Słodko-gorzka świadomość przemijania. Taki stan ma własną nazwę
Cieszysz się każdą chwilą, ale masz świadomość, że wszystko kiedyś się kończy? Kłębią się w tobie słodko-gorzkie uczucia, bo zdajesz sobie sprawę z ulotności każdej rzeczy? Okazuje się, że taki stan można nazwać.
Świadomość, że nic nie trwa wiecznie. Oto tiris
Niektóre podejścia do życia zakładają czerpanie pełnymi garściami z rzeczy przyjemnych (np. hedonizm). Inne zakładają niemożność wyjaśnienia otaczającej nas rzeczywistości ( absurdyzm). Są również nurty filozoficzne, w myśl których przemijanie i ciągła zmiana to nieodłączne i najważniejsze cechy bytu - w tym kontekście warto zwrócić uwagę na wariabilizm i oddającą jego istotę słynną sentencję „Wszystko płynie”, wygłoszoną przez Heraklita z Efezu.
Uczucie przemijania wszystkiego i wszystkich doczekało się nawet nieoficjalnej nazwy. Opis takiego pejzażu emocjonalnego pojawił się na znanej stronie internetowej The Dictionary of Obscure Sorrows (Słownik nieoczywistych smutków), prowadzonej przez Johna Koeniga i mieszczącej w sobie neologizmy określające trudne do zwięzłego nazwania uczucia. Hasło tiris opisano jako „słodko-gorzką świadomość, że wszystko musi się skończyć”. Do stworzenia określenia wykorzystano krainę wiecznej młodości z irlandzkiej mitologii - Tír na nÓg. Cząstkę nazwy zestawiono z greckim pojęciem hybris, oznaczającym pychę i nadmierną arogancję, w szczególności wobec siły wyższej.
Tiris budzi pytania o sens życia. „To my sami je definiujemy”
John Koening tłumaczy, że patrzy na to pojęcie m.in. w perspektywie przyzwyczajenia do odczuwania szoku w kontekście znikających rzeczy i zjawisk – zamykającej się w obliczu nowych technologii wypożyczalni filmów wideo, starzejącego się i umierającego psa-przyjaciela rodziny czy wyprowadzki najlepszych przyjaciół z miasta. „W końcu, z biegiem lat, zacząłeś dostrzegać zmiany zbyt subtelne, by zarejestrować je z dnia na dzień. Jak szybko bukiet zaczyna więdnąć, jak biel przepływa przez włosy twojego ojca” – opisuje autor Słownika.
Jednocześnie zauważa, że choć tiris wiąże się czasem z niepokojem i budzi pytania nad sensem życia, to oczywista skończoność pozwala ludziom na stworzenie własnej, chwilowej wieczności. Może być to gra w piłkę z bliskimi i wspominanie tego przez długie lata; opowiadanie dzieciom bajek, które zapamiętają na zawsze; spoglądanie na gwiazdy, póki jeszcze są widoczne; czytanie dobrych książek, bo język jeszcze trwa, a słowa wciąż mają znaczenie. Koening podkreśla: „Znaczenie rzeczy nie jest wyłaniającą się właściwością tego, jak długo trwają. To my sami je definiujemy, choćby dla własnej satysfakcji”.
Źródło: CHILLIZET/thedictionaryofobscuresorrows.com