To jedna z najczęściej czytanych książek podczas świąt. Napisano ją 180 lat temu
Wystarczyło sześć dni, by cały nakład zniknął z półek. Choć historia Ebenezera Scrooge'a została napisana 180 lat temu, jego przemiana wciąż wzrusza miliony osób na świecie. Odkrywamy kulisy powstania "Opowieści wigilijnej" – historii, która narodziła się z buntu przeciwko biedzie.
- Jak 'Opowieść wigilijna' wpłynęła na sposób świętowania Bożego Narodzenia
- Dlaczego Dickens postanowił napisać książkę zamiast artykułu
- Które elementy z życia Dickensa wpłynęły na fabułę książki
- Dlaczego przesłanie 'Opowieści wigilijnej' jest wciąż aktualne
Choć od jej premiery minęły niemal dwa stulecia, ta książka wciąż wywołuje te same emocje. "Opowieść wigilijna" Charlesa Dickensa to nie tylko literacki klasyk, ale fenomen, który na zawsze zmienił sposób, w jaki świętujemy Boże Narodzenie. Dlaczego historia o zgorzkniałym skąpcu do dziś nie schodzi z list bestsellerów?
Sukces w sześć dni
Był 19 grudnia 1843 roku. Do londyńskich księgarni trafiła niewielka książka w cynamonowej oprawie ze złotymi zdobieniami. Nikt nie spodziewał się, że cały nakład – 6 tysięcy egzemplarzy – zniknie z półek w zaledwie sześć dni, tuż przed samą Wigilią. Dickens napisał ją w oszałamiającym tempie zaledwie sześciu tygodni, działając pod wpływem impulsu, który dziś nazwalibyśmy aktywizmem społecznym.
Zamiast politycznego manifestu – literackie uderzenie
Mało kto wie, że "Opowieść wigilijna" mogła nigdy nie powstać w takiej formie. Charles Dickens, poruszony raportami rządu o pracy dzieci i skrajnym ubóstwie w najbiedniejszych dzielnicach Londynu, planował początkowo napisać ostry artykuł publicystyczny.
Szybko jednak uznał, że suche fakty nie poruszą sumień tak, jak zrobi to fikcja. W liście do przyjaciela zapowiadał, że opublikuje coś, co będzie miało "dwudziestokrotnie większą moc" niż jakakolwiek broszura polityczna. Miał rację. Stworzył postać Ebenezera Scrooge’a – człowieka, dla którego jedyną wartością był bilans w księdze rachunkowej, a losem bliźnich gardził z nieskrywaną wyższością.
"Człowiek, który wynalazł Boże Narodzenie"
W XIX-wiecznej Anglii tradycja opowiadania niesamowitych historii przy kominku była wciąż żywa, ale to Dickens nadał świętom ich współczesny, humanistyczny wymiar. Brytyjska prasa do dziś nazywa go "człowiekiem, który wynalazł Boże Narodzenie".
Dlaczego? Ponieważ pisarz przesunął środek ciężkości świąt z religijnego obrzędu na ludzką dobroć, empatię i zdolność do przemiany. Scrooge, który po wizycie czterech duchów staje się innym człowiekiem, stał się symbolem nadziei, że nigdy nie jest za późno na naprawienie błędów.
Dlaczego warto do niej wrócić właśnie teraz?
Michael Barrett z Muzeum Charlesa Dickensa w Londynie podkreśla w rozmowie z PAP, że przesłanie książki jest dziś niezwykle aktualne. W dobie polaryzacji społeczeństwa i konfliktów, opowieść o tym, jak ważne jest dostrzeżenie drugiego człowieka, działa kojąco.
"W czasach wojen i sporów politycznych warto sięgnąć po książkę podnoszącą na duchu" – zauważa Barrett.
Co ciekawe, opisując cierpienie i trudny los dzieci, Dickens czerpał z własnych, bolesnych doświadczeń. Jako 12-latek musiał przerwać naukę i pracować w fabryce pasty do butów, gdy jego ojciec trafił do więzienia za długi. To właśnie ten autentyzm sprawia, że losy Boba Cratchita i Małego Tima tak mocno chwytają za serce.
Czy wiesz, że...?
- Tekst „Opowieści wigilijnej” liczy zaledwie 28 tysięcy słów.
- Słowa Scrooge’a o „umilaniu życia próżniakom” na stałe weszły do kanonu najsłynniejszych cytatów literatury angielskiej.
- Pisarz ukończył dzieło w 6 tygodni, tworząc je głównie jesienią 1843 roku.
Ponad 180 lat później, historia o duchach i przemianie skąpca przypomina nam o tym, co najważniejsze: że pieniądze dają szczęście tylko wtedy, gdy potrafimy się nimi dzielić.
Źródło: CHILLIZET/ PAP