Jak wygląda prawdziwa Wioska świętego Mikołaja? To magiczne miejsce

6 min. czytania
Aktualizacja 23.12.2024
23.12.2024 11:11
Zareaguj Reakcja
---- ----

Czy zastanawialiście się kiedyś, gdzie mieszka święty Mikołaj? Ulubieniec wszystkich dzieci ma swój dom w Rovaniemi, w Laponii. W tym niewielkim miasteczku liczącym około 60 tys. mieszkańców znajduje się cała Wioska św. Mikołaja. O tym, jakie atrakcje oferuje to magiczne miejsce i jak wygląda spotkanie z Gwiazdorem, opowiedziała nam Joanna Kananen, znana też jako Ostra Finka. 

Wioska świętego Mikołaja. Magiczne miejsce w fińskim Rovaniemi
fot. JONATHAN NACKSTRAND/AFP/East News
--1-- ----

Jolanta Waligóra: Najważniejszym miejscem w Wiosce jest niewątpliwie Biuro św. Mikołaja, gdzie Gwiazdor spotyka się z gośćmi z całego świata. Turyści mogą tam z nim porozmawiać i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Jak wygląda św. Mikołaj z Rovaniemi? Czy dużo ma wspólnego z obrazkiem, który zapewne teraz większość z nas ma przed oczami: nieco pulchny dziadek z długą, białą brodą, okularami, w czerwonym stroju i czapce z wielkim pomponem?

Joanna Kananen: Wygląda praktycznie tak, jak to opisałaś. Mikołaj z Rovaniemi przyjmuje jednak gości w bardziej domowym stroju, ponieważ znajdujemy się w pomieszczeniu. Zamiast czerwonego płaszcza ma na sobie elegancką, białą koszulę i kolorową kamizelkę. [...] Do Biura św. Mikołaja prowadzi magiczny tunel. Przed wejściem zawsze stoi jakiś elf, który swoim piskliwym głosem pyta turystów, skąd są, żeby Mikołaj mógł przywitać gości w ich własnym języku.

Jak wygląda takie spotkanie ze świętym Mikołajem?

Joanna Kananen: Wszystko oczywiście zależy od tego, ile Mikołaj w danym dniu ma czasu. Jeśli odwiedzimy Gwiazdora latem, spotkanie będzie trwało dłużej (nawet kilkanaście minut), bo wtedy jest zdecydowanie mniej turystów i nie ma takiego pośpiechu. Natomiast w sezonie świątecznym wizyty niestety są znacznie krótsze. Aczkolwiek zawsze Mikołaj ze swoim wielkim, otwartym sercem wychodzi z rozmową do odwiedzających go gości i pyta się o interesujące ich sprawy. Zawsze życzy też wszystkiego dobrego. Jeśli ktoś ma ochotę, może przynieść również własnoręcznie napisany list i wręczyć go Mikołajowi. Każda taka wizyta przebiega więc troszeczkę inaczej, ale każda jest na swój sposób magiczna i wyjątkowa.

Wyczytałam, że wstęp do Wioski św. Mikołaja jest darmowy. Czy za spotkanie z Gwiazdorem też nie trzeba płacić?

Joanna Kananen: Na spotkanie z Mikołajem również nie obowiązują bilety. Zapłacić musimy jednak za zdjęcia z Gwiazdorem - o ile mamy na takie ochotę. Zdjęcia wykonują elfy, a pakiet kosztuje od około 30 do około 50 euro. Mikołaj podczas takiego spotkania może nam też wręczyć prezent. O szczegóły należy pytać elfy stojące przy samym wejściu do Biura świętego.

W Wiosce znajduje się też poczta i to nie byle jaka, bo pracują tu elfy. W ciągu roku przychodzi tu ponad pół miliona listów zaadresowanych do św. Mikołaja. Podobno Gwiazdor odpisuje na wszystkie.

Joanna Kananen: Zgadza się, na część listów Mikołaj odpisuje. Nie wiem jednak, czy udaje mu się odpowiedzieć na wszystkie, bo jest ich mnóstwo. Jakiś czas temu poczta w Rovaniemi przeszła gruntowny remont, natomiast wcześniej stała tu taka tablica z liczbą listów, które przychodziły z poszczególnych krajów. Co ciekawe, Polska zawsze była na prowadzeniu tego rankingu. Dzisiaj wybrane listy są oprawione w ramkę i wiszą na ścianach.

