To najgłośniejszy kryminał PRL-u. Ponad 770 stron, ale przeczytasz jednym tchem

4 min. czytania
02.10.2026 10:07
Obserwuj nas w Google
---- ----

Szukasz książki, która naprawdę cię wciągnie? "Zły" Leopolda Tyrmanda to zdecydowanie więcej niż kryminał PRL-u. To opowieść o wolności, buncie i Warszawie, której już nie ma. Barwny, odważny i pełen życia portret miasta lat 50., w którym dobro i zło walczą na ruinach powojennej codzienności.

Mężczyzna z uśmiechem widoczny w lustrze, w tle rozmyte kształty. Zdjęcie czarno-białe.
fot. Wojciech Plewinski / Forum
--1-- ----
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak doświadczenia wojenne wpłynęły na twórczość Leopolda Tyrmanda.
  • Dlaczego powieść "Zły" stała się manifestem na tle PRL-u.
  • Które cechy charakteryzują tytułowego bohatera "Złego".
  • Co sprawia, że "Zły" jest topograficznym portretem Warszawy.
Redakcja poleca

Ekstrawagancja na tle szarości. Jaki był Leopold Tyrmand?

Zanim "Zły" stał się najgłośniejszym kryminałem PRL-u, Leopold Tyrmand musiał przeżyć łagrowe piekło, nazistowską maskaradę i walkę z komunistyczną cenzurą. Te wydarzenia ukształtowały go jako człowieka i jako pisarza. Jego powieść z 1955 roku nie była tylko historią sensacyjną – to był bunt przeciw szarości epoki i literacki portret Warszawy, której już nie ma.

Leopold Tyrmand (1920-1985) to jedna z najbarwniejszych postaci polskiej literatury XX wieku – nonkonformista, dandys, intelektualista i antykomunista. Urodzony przy ulicy Trębackiej w zasymilowanej żydowskiej rodzinie, już w młodości nie mieścił się w ramach narzucanej przez PRL przeciętności. W 1938 roku wyjechał do Paryża, by studiować architekturę wnętrz na Académie des Beaux-Arts. Choć żył w biedzie, to właśnie tam narodziła się jego fascynacja jazzem – muzyką wolności – oraz zachodnią modą. Po powrocie do Polski zyskał miano "króla bikiniarzy" i "dandysa". Na tle stalinowskiej szarości wyróżniał się kolorowymi skarpetkami i dopracowanym stylem – jego wygląd stał się manifestem buntu i obrony indywidualizmu.

W czasie wojny Leopold Tyrmand przeżył prawdziwy thriller. W 1940 roku został aresztowany przez NKWD za działalność konspiracyjną. Przed łagrami uratował go przypadek – nalot na pociąg z więźniami. Uciekł z transportu i ukrywał się, zgłaszając się dobrowolnie na roboty przymusowe do Niemiec pod fałszywym nazwiskiem, jako francuski architekt katolik. Jak później żartował, "najbezpieczniej było schować się w samym oku nazistowskiego cyklonu" – i miał rację.

Po wojnie wrócił do zrujnowanej Warszawy, gdzie próbował kariery dziennikarskiej. Szybko jednak popadł w konflikt z władzą – m.in. za to, że z loży prasowej oklaskiwał Stanisława Mikołajczyka i pochwalił publiczność, która obrzucała radzieckiego sędziego butelkami podczas zawodów bokserskich.

Redakcja poleca

Jak narodził się "Zły"? Od komiksu do kultowego kryminału

Po zamknięciu Tygodnika Powszechnego w 1953 roku (za odmowę publikacji nekrologu Stalina), Tyrmand dostał zakaz druku. W tym czasie pisał "Dziennik 1954" – gorzki zapis życia w totalitarnej rzeczywistości. W 1954 roku Tyrmand podpisał umowę z wydawnictwem Czytelnik na stworzenie "powieści antychuligańskiej".

Początkowo miał to być komiks, ale autor – zachęcony przez przyjaciela – przerobił pomysł na powieść. Tak powstał "Zły", barwny kryminał o mieście pełnym ruin, cwaniaków, półświatka i odradzającego się życia. Za wydanie książki otrzymał talon na samochód, który zamienił na opla – z dumą jeździł nim po Nowym Świecie, budząc zazdrość tych, którzy wcześniej nim gardzili.

Powieść ukazała się w grudniu 1955 roku i natychmiast odniosła sukces. Witold Gombrowicz nazwał ją "naszym własnym kiczem" i "kontynuacją romantycznej poezji". Maria Dąbrowska uznała "Złego" za "najważniejszą książkę 10-lecia". Dla czytelników zmęczonych socrealistyczną propagandą był to powiew wolności. Tyrmand pokazał Warszawę bez ideologicznej fasady – żywą, niebezpieczną, prawdziwą.

Na zdjęciu uliczny sprzedawca z butelkami, ludzie w tle, architektura w stylu przedwojennym.
Fot. Edward Falkowski / Forum
Edward Falkowski / Forum

Warszawa jako bohater

"Zły" to także literacki hołd dla stolicy. Tyrmand zadedykował powieść "Mojemu ukochanemu miastu – Warszawie". Opisał je jak organizm pełen kontrastów: ruin, odbudowy, kawiarni, zaułków i barwnych postaci. Użył języka ulicy, gwar, jidyszyzmów i neologizmów, odtwarzając autentyczny klimat miasta. Dzięki temu "Zły" stał się nie tylko kryminałem, ale także topograficznym portretem Warszawy lat 50.

O czym właściwie opowiada książka? Tytułowy bohater – Henryk Nowak, zwany "Złym" – to tajemniczy mściciel o białych oczach, który broni słabszych i wymierza sprawiedliwość warszawskiemu półświatkowi. Był on symbolem tęsknoty za porządkiem i sprawiedliwością w świecie, gdzie państwo zawiodło. Czytelnicy widzieli w nim superbohatera PRL-u, coś w rodzaju "warszawskiego Batmana".

Choć część krytyków drwiła, nazywając Tyrmanda "Balzakiem dla gówniarzy", publiczność pokochała jego styl. "Zły" był "powieścią z jajami" – odważną, wartką i zaskakująco współczesną.

Źródło: CHILLIZET/ Marcel Woźniak, "W klinczu ze światem. O twórczości Leopolda Tyrmanda", Kraków, Instytut Literatury, 2022/ Marcel Woźniak, "Przyczynek do biografii Leopolda Tyrmanda", Litteraria Copernicana 4(36), 2020/ Anna Z. Dąbrowska-Kamińska "Z uwag o języku Złego Leopolda Tyrmanda", Prace Filologiczne, tom LXXV, cz. 2, 2020/ Amalia Zakrzewska, "Zły – poznaj historię powieści Leopolda Tyrmanda", szczurywroclawia.pl, 2024/ Robert Dudziński, "Od 'potwornej szmiry' do 'własnego kiczu'. Proza popularna w polskiej kulturze literackiej lat 50. XX wieku", Universitas, 2021/ Damian Nowicki, "Warszawa – pięć najciekawszych oblicz w literaturze", Czytaj PL, 2017

Redakcja poleca