Tytus, Romek i A’Tomek skrywali drugie dno. Jak Papcio Chmiel wodził za nos cenzurę w PRL

3 min. czytania
Aktualizacja 27.01.2026
27.01.2026 13:34
Zareaguj Reakcja
---- ----

Wannolot, żelazko i małpa, która chciała zostać człowiekiem – to tylko fasada. Pod warstwą humoru Papcio Chmiel ukrył błyskotliwą grę z cenzurą PRL i osobiste wojenne traumy. Odkrywamy drugie dno kultowej serii, która wychowała pokolenia Polaków.

HENRYK JERZY CHMIELEWSKI ZNANY JAKO
fot. Bartosz KRUPA/East News
--1-- ----
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak Tytus, Romek i A'Tomek zyskiwali popularność w PRL-u.
  • Dlaczego Papcio Chmiel musiał walczyć z cenzurą.
  • Co symbolizuje Tytus w Powstaniu Warszawskim.
  • Które elementy komiksu miały znaczenie edukacyjne.

Ten komiks miał być tylko krótkim przerywnikiem w harcerskiej gazecie, a stał się ikoną, która połączyła pokolenia. Henryk Jerzy Chmielewski, znany światu jako Papcio Chmiel, stworzył uniwersum, w którym absurdalny humor spotykał się z twardą rzeczywistością PRL-u. Dziś, wspominając legendarnego rysownika, odkrywamy, że przygody Tytusa to coś więcej niż komiks – to lekcja wolności ukryta w "wannolocie".

Więcej niż komiks. Fenomen, który nie zna metryki

Dla dzieciaków z lat 70. i 80. komiks "Tytus, Romek i A'Tomek" był zaproszeniem do świata wyobraźni. Dla dzisiejszych dorosłych – nostalgicznym powrotem do dzieciństwa, który teraz – z perspektywy nowych doświadczeń – odkrywa drugie, znacznie głębsze dno.

"Dostrzegałam, jak wiele, poza tą warstwą dla młodego czytelnika, jest w Tytusie przekazu dla dorosłych" – przyznaje Karolina Prewęcka, autorka książki "Papcio Chmiel udomowiony". To właśnie inteligentny humor słowny i puszczanie oka do starszego czytelnika sprawiły, że Henryk Jerzy Chmielewski stał się artystą totalnym.

Redakcja poleca

"U nas ciężko być Disneyem", czyli o walce z cenzurą

Początki Tytusa de Zoo nie były usłane różami. W 1957 roku, gdy świat żył wystrzeleniem Sputnika, redakcja "Świata Młodych" drżała przed reakcją partii. Czy małpa w kosmosie nie obrazi socjalistycznego postępu?

"Dzwoni kierownik, towarzysz Godlberg: Mojemu synowi bardzo się podoba. To nawet pożyteczne. Można kontynuować" – tak wspominał Henryk Jerzy Chmielewski moment, w którym faktycznie stał się – jeszcze o tym nie wiedząc – Papciem Chmielem. Okazało się, że synowi jednego z partyjnych dygnitarzy komiks się spodobał i tak Tytus dostał "zielone światło". Jednak cena była wysoka. Papcio Chmiel musiał lawirować między własną wyobraźnią a żądaniami cenzury:

  • Zamiast Hollywood – Krym, bo cenzorzy blokowali podróże na Zachód (w PRL nie można było wyjechać bez zezwolenia władz, więc ewentualna podróż musiała się zakończyć w pionierskim obozie Artek na sowieckim wtedy Krymie).
  • Propaganda w tle – bohaterowie musieli zbierać makulaturę i potępiać "amerykański imperializm".

"U nas ciężko być Disneyem" – żalił się w jednym z wywiadów rysownik.

Jednak Chmielewski potrafił przemycić do komiksu anarchistyczny pierwiastek i postęp techniczny (laboratorium profesora T’Alenta), który rozbijał szarzyznę tamtych lat.

"Tytus jest pokładem instynktów drzemiących w każdym z nas. Rozładowywał napięcia i relacje społeczne związane z nakazami i zakazami" – ocenia prof. Marcin Lisiecki, filozof i politolog z UMK, i dodaje: "Dzięki Tytusowi można było zapomnieć o świecie, wyłamać się z szarzyzny, przeżyć przygodę. Papcio Chmiel przedstawia proste opowiastki o edukacyjnym charakterze. Tak, dopasowane do obowiązującego systemu w PRL-u, ale jest w nich element niepokory, niepokoju, trochę anarchizmu” - dodał Lisiecki.

Redakcja poleca

Od Barbakanu do Powstania: Osobista zemsta na papierze

Henryk Jerzy Chmielewski nie był tylko "panem od rysunków". To żołnierz Armii Krajowej (ps. Jupiter) i powstaniec warszawski. Traumy wojenne przekuł w sztukę w sposób niezwykły.

W 2009 roku, po pół wieku noszenia tego pomysłu w sercu, wydał album o przygodach Tytusa w Powstaniu Warszawskim. W Muzeum Powstania Warszawskiego do dziś można podziwiać jego mural, gdzie Tytus – jako harcerz poczty polowej – depcze hitlerowską flagę. Dla Chmielewskiego była to, jak sam mówił, "osobista zemsta na Niemcach".

Papcio Chmiel – artysta, który nie potrafił przejść na emeryturę

Choć w 2009 roku zapowiadał koniec pracy, pasja tworzenia była silniejsza. Do ostatnich chwil życia (zmarł 22 stycznia 2021 r. w wieku 97 lat) edukował Polaków. Jego późne albumy stały się barwnymi przewodnikami po historii – od bitwy warszawskiej po chrzest Polski.

Papcio Chmiel udowodnił, że komiks to nie "obrazki dla dzieci", ale potężne narzędzie edukacyjne, które potrafi uczyć, bawić i wychowywać w duchu niepokory. Nawet jeśli bohaterem jest małpa, która koniecznie chce zostać człowiekiem.

Czy wiedziałeś, że Tytus de Zoo miał dokładnie określony wzrost? Mierzył od 90 do 130 cm – zależnie od tego, czy akurat stał na nogach, czy na rękach.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET/ PAP