Na jaki adres wysłać list do świętego Mikołaja?

Joanna Kananen: Santa Claus' Main Post Office Tähtikuja 1, 96930 Arctic Circle, Lapland, Finland. Na pewno trafi na pocztę.

Wiem, że na poczcie w Wiosce warto też nadać list, bo każda wysłana stamtąd kartka otrzymuje specjalny stempel koła podbiegunowego, który nie jest dostępny nigdzie indziej na świecie.

Joanna Kananen: To prawda. Możemy nadać list z aktualną datą lub włożyć naszą pocztówkę do specjalnej skrzynki, skąd zostanie dostarczona pod wskazany adres na najbliższe święta Bożego Narodzenia. Jak teraz jesteśmy już blisko Wigilii, to w zasadzie nie robi nam to różnicy. Jeśli jednak ktoś postanowiłby odwiedzić Wioskę na przykład w styczniu lub w lutym i chciałby zrobić komuś niespodziankę na kolejne święta, wtedy może wybrać właśnie tę specjalną skrzynkę.

Jakie jeszcze atrakcje czekają nas w Wiosce św. Mikołaja?

Joanna Kananen: W Wiosce św. Mikołaja, szczególnie zimą, jest bardzo dużo rzeczy do robienia. Można na przykład wybrać się do Świata Bałwanka. To takie specjalne miejsce, gdzie można wyszaleć się na pontonach czy pojeździć na łyżwach. Można też udać się do lodowej restauracji na lunch lub kolację. Są również psy husky i renifery, jednak jeśli marzymy o przejażdżce w takim zaprzęgu, zdecydowanie bardziej polecałabym wybrać się na jakąś farmę oddaloną od Wioski. Organizowane tam wycieczki są dłuższe, a krajobrazy piękniejsze.

Szukając informacji o Wiosce św. Mikołaja, natrafiłam na wiele blogów, na których Polacy opisywali swoje doświadczenia z wizyty w tym miejscu. Opinie były bardzo różne. Niektórych Wioska zachwyciła, inni pisali, że jest zbyt komercyjna, a wszechobecne reklamy przytłaczające. Do której grupy ty należysz?

Joanna Kananen: Na to pytanie nie ma dobrej odpowiedzi. Na początku też miałam bardzo krytyczne nastawienie do Wioski św. Mikołaja. Odstraszały mnie te stragany z pamiątkami i liczba sklepów. Moje pierwsze doświadczenie z wizytą w tym miejscu też nie było najlepsze, ponieważ ktoś doradził mi, żeby przyjechać tu po godzinie 17.00 i niestety Mikołaja już nie było. W zasadzie wszystko powolutku się zamykało. Zostały tylko światełka i muzyczka na dworze. Z każdą kolejną wizytą w tym miejscu było jednak trochę lepiej. Moje nastawienie do Wioski i samego św. Mikołaja zmieniło się, gdy poszłam do niego na prywatną audiencję. Prawie się wtedy popłakałam ze wzruszenia. Myślałam, że tylko dla mnie taka wizyta wiązała się z ogromnymi emocjami, ale później okazało się, że dużo dorosłych przeżywa ją w podobny sposób. Naprawdę można odkryć na niej swoje wewnętrzne dziecko.

Niedaleko Wioski św. Mikołaja znajduje się park rozrywki Santa Park, za wejście do którego trzeba już jednak zapłacić. Tam też można spotkać Gwiazdora i zrobić sobie z nim pamiątkowe zdjęcie. Czym różni się Santa Park od wspomnianej już przez nas Wioski św. Mikołaja?

Joanna Kananen: Rzeczywiście Santa Park jest osobnym parkiem rozrywki. Prowadzi do niego tunel, na końcu którego znajduje się podziemna grota. Tam czeka na nas św. Mikołaj, jest Szkoła Elfów, w której możemy ozdobić pierniki, jest Ice Bar, a nawet specjalna kolejka świąteczna. Atrakcji jest naprawdę mnóstwo. Co do różnic, to Wioska jest otwarta przez cały rok, a Santa Park przyjmuje gości tylko w okresie świątecznym, przez około 2 mies. w roku.

