"Kubańska" wyspa w Europie, o której mało kto wie. To ją nazywają "la isla bonita"

6 min. czytania
19.11.2025 09:32
Obserwuj nas w Google
---- ----

Niektórzy mówią, że to trochę Kuba, a trochę Hawaje. Politycznie faktycznie jesteśmy w Europie, bo na Wyspach Kanaryjskich, geograficznie – już w Afryce, kulturowo – jeszcze dalej – w Ameryce Łacińskiej. Kanaryjczycy nazywają ją la isla bonita (piękna wyspa), czasem isla verde (zielona wyspa), albo isla de las estrellas (wyspa gwiazd). To La Palma – wyspa w kształcie serca, która od pierwszego wejrzenia w moim sercu zajęła szczególne miejsce. A to kilka powodów, żeby wpisać ją na swoją listę podróżniczych marzeń i już jej z tej listy nie skreślać.

La Palma, Wyspy Kanaryjskie
fot. archiwum prywatne
--1-- ----
  • Choć każdy Kanaryjczyk jest silnie przywiązany do swojej wyspy, wszyscy zgodnie mówią, że to La Palma jest tą "piękną wyspą"
  • Wysunięta na zachód La Palma to wciąż mało odkrywana przez turystów wyspa wulkanów, gwiazd, zieleni, bananów, klimatycznych, kolorowych miasteczek, smoczych drzew i jaskiń, na której ludzie gromadzą się licznie raz w roku, żeby w rytmie kubańskich dźwięków do bladego świtu obsypywać się białym proszkiem

La isla bonita

O maleńkiej La Palmie świat usłyszał w 2021 roku, dokładnie 19 września, gdy masywem Cumbre Vieja wstrząsnęła erupcja. Na wyspie „wyrósł” wtedy wulkan Tajogaite, a spływająca do oceanu lawa powiększyła wyspę o 50 hektarów. Erupcja dotknęła 10 proc. terytorium i trwała 85 dni – a to niemało. Choć szczęśliwie udało się ewakuować 7 tysięcy osób, mieszkańcy potracili dorobek życia. - To uczucie, którego nie mogę opisać. Miałam gęsią skórkę, serce mi waliło, bałam się, ale jednocześnie byłam dziwnie podekscytowana – wspomina Federica, lokalna przewodniczka, która mieszkała w dotkniętej erupcją okolicy. - Pamiętam, jak moja sąsiadka, starsza pani, mówiła: „aj, ale nie wydaje się takie straszne” – opowiada. Bo mieszkańcy nie byli przygotowani no to, co miało nadejść, ani nawet ostrzeżeni.

Erupcja wulkanu Tajogaite we wrześniu 2021 roku
Fot. DESIREE MARTIN/AFP/East News
DESIREE MARTIN/AFP/East News

Do poprzedniej erupcji doszło w 1971 roku. Wulkan Teneguía Kanaryjczycy nazywali wtedy „miłym wulkanem” – urządzali sobie pikniki z widokiem na tryskającą lawę. Erupcja trwała zaledwie 24 dni, a lawa spływała bezpośrednio do oceanu, nie pochłaniając po drodze wyspy. To niestety uśpiło czujność mieszkańców, którzy zapomnieli, że nie wszystkie wulkany są takie „miłe”. Tymczasem w ciągu 500 lat na Wyspach Kanaryjskich doszło do 16 erupcji, z czego do aż 8 właśnie na La Palmie. Zdążyliśmy przywyknąć już do erupcji - np. na Islandii, „Kanary” w tym kontekście niektórych zaskakują, choć przecież gdyby nie wulkaniczna aktywność, tego archipelagu nie byłoby na mapie.

