Zbigniew Wodecki żartował z samego siebie. Ten dowcip przeszedł do historii
Zbigniew Wodecki słynął z poczucia humoru i autoironii. Często podczas koncertów opowiadał zgromadzonej publiczności dowcip o trzech amantach: Robercie Redfordzie, Robercie De Niro i... o sobie samym. Padniecie ze śmiechu!
- Zbigniew Wodecki miał duże poczucie humoru i dystans do siebie.
- Latami podczas koncertów muzyk opowiadał żart o trzech amantach.
- Do dziś dowcip Wodeckiego bawi do łez.
Zbigniew Wodecki żartował z samego siebie. Ten dowcip przeszedł do historii
Zbigniew Wodecki był zdecydowanie jednym z najwybitniejszych i najbardziej wszechstronnych artystów w historii polskiej muzyki oraz laureatem licznych konkursów i festiwali. Wokalista, skrzypek, trębacz, kompozytor i osobowość telewizyjna – był człowiekiem wielu talentów. Jego przeboje takie jak "Zacznij od Bacha" czy "Lubię wracać tam, gdzie byłem" na zawsze wpisały się w kanon polskiej piosenki.
Wodecki miał swój niepowtarzalny urok. Był serdeczny, ciepły, towarzyski, niezwykle energiczny i pracowity. Znany był też z dużego poczucia humoru oraz dystansu do siebie, czym zjednywał sobie publiczność w każdym wieku. Mówiono o nim "mistrz autoironii". Zbigniew Wodecki żartował nie tylko w bliskim towarzystwie, wśród przyjaciół i rodziny, ale opowiadał przeróżne anegdoty również podczas koncertów. Jednym z jego najbardziej znanych dowcipów jest żart o trzech amantach: Robercie Redfordzie, Robercie De Niro oraz o nim samym.
Dowcip Zbigniewa Wodeckiego o trzech amantach. Do dziś bawi do łez
Zbigniew Wodecki przez lata opowiadał dowcip o trzech amantach, którzy poszli do nieba. Bóg najpierw zwraca się do Roberta Redforda i każe mu udać się do pokoju o numerze 36. Amerykański aktor i reżyser otwiera wskazane drzwi i widzi "strasznie brzydką babę". Wtedy słyszy głos Boga: "Robercie Redfordzie, za wszystkie grzechy popełnione na ziemskim padole po wieczność spędzisz w pokoju 36". Wszedł załamany, drzwi się zamknęły, koniec.
Następnie Bóg polecił Robertowi De Niro udać się do pokoju o numerze 38. Legendarny aktor otwiera drzwi i widzi "jeszcze straszniejszą babę". Wtem słyszy głos Boga: "Robercie De Niro, za wszystkie grzechy popełnione na ziemskim padole po wieczność spędzisz w pokoju 38". Wszedł załamany, drzwi się zamknęły, koniec.
Na koniec Bóg zwraca się do Zbigniewa Wodeckiego i kieruje go do pokoju o numerze 37. – Wodecki otwiera drzwi, patrzy, a tam piękna laska, Claudia Schiffer (znana niemiecka modelka – przyp. red.). Głos pana Boga: "Claudio Schiffer, za wszystkie grzechy popełnione na ziemskim padole po wieczność spędzisz w pokoju 37" – żartował muzyk.
Przypomnijmy, że 5 maja 2017 roku Zbigniew Wodecki przeszedł zabieg wszczepienia bajpasów. Kilka dni później doznał udaru mózgu, po którym zapadł w śpiączkę. W tym czasie zachorował również na zapalenie płuc. Ostatecznie muzyk zmarł 22 maja w Wojskowym Instytucie Medycznym przy ulicy Szaserów w Warszawie.
Źródło: CHILLIZET