pornografią, metafizyka potyka się o fizjologię, a kultura wysoka bez wstydu sadowi się na kolanach popkultury.

To proza badająca granice: dobrego smaku, literatury i wstydu. Autor unika jednak mentorskości. Zachowuje się raczej jak ktoś, kto wybucha śmiechem pierwszy – zanim ty zdążysz się oburzyć. Dzięki tej samoświadomości "Rzyć" staje się niebezpiecznie celna. Każdy rechot jest tu intelektualnym przypisem, a każda prowokacja pytaniem o źródła naszego zgorszenia.

Między Obeliksem a chemią z Niemiec

W tej opowieści sacrum miesza się z profanum w sposób niemal organiczny. Spotkamy tu zadumę i porno, egzystencjalny lęk i turpizm. W świecie Chromrego Obeliks spotyka Kokosza, by wspólnie pić polską wódkę, zagryzając ją poczuciem winy i zapijając chemią z Niemiec. Autor igra z ekshibicjonizmem i czułością, bo to właśnie z tych sprzeczności lepi się prawda o nas – niedoskonała, żenująca, ale boleśnie żywa.

„Rzyć” nie jest książką, która chce się podobać. Ona chce sprawdzić coś znacznie ważniejszego: czy potrafimy jeszcze myśleć bez filtra i śmiać się bez poczucia winy. A przy tym wszystkim – paradoksalnie – potrafi głęboko wzruszyć.

O granicach prowokacji, kondycji człowieka i literackim ekshibicjonizmie z Bolesławem Chromrym rozmawia Magdalena Kasperowicz.

Oglądaj

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET