Tej słynnej książki nigdy nie zekranizowano. Powód jest zaskakujący

2 min. czytania
Aktualizacja 20.02.2025
20.02.2025 11:32
Zareaguj Reakcja
---- ----

Wiele legendarnych pozycji literackich zostało przeniesionych na duże ekrany. Wyjątkiem pozostaje jednak słynna książka „Buszujący w zbożu” autorstwa J.D. Salingera. Dlaczego kontrowersyjne i ponadczasowe dzieło nigdy nie zostało zekranizowane?

Książka "Buszujący w zbożu" - nigdy jej nie zekranizowano
fot. AFP/EAST NEWS, West Coast Surfer / Mood Board /East News
--1-- ----
  • „Buszujący w zbożu” J.D. Salingera jest jedną z najbardziej kultowych amerykańskich powieści
  • Książka budziła wiele kontrowersji od samego momentu wydania
  • Pozycja nigdy nie została jednak zekranizowana - wynika to z woli samego autora

„Buszujący w zbożu”. Słynne dzieło nigdy nie zostało zekranizowane

J.D. Salinger wydał „Buszującego w zbożu” w 1951 r. Powieść szokowała i budziła kontrowersje ze względu na dotykanie ówczesnej sfery tabu. Główny bohater Holden Caulfield mówił kolokwialnym i wulgarnym językiem, a w książce pojawiały się wątki związane z seksualnością nastolatków. Na przestrzeni lat 60. i 80. „Buszujący w zbożu” był jedną z najbardziej cenzurowanych pozycji literackich w szkołach średnich, co niewątpliwie przyczyniło się do współczesnego statusu powieści i postrzegania jej jako kultowej.

W przeciwieństwie do innych słynnych książek „Buszujący w zbożu” nigdy nie został zekranizowany. Wielu czytelników zastanawia się, jaki powód kryje się za to sytuacją. Okazuje się, że była to decyzja samego J.D. Salingera, którą literat podjął z różnych powodów.

Dlaczego „Buszujący w zbożu” nigdy nie został sfilmowany?

Wśród źródeł pojawia się kilka tez dotyczących woli autora. J.D. Salinger kochał pisać, ale nie znosił bycia w centrum uwagi. Nie przepadał za wydarzeniami towarzyskimi, niemal nie udzielał wywiadów i cenił prywatność. Jego twórczość silnie bazowała na własnych uczuciach i – częściowo – wątkach biograficznych – to m.in. dlatego Salinger zrezygnował z publikowania swoich prac już w latach 60. Film prawdopodobnie uniemożliwiłby mu dalsze funkcjonowanie w preferowany, skryty sposób.

Nie bez znaczenia pozostawał również odbiór filmu „Moje zwariowane serce” (1949), którego scenariusz oparto na napisanym przez J.D. Salingera opowiadaniu „Pan Kostek w Connecticut”. Krytycy wytykali filmowi melodramatyczność i używanie schematów z opery mydlanej, co miało znacząco wpłynąć na pewność siebie pisarza.

W liście z 1957 r. pisarz wyjawił, że powieść nie nadaje się jego zdaniem do ekranizacji, a przełożenie pierwszoosobowej narracji głównego bohatera na dialogi filmowe mogłoby brzmieć sztucznie. Salinger nie wykluczył jednak adaptacji po jego śmierci. „Możliwe, że pewnego dnia prawa zostaną sprzedane. Ponieważ istnieje stale pojawiająca się możliwość, że nie umrę bogaty, bardzo poważnie rozważam pomysł pozostawienia niesprzedanych praw mojej żonie i córce jako swego rodzaju polisę ubezpieczeniową” – wyjaśnił. W 2008 r. prawa do wykorzystywania dzieł zabezpieczono w ramach specjalnego funduszu JD Salinger Literary Trust. Dwa lata później – po śmierci pisarza – poinformowano, że kwestie adaptowania jego dzieł zgodnie z wolą samego zainteresowanego nie uległy zmianie.

Nie przegap

Źródło: CHILLIZET/theguardian.com/filmweb.pl/elliotchan.com