"Chcę być Azjatką". Co siedzi w głowach białych fanów kultury azjatyckiej?
Namiętnie oglądają anime lub koreańskie seriale, czytają mangę, słuchają k-popu i często na własną rękę uczą się któregoś z azjatyckich języków. Kulturę Azji postrzegają za lepszą od wszystkich innych – w szczególności od swojej. Mówi się na nich weeaboos. Azja jawi się w ich oczach nie jako kontynent z różnymi możliwościami i problemami, a raczej jako romantyczna, urocza kraina bez skazy.
- Fascynacja kulturą azjatycką prowadzi do różnych zjawisk społecznych.
- Fenomen randkowej turystyki w Korei dotyczy wielu białych kobiet z Zachodu.
- Weeaboos tworzą wyidealizowane obrazy Azji, ignorując jej realne problemy.
Mianem weeaboos określa się białe osoby z Zachodu, zafascynowane kulturą azjatycką do niezdrowo intensywnego stopnia. Nazwa wywodzi się z innego anglojęzycznego, slangowego określenia – wapanese, łączącego słowa white (biały) i/lub wannabe (osoba, która chce kimś być) z Japanese (Japończyk, Japonka). Początek XXI wieku w Europie i Stanach Zjednoczonych został w pewien sposób naznaczony fascynacją wybranymi elementami japońskiej popkultury – j-rockiem (w szczególności twórczością zespołu The GazettE) czy stylem harajuku (chętnie wykorzystywanym przez wokalistkę Gwen Stefani).
Kilka ostatnich lat to natomiast czas ekspansji jedzenia, muzyki i produkcji filmowych z Korei Południowej. Zachód namiętnie słucha zespołów k-popowych, zapisuje się na zajęcia z języka koreańskiego czy marzy o idealnych, koreańskich partnerach życiowych, których wyidealizowany obraz snuje na podstawie obejrzanych seriali. W samej fascynacji nie ma nic złego. Nauka nowych języków czy poszerzanie kulinarnych horyzontów może nieść ze sobą mnóstwo interesujących doświadczeń. Co jednak dzieje się w momencie, w którym pasja zaczyna fetyszyzować ludzi innej rasy i ich kulturę?
Azja w oczach weeaboo. Prześladowania warte marzeń?
Pewne historie z udziałem weeaboos wydają się być nieprawdopodobne. Mimo to zdarzają się całkiem regularnie. Jina Jeon, tiktokerka i autorka książki "Brand New World", podzieliła się z obserwującymi historią zakończenia pewnej przyjaźni. Zerwany kontakt dotyczył dziewczyny, której fascynacja azjatycką kulturą doprowadziła do niewiarygodnych wydarzeń. Jina Jeon ma koreańskie korzenie – byłą przyjaciółkę nazywa zatem już nie weeaboo, a koreaboo.
– Śledziła wszystkich moich azjatyckich przyjaciół i moją rodzinę na Instagramie. Kiedy opublikowałam infografikę sprzeciwiającą się przestępstwom popełnianym z nienawiści na Azjatach, odpowiedziała, że i tak chciałaby być Azjatką i to "byłoby tego warte" – powiedziała autorka książki.
Była przyjaciółka dziewczyny nie poprzestała na tych działaniach. – Posunęła się znacznie dalej: stworzyła opowiadanie fanfiction o grupie swoich przyjaciółek randkujących z gwiazdami muzyki koreańskiej. To było naprawdę dziwne. Nie zmieniła żadnego z naszych imion i opublikowała to w sieci – wyjaśniła użytkowniczka TikToka.
Dziewczyna zafascynowana Koreą Południową postanowiła też założyć własny zespół wykonującą k-pop. Zaprosiła do niego Jinę i notorycznie prosiła ją o pisanie wszystkich piosenek. Uzasadniała to rzekomą szeroką znajomością azjatyckiej muzyki przez przyjaciółkę. Tiktokerka otwarcie przyznała tymczasem, że nie ma żadnej wiedzy w tym temacie.
Randkowa turystyka, czyli jak znaleźć koreańskiego chłopaka
Niezdrowa fascynacja kulturą azjatycką, a coraz częściej tylko koreańską, przyczynia się do tworzenia nowych zjawisk społecznych. Temat turystyki randkowej poruszyła youtuberka o imieniu Agnieszka, filolożka koreańska znana szerszej publiczności jako Pyra w Korei, mieszkająca w tym kraju z mężem Koreańczykiem. Fenomen koncentruje się na niektórych białych kobietach z Zachodu przyjeżdżających do Korei Południowej w bardzo konkretnym celu. Turystki chcą znaleźć chłopaka. Podróż nie polega zatem na podziwianiu zabytków czy próbowaniu lokalnej kuchni. Kobiety wychodzą na zewnątrz głównie wieczorami, by poznawać na przykład w barach nowych mężczyzn – potencjalnych partnerów.
Obraz koreańskich mężczyzn sprowadza się jednak do wyidealizowanej wizji z seriali zwanych dramami. Mężczyźni przedstawiani są w nich jako romantyczni, opiekuńczy i uroczy. Niezwykłej urodzie często towarzyszą też duże pieniądze, bo bohaterowie dram bywają szefami dużych, przynoszących zyski firm.
Poszukiwanie partnera z takim nastawieniem zazwyczaj kończy się rozczarowaniem i złamanym sercem. Perspektywa weeaboos nie uwzględnia problemów czy wyzwań, z jakimi mogą mierzyć się pod kątem społecznym lub ekonomicznym kraje azjatyckie (nie wspominając o rasizmie, którego doświadczają na Zachodzie osoby z azjatyckimi korzeniami). Ich pasja nie jest zwyczajnym zainteresowaniem, ale zamienia się w obsesję. Ta niesie ze sobą natomiast wykształcenie ograniczających założeń, które potencjalnie mogą zranić obie strony.
Źródło: CHILLIZET/dictionary.com