Do Tajogaite można dziś zbliżać się wyłącznie z przewodnikiem po specjalnie wytyczonej trasie, bo to wulkan wciąż aktywny. Ale to tylko jeden z wielu czarnych stożków La Palmy. Przez wyspę biegnie spektakularny Szlak Wulkanów (Ruta de los Volcanes). 17,5-kilometrowa trasa prowadzi wzdłuż grzbietu Cumbre Vieja, pozwalając przejść przez pas aktywnych i nieaktywnych stożków wulkanicznych, przez czarne skały lawowe i malpaísy (obszary starych spływów lawy) z panoramicznymi widokami na La Palmę, ocean i inne wyspy archipelagu. A to wszystko ponad chmurami. Bo na La Palmie wiele dzieje się ponad chmurami. Ale po kolei.

Północno-zachodnie wybrzeże zielonej La Palmy
Fot. archiwum prywatne
archiwum prywatne

Kanaryjska wyspa gwiazd

„Piękna wyspa” aż prosi się, żeby przemierzać ją pieszo. Cała usiana jest szlakami. Jeden z nich otacza całą wyspę. Mój ulubiony prowadzi do nieba – po grzbiecie wulkanicznej kaldery (Caldera de Taburiente) w kierunku Roque de los Muchachos – najwyższego szczytu La Palmy (2426 m n.p.m.). To jeden z tych spacerów, który nigdy mi się nie znudzi. Kaldera to – nazwijmy to - ogromna dziura powstała po tym, jak zapada się wulkan. Można wędrować wewnątrz niej, ale i właśnie po jej grzbiecie – wzdłuż pierścienia najwyższych szczytów La Palmy. Ja wolę to drugie.

Caldera de Taburiente przed zachodem słońca
Fot. archiwum prywatne
archiwum prywatne

Stąd pod stopami rozwija się tzw. morze chmur. To zjawisko bardzo charakterystyczne dla wysokiej La Palmy. O wyspę uderzają tu specyficzne wiatry – pasaty, powodując tworzenie się warstwy chmur na wysokości około 600 – 1800 m n.p.m. Żeby tego było mało, o poranku można często podziwiać inne piękne zjawisko – wodospad chmur, wywołujący trochę skojarzenie mleka wlewanego do miski.

Chmury to bardzo ważny element lokalnego krajobrazu, bo te kreują go też w nocy. Tworząca się tak często na konkretnej wysokości linia chmur buduje naturalną barierę pomiędzy nocnym niebem a światłami miasteczek – te zresztą też są specyficzne. Na wyspie obowiązują specjalne regulacje prawne dotyczące oświetlenia (Ley del Cielo de La Palma), przypieczętowane przez hiszpański rząd w 1988 roku – dla ochrony jakości nocnego nieba. Prawie 20 lat później La Palmie przyznano związany z UNESCO certyfikat Starlight.

Obserwatorium Roque de los Muchachos leży na wysokości 2396 m n.p.m.
Fot. archiwum prywatne
archiwum prywatne

Nie bez powodu mówi się, że la isla bonita ma jedno z najładniejszych i najczystszych nieb na świecie. Dla tzw. gwiezdnej turystyki rozwinięto tu sieć astronomicznych punktów widokowych. Mało? Od lat 80.La Palma to jedno z najważniejszych centrów obserwacji kosmosu na świecie. Z najwyższym szczytem wyspy sąsiadują sferyczne konstrukcje kompleksu Obserwatorium Astrofizycznego. Jeden z teleskopów - Gran Telescopio Canarias (Wielki Teleskop Kanaryjski) – to największy na świecie teleskop optyczny i w zakresie bliskiej podczerwieni.

Słowo daję, że nigdzie na świecie niebo tak nie błyszczy jak na La Palmie. - Magdalena Kulej

Trochę La Palma, trochę Kuba, trochę Hawaje

La isla verde (zielona wyspa) – tak też na nią mówią, bo pod względem absurdalnej wręcz zieleni mocno wyróżnia się na tle pozostałych wysp archipelagu. Królują tu lasy wawrzynowe, rzadkie i endemiczne dla Wysp Kanaryjskich smocze drzewa i banany. Te eksportuje się w głównej mierze tylko na pozostałe wyspy i do Hiszpanii kontynentalnej. Lokalne banany są inne niż te, które trafiają do polskich sklepów – są dużo mniejsze, mniej mączne, mają czarne plamki i cieńszą skórkę. Na La Palmie nie da się przejść obok nich obojętnie. Porastają potężną część wyspy.

