Uważaj, komu otwierasz drzwi. W Szkocji to ważna wróżba na nowy rok

3 min. czytania
29.12.2025 11:34
Obserwuj nas w Google
---- ----

Na całym świecie trwają przygotowania do Sylwestra. Szczególnie hucznie jest on obchodzony w Szkocji, gdzie wierzy się, że to właśnie ten jeden dzień ma wpływ na ludzki los przez kolejne 12 miesięcy. Po północy w  Edynburgu nikt nie otwiera drzwi bez namysłu, bo to wróży nieszczęście wszystkim domownikom. Chociaż First Footing brzmi jak zabawa, korzenie tej tradycji są dość mroczne.

Hogmanay, czyli sylwester w Szkocji fot. Shutterstock
Hogmanay, czyli sylwester w Szkocji
--1-- ----
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak wygląda tradycja Torchlight Procession podczas Hogmanay, czyli szkockiego sylwestra.
  • Co symbolizuje tradycja First Footing w Szkocji.
  • Jak Szkoci "odczarowują" nieszczęście w sylwestrową noc.

Hogmanay to jedna z największych imprez sylwestrowych świata. Trwa aż trzy dni

W XVI wieku szkocka reformacja praktycznie zakazała obchodów Bożego Narodzenia. Przez blisko 400 lat 25 grudnia był zwczajnym dniem pracy. Świętowanie naturalnie przeniosło się na sylwestra. Do dzisiaj to właśnie koniec roku jest dla Szkotów wyjątkowym czasem, który należy celebrować w gronie przyjaciół.

30 grudnia Edynburg rozpoczyna obchody Hogmanay widowiskową Torchlight Procession. Tysiące ludzi z płonącymi pochodniami przechodzi przez miasto na Calton Hill, symbolicznie żegnając stary rok i oczyszczając drogę dla nowego. To tradycja inspirowana dawnymi rytuałami ognia, która dziś jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów szkockiego sylwestra. Widok jest spektakularny: światło dosłownie zalewa małe, klimatyczne uliczki. W procesji biorą udział osoby w różnym wieku, w tym małe dzieci. Pochód kończy się w Parku Holyrood, a następnie przenosi się do okolicznych klubów muzycznych.

Festiwal w Edynburgu ma swój początek w 1993 roku i stał się jedną z największych imprez sylwestrowych na świecie. Co roku przyciąga tysiące turystów, a pokaz sztucznych ogni na zamku w Edynburgu jest transmitowany w szkockiej telewizji, takiej jak Hogmanay w BBC Scotland, a także w telewizji STV z uroczystości Hogmanay. 1 stycznia tysiące osób bierze udział w tradycji Loony Dook. Ludzie w wymyślnych przebraniach wskakują do lodowatej wody rzeki Forth. Hogmanay trwa aż do 2 stycznia. W tym czasie Szkoci spotykają się z najbliższymi, wspólnie śpiewają i żegnają stary rok. W niektórych miejscowościach (np. Stonehaven) wiruje się płonącymi kulami ognia.

Dla Szkotów ważny jest pewien przesąd, mówiący o tym, że osoba, która jako pierwsza przekroczy próg domu o północy, to ważny posłaniec. Najlepiej, by był to ciemnowłosy mężczyzna z drobnym podarunkiem (moneta, chleb, węgiel, whisky). Jeśli zegar wybije północ, a do drzwi zapuka blondyn, kobieta lub ktoś obcy z pustymi rękami, czeka nas nieszczęśćie.

Oglądaj

Dlaczego Szkoci “boją się” blondynów?

Co prawda dziś Szkoci chętnie goszczą każdego, ale tradycja „wysokiego szatyna” to żywy relikt czasów, gdy kolor włosów gościa decydował o tym, czy domownicy dożyją ranka. W VIII i IX wieku Szkocja była regularnie najeżdżana przez Wikingów. Dla ówczesnego mieszkańca wybrzeża, widok wysokiego blondyna (typowa cecha najeźdźców z Północy) na progu oznaczał walkę o życie. To stąd wywodzi się zwyczaj First Footing. W pierwszy dzień nowego roku Szkoci chętnie odwiedzają swoich sąsiadów, przyjaciół i znajomych, z drobnymi podarunkami. Mają też swoje sposoby, by zapobiec nieszczęściu.

Pecha można "odczarować"

Co jeśli w sylwestrową noc w drzwiach stanie “niewłaściwy” gość? Szkoci mają na to swoje sposoby. Ponoć wystarczy szybko napić się whisky. Alkohol zdaniem Szkotów oczyszcza atmosferę i ma moc zjednywania ludzi. Wspólny toast ma „zneutralizować” negatywną wróżbę. Aby zapobiec nieszczęśćiu, możesz też podać węgiel gościowi (jeśli przyjaciel zapomniał o tradycyjnym prezencie, niektórzy gospodarze dyskretnie wręczają gościowi kawałek węgla jeszcze przed progiem, by ten mógł uroczyście wnieść go do środka).

W niektórych domach niewłaściwy gość zostaje poproszony o szybkie znalezienie i sprowadzenie „szczęśliwego” szatyna. Dopiero wspólne wejście do domu naprawia noworoczny bilans pomyślności. Bez względu na to, kto stoi w progu, trzeba pamiętać o pewnej ważnej zasadzie: do domu nigdy nie wchodzimy lewą nogą.

Źródło: CHILLIZET/national-geographic.pl/angloville.pl/Wikipedia

Redakcja poleca