Ten trend w randkowaniu poszedł „o krok za daleko”. Psycholog tłumaczy
Młodzi ludzie, wybierając partnera lub partnerkę, często biorą pod uwagę konkretne czynniki. Coraz częściej mówi się o osobach reprezentujących tzw. high value – czyli singlach o wysokiej atrakcyjności na rynku matrymonialnym. Dlaczego założenie, że określone cechy czy status odzwierciedlają wartość danego człowieka, może być „na dłuższą metę” niebezpieczne? Psycholog wyjaśnia.
- Jak na przestrzeni ostatniej dekady zmieniły się zasady randkowania?
- Skład wzięło się pojęcie „high value man”? I co właściwie oznacza?
- Dlaczego pojęcie „high value man” może być groźne? Kiedy warto na nie uważać?
Jaki powinien być „high value man”? Psycholog tłumaczy pewną zależność
Zasady randkowania zmieniły się diametralnie na przestrzeni ostatniej dekady. Szukając drugiej połówki, młodzi ludzie kierują się dziś zupełnie innymi kryteriami niż ich przodkowie. Jak rozpoznać, że dana osoba nadaje się na partnera, a w przyszłości także na męża czy ojca? Coraz częściej — szczególnie w mediach społecznościowych — spotykamy się z określeniem „high value man”. Co właściwie ono oznacza? Jakie cechy ma opisywać i dlaczego bezkrytyczne posługiwanie się tym pojęciem może okazać się problematyczne, a nawet groźne?
Tym tematem postanowił zająć się Michał Brzegowy. Psycholog i psychoterapeuta aktywnie działa w mediach społecznościowych. Często porusza temat relacji międzyludzkich, w tym także związków romantycznych.
Michał Brzegowy wyjaśnił, że pojęcie „high value man” oznacza mężczyznę, który podnosi wartość życia kobiety, a więc kogoś wysoce pożądanego, atrakcyjnego pod wieloma względami. — W takim ujęciu poszukiwany jest mężczyzna posiadający dobrą pracę, zarabiający dużo pieniędzy, przystojny, zadbany, elokwentny oraz będący dobrym materiałem na ojca — zauważa psycholog. Podkreśla jednak, że termin ten wiąże się z pewną konkretną pułapką. — Osoby niespełniające tych kryteriów są traktowane jako te o mniejszej wartości — dodaje.
Skład wzięło się pojęcie „high value man”? Niewinny początek
Pojęcie „high value man” pierwotnie nie miało służyć do wartościowania potencjalnych partnerów ani tworzenia rankingu mężczyzn, których „warto” lub „nie warto” wybierać.
— Zjawisko to miało swoje źródło w dobrym, nietoksycznym założeniu, gdzie kobiety dążyły do lepszej ochrony przed krzywdą, wyłapywania tzw. „red flagów”, nieignorowania pierwszych sygnałów przemocy oraz radzenia sobie z ghostingiem czy niewłaściwymi zachowaniami ze strony mężczyzn — wyjaśnia Michał Brzegowy. Choć początki tego założenia były pozytywne, trend poszedł o krok za daleko i stał się poniekąd toksyczny.
Dlaczego pojęcie „high value man” może być szkodliwe? Wiele zależy od tego, jak je postrzegamy. — Podstawowy błąd polega na tym, że ludzie nie dzielą się na mniej lub bardziej wartościowych, gdyż wszyscy mamy dokładnie taką samą wartość jako ludzie — zaznacza psycholog. Gdy subiektywne preferencje zaczynamy przedstawiać jako obiektywną miarę ludzkiej wartości, instynktownie zaczynamy dzielić ludzi na „lepszych” i „gorszych”.
Oczywiście to, że niektóre cechy bardziej nam odpowiadają lub wydają się dla nas atrakcyjne, jest naturalnym elementem dokonywania wyborów i budowania relacji. Każdy z nas ma własne potrzeby, preferencje. O czym jednak warto pamiętać?
— To, czy dany mężczyzna nam odpowiada, jest kwestią naszych indywidualnych preferencji oraz potrzeb w relacji, a nie miarą tego, czy ktoś jest bardziej czy mniej wartościowy — zaznacza Brzegowy dosadnie.
Źródło: ChilliZET/Instagram@michal_brzegowy