Fot.

Ta „hawajska zieleń” przeplata się na La Palmie z kubańskim lifestylem. La isla bonita lubi się zresztą w Kubę zamieniać. Tak dzieje się każdego roku w karnawałowy poniedziałek, gdy stolica wyspy, Santa Cruz de La Palma, pokrywa się bielą perfumowanego talku, a dziesiątki tysięcy osób w eleganckich, białych i beżowych kreacjach, obwieszone biżuterią i kapeluszami na głowach, tańczy w rytmie kubańskiego sonu i salsy przygrywanej na żywo, popija guarapo (drink na bazie rumu i soku z trzciny cukrowej) i przepala je cygarem.

To jedna z najpiękniejszych hiszpańskich fiest, ściśle związana z historią wyspy. - To jest taka fiesta, którą trzeba choć raz w życiu przeżyć – mówił mi jeden z poznanych w Santa Cruz Kanaryjczyków. - Tak, ale jak raz przyjechałaś, to będziesz chciała kolejny – śmiał się jego brat. Dokładnie rok później znów spotkaliśmy się na białych ulicach Santa Cruz. Więcej o fieście Los Indianos na La Palmie pisaliśmy tutaj.

Ta „kubańskość” La Palmy przejawia się na wielu polach, bo w kulturze, ale i kuchni czy kolonialnej architekturze. Spośród wszystkich Wysp Kanaryjskich to właśnie La Palma ma najgłębsze relacje z krajami Ameryki Łacińskiej, zwłaszcza z Kubą, ale i Wenezuelą. Te powiązania sięgają XVI wieku, choć najsilniejsze były bliżej XX stulecia. Do dziś na wyspie mieszka wielu Latynosów, na ulicach wybrzmiewa salsa, a poszukiwanie baru serwującego arepas raczej nikogo nie zmęczy.

Santa Cruz de la Palma
Fot. archiwum prywatne
archiwum prywatne

La Palma nie dla każdego

To nie jest wyspa na typowy „wywczas”. To wyspa bardzo wysoka, przyciąga przede wszystkim miłośników natury, trekkingu, gwiazd i wulkanów – i to stosunkowo niewielu, bo po przesiadce na przykład na zadeptanej już Teneryfie można by pomyśleć: „panie, ale tu nikogo nie ma”. Zdecydowanie największy odsetek turystów (ok. 40%) stanowią Niemcy, za nimi Brytyjczycy, dalej są Hiszpanie z innych kanaryjskich wysp i z Półwyspu, na końcu inne narodowości. Gdyby jednak patrzeć na Wyspy Kanaryjskie ogółem, z prawie 18 mln turystów, którzy w 2024 roku odwiedzili archipelag, to jednak Brytyjczyków było najwięcej. Ale większość turystów i tak spędza wakacje na Teneryfie. Z oficjalnych danych za 2024 rok wynika, że to około 7 mln osób rocznie. Przez Gran Canarię przewinęło się wtedy 4,5 mln osób, przez Lanzarote 3,3 mln, przez Fuerteventurę – 2,5 mln. W tym samym czasie La Palmę odwiedziło 120 tysięcy turystów.

O istnieniu La Palmy wciąż nie wszyscy wiedzą, a jeśli wiedzą, często zakładają, że pewnie jest podobna do pozostałych wysp archipelagu, więc wybierają te bardziej dostępne — Teneryfę czy Gran Canarię, bo wysunięta na zachód La Palma nikomu nie jest po drodze. Tymczasem pod wieloma względami jest wyjątkowa.

Nie jestem obiektywna, gdy opowiadam o La Palmie – to jedno z tych „moich miejsc”. Ale czy można odmówić uroku zielonej wyspie w kształcie serca na środku oceanu, usłanej wulkanami, bananami i smoczymi drzewami, z której chmury ogląda się z góry, a niebo błyszczy gwiazdami jak nigdzie indziej?

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET