Ta słynna kwestia filmowa była improwizowana. Wymyślił ją Robert De Niro
Wiele kultowych scen filmowych powstało przez przypadek. Aktorzy, którzy decydują się na improwizację, potrafią stworzyć coś, co naprawdę przypadnie do gustu reżyserom, a następnie widzom. Stało się tak w przypadku legendarnej produkcji „Taksówkarz”.
- W jakich warunkach nagrywano słynną scenę z „Taksówkarza”.
- O czym opowiada film.
- Kto zagrał w produkcji.
Ta scena filmowa przeszła do historii. Tekstu nie było w scenariuszu
„Taksówkarz” to film z 1976 r. Wyreżyserował go Martin Scorsese. W produkcji wystąpili m.in. Robert De Niro, dla którego była to jedna z pierwszych wielkich ról, oraz zaledwie trzynastoletnia wówczas Jodie Foster. Film śledzi fikcyjne losy weterana wojny w Wietnamie, Travisa Bickle’a (Robert De Niro), który cierpi na bezsenność. W związku z tym decyduje się podjąć pracę jako taksówkarz na nocnej zmianie. Pracuje na terenie niebezpiecznej dzielnicy i nieustanie widzi wokół siebie zło i agresję. W międzyczasie poznaje nieletnią prostytutkę Iris (Jodie Foster) i zaczyna przekonywać ją do porzucenia zarabiania w taki sposób. W międzyczasie zaczyna fantazjować o brutalnym „oczyszczaniu” miasta z przemocy i przestępczości. Travis planuje zabić senatora Charlesa Palantine’a (Leonard Harris) – kandydata na prezydenta i szefa kobiety o imieniu Betsy (Cybill Shepherd), która wcześniej odrzuciła zaloty taksówkarza.
Scena, w której główny bohater przygotowuje się do wcielenia swoich zamiarów w życie, przeszła do historii kina. Travis ćwiczy w niej przed lustrem. Wypowiada też legendarną kwestię „You talkin' to me?”, czyli „Mówisz do mnie?”. Nie wszyscy wiedzą jednak, że zamysł scenariuszowy wcale tak nie wyglądał. Kultowy tekst widzowie zawdzięczają improwizacji Roberta De Niro.
„To wyszło od niego”. Scenę nagrywano z opóźnieniem
Martin Scorsese opowiedział o procesie nagrywania sceny w programie „The Late Show with Stephen Colbert” w 2024 r. - To wyszło od niego – wskazał, mówiąc o Robercie De Niro. Co ciekawe, wówczas zdjęcia były opóźnione, a producenci mieli być „wściekli” i „uderzali w drzwi”. - Musiałem podejść, otworzyć drzwi i powiedzieć: „To jest dobre […]. Dajcie mi […] dwie minuty. Jeszcze jedno ujęcie, jeszcze jedno” – opowiadał reżyser.
Źródło: CHILLIZET/hollywoodreporter.com/filmweb.pl