Czy mieszkańcy Rovaniemi, żyjąc na co dzień tuż obok św. Mikołaja, a właściwie obok dwóch, kochają święta Bożego Narodzenia, czy może wręcz przeciwnie – czują przesyt i nie wyczekują już tak pierwszej gwiazdki?

Joanna Kananen: Nie tylko mieszkańcy Laponii czy Rovaniemi, ale wszyscy Finowie kochają święta Bożego Narodzenia. Są one obchodzone tutaj niezwykle hucznie - oczywiście hucznie na miarę fińską. Przygotowania zaczynają się bardzo wcześnie, bo zazwyczaj już na początku listopada. Ludzie ozdabiają mieszkania, a w miastach pojawiają się światełka i szopki. Mamy też specjalne świąteczne jedzenie I napoje, przede wszystkim korzenny glögg.

Oczywiście najwięcej dzieje się w same Święta. Obchody zaczynamy od zjedzenia wigilijnego śniadania. Finowie, w przeciwieństwie do Polaków, 24 grudnia spożywają mięso. Na stołach królują wówczas pieczona szynka, pierogi karelskie oraz riisipuuro, czyli ryż na mleku. Po śniadaniu wszyscy idą na cmentarz (tutaj więcej osób odwiedza groby bliskich w Wigilię niż podczas Dnia Zmarłych), a następnie wskakują do sauny. Wieczorem zasiadamy do uroczystej kolacji. Tutaj jednak nikt nie serwuje dwunastu potraw, tylko tyle, ile uda się przyrządzić. Finowie w tym okresie nie mają tendencji do przepracowywania się – przygotowują tyle jedzenia, aby starczyło na ten jeden dzień. Po kolacji natomiast przychodzi czas na gwóźdź programu, przynajmniej z perspektywy dzieci, czyli św. Mikołaja i prezenty.

Odchodząc od tematu Świąt i Mikołaja, powiedz, co warto jeszcze zobaczyć w Rovaniemi?

Joanna Kananen: Ważnym miejscem jest Muzeum Arktikum, które przypomina trochę nasze warszawskie Centrum Nauki Kopernik. Jeżeli natomiast chodzi o samo miasto, to niestety Rovaniemi zostało całkowicie zniszczone podczas II wojny światowej, więc wszystkie budynki są tutaj nowe. Mamy kilka perełek modernizmu, aczkolwiek jeśli ktoś nie interesuje się architekturą, może nie dostrzec tego piękna. W takim wypadku warto pomyśleć o przewodniku. Najważniejsza jednak w Laponii, Finlandii jest natura i to jej warto poświęcić najwięcej czasu. Można pójść na spacer (znajdziemy tu mnóstwo przepięknych szlaków), wybrać się na wycieczkę na rakietach śnieżnych, poszaleć na skuterze czy psim zaprzęgu. A jako ciekawostkę powiem, że w Laponii żyje więcej reniferów niż ludzi.

Wyczytałam na twoim blogu, że Rovaniemi to jedno z najlepszych miejsc na świecie do oglądania zorzy polarnej. Zjawisko to występuje tu przez około 150 nocy w roku. W jakich miesiącach najlepiej na nie polować?

Joanna Kananen: Moje ulubione miesiące do polowania na zorzę polarną to są zdecydowanie wrzesień i marzec – jest wtedy największe prawdopodobieństwo, że tę zorzę zobaczymy. Zjawisko to, jak już wspomniałaś, występuje u nas przez cały rok, ale w miesiącach letnich nie możemy go obserwować, ponieważ jest u nas wtedy praktycznie 24 godziny na dobę jasno.

To jeszcze powiedz na koniec, jak najlepiej dostać się z Polski do Rovaniemi.

Joanna Kananen: Cały czas czekamy na bezpośrednie połączenie z Warszawy do Rovaniemi. Na razie można się tu dostać samolotem z jedną przesiadką w Helsinkach. Można też tu przyjechać samochodem i promem. Z Helsinek do Rovaniemi zabierze nas również pociąg Santa Claus Express.

Joanna Kananen to od ponad siedmiu lat szczęśliwa mieszkanka Finlandii. Jest przewodniczką i organizatorką wycieczek na kole podbiegunowym. Aktywnie działa też w mediach społecznościowych, gdzie można znaleźć ją pod nazwą Ostra Finka. W wolnym czasie stara się pokazywać na swoich profilach, dlaczego jest zakochana w lapońskiej naturze i fińskich zwyczajach. 

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET