Ten trend randkowy przynosi więcej szkody niż pożytku. Czym jest kittenfishing?
Media społecznościowe tworzą w zakresie relacji zarówno możliwości, jak i zagrożenia. Wśród osób umawiających się na randki z ludźmi poznanymi w sieci można zauważyć przypadki stosowania kittenfishingu. Co to za zjawisko?
- Na czym polega kittenfishing.
- Dlaczego może zniszczyć znajomość już na początku.
- Jakie są przykłady kittenfishingu.
Kittenfishing to lekka wersja catfishingu. Z pozoru nic, w praktyce sporo
Media społecznościowe i rozwój technologii teoretycznie ułatwiły nawiązywanie znajomości. Sporo par poznaje się w aplikacjach, a współcześnie pierwsze spotkanie w przestrzeni wirtualnej staje się bardziej prawdopodobne niż w sklepie, kinie czy na ulicy. Taka sytuacja poza możliwościami niesie jednak za sobą dużo problematycznych zjawisk, które nie występowały wcześniej na tak dużą skalę. Wiele osób bez problemu wskaże, czym jest tzw. catfishing. To oszustwo polegające na tworzeniu fałszywej, internetowej tożsamości, związane z chęcią zyskania czyjegoś uznania lub planowanymi nadużyciami finansowymi.
Quiz: Słynne techniki manipulatorów. Rozpoznaj 11 szkodliwych zachowań w związku
Nie wszyscy wiedzą jednak, że z czasem nazwę zyskała również łagodniejsza odmiana catfishingu. Ten szkodliwy trend randkowy określa się mianem kittenfishingu. To proces upiększania własnego wizerunku przez z pozoru niewinne kłamstwa – dodanie sobie kilku centymetrów wzrostu, przedstawianie pozycji zawodowej nieproporcjonalnie do rzeczywistości (np. jednorazowa praca statysty opisywana jako „kariera w branży filmowej”), używanie nieaktualnych zdjęć sprzed kilku lat, pozowanie przy drogim samochodzie tak naprawdę należącym do znajomego czy deklarowanie modnego hobby, choć nie ma się z nim nic wspólnego.
Ten trend randkowy zniszczy zaufanie już na początku. Nie praktykuj go
Kittenfishing może jawić się jako lekkie podkoloryzowanie rzeczywistości, ale ma szansę zburzyć zaufanie już na początku relacji. Nawet z pozoru drobne i nieznaczące kłamstwa odkryte podczas pierwszej randki w rzeczywistości zaczynają zastanawiać – druga strona nie wie, co jeszcze zostało wyolbrzymione lub zatajone. Wiele osób odczuwa presję, by w wyidealizowanym świecie mediów społecznościowych przedstawić się jak najkorzystniej, ale granica między atrakcyjną autoprezentacją a wprowadzaniem innych w błąd jest zaskakująco cienka.
W rezultacie już na początku rozczarowanie w związku z kłamstwem przekreśli szansę na rozwój znajomości. Relacje budowane na zgodności między wizerunkiem w sieci, a tym, kim jesteśmy poza sferą wirtualną, mają zdecydowanie większe szanse na przemienienie się w coś poważniejszego i zbudowanie wzajemnego zaufania.
Źródło: CHILLIZET/independent.